Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Covery bliskie profanacji

Łacińskie profanatio tłumaczyć można jako zbezczeszczenie czy znieważenie. Najczęściej kojarzymy ten termin z religią,  z sytuacjami naruszenia sfery sacrum. Jednak przytoczone pojęcie ma swoje odniesienie również do sytuacji  znieważenia przedmiotów i wartości powszechnie szanowanych. Taką wartością niewątpliwie, przynajmniej dla określonych grup ludzi jest muzyka.

W ostatnim czasie bardzo modne stało się nagrywanie klasycznych, mniej lub bardziej kultowych rockowych utworów przez różnej maści pop gwiazdki i gwiazdeczki.  Dziś przyjrzymy się bliżej kilku takim wykonaniom.

Zaczniemy od rodzimego podwórka. Niedawno Doda zaprezentowała własną wersję wspaniałego utworu "Ain't Talking About Love" z dyskografii Van Halen. Niestety w jej wykonaniu ta wyjątkowa kompozycja utraciła swój  cały urok. Stała się przeciętną, niczym nie wyróżniającą się piosenką. Samo pozbawione emocji wykonanie, prócz słabego akcentu wokalistki charakteryzuje bezbarwnie wykrzyczany refren. Tej wersji nie broni nawet charakterystyczny dla utwory riff, niejednokrotnie wyróżniany w zestawieniach wszech czasów, (m.in. Total Guitar Magazine czy MusicRadar), który tu brzmi nijako.

Spore oburzenie wywołał Kamil Bednarek, który w półfinale programu "Mam talent" zaprezentował własną interpretację utworu "Tears in Heaven" z repertuaru Erica Claptona. Oryginalna wersja jest przepełniona bólem, który  Clapton odczuwał  po stracie czteroletniego syna Connora (wypadł z okna pokoju hotelowego w 1991 roku). Natomiast utrzymana w klimacie reggae wersja Bednarka (oraz jego zespołu StarGuardMuffin) jest zbyt beztroska, pozbawiona intencji oraz emocjonalnego przekazu Claptona.

Przy okazji tego tematu trudno pominąć Mandarynę i jej autorską interpretację utworu ''Here I Go Again'' grupy Whitesnake. Koszmarna aranżacja i równie koszmarny angielski sprawiają, że kontakt z tą wersją jest niezwykle bolesny. Tak naprawdę mamy tu co czynienia z nieumyślną, wręcz remizową parodią tej kompozycji.

Trudno powiedzieć czym zawinili Alan Merrill i Jake Hooker z grupy The Arrows - autorzy rockowego hymnu "I Love Rock 'n' Roll". Poza udaną wersją Joan Jett & The Blackhearts z 1982 roku, utwór ten był niemiłosiernie męczony m.in. przez Britney Spears (jej wersja została uznana za najgorszy cover w zestawieniu magazynu New Musical Express) czy Miley Cyrus, która nadużywała tej kompozycji podczas swojej trasy koncertowej Wonder World (2009) - traktując ją jako efektowną oprawę kiczowatego popisu scenicznego - "jazdy" harley'em nad tłumem.

Zresztą Pani Spears ma niejako patent na szarganie muzycznych świętości. Na dowód tej tezy wystarczy przytoczyć jej interpretację kompozycji "(I Can't Get No) Satisfaction" The Rolling Stones.

Innym utworem, z którym obchodzono się niezwykle boleśnie jest "Poison" z repertuaru Alica Cooper'a. Wśród katów tej kompozycji należy wymienić przede wszystkim niemiecki zespół Groove Coverage, który bez oporów solidny rockowy utwór przerobił na tandetną piosenkę. Średnio udaną próbę udźwignięcia tego utworu podjęła również Tarja Turunen.

Na stałe miejsce w rankingach najgorszych coverów zasłużyło wykonanie "You Shook Me All Night Long" z repertuaru zespołu AC/DC, jakie popełniły Celine Dion i Anastacia podczas koncertu w Las Vegas. Redakcja magazynu "Total Gitar" uznała tą wersję za "świętokradztwo", a czytelnicy tego magazynu w 2008 roku uznali to wykonanie za najgorszy cover w historii.

Prawdziwym talent od nieudanych coverów wykazuje Avril Lavigne, która może się poszczycić własną wersją "Chop Suey!" z repertuaru System Of A Down czy wykonanym przed obliczem samej Metalliki utworem  "Fuel". W przypadku tego ostatniego muzycy oszczędzili wokalistkę, powstrzymując się od śmiechów niemal do końca wykonania.

Włos się jeży na głowie na dźwięk metallik'owego "The Unforgiven" w wykonaniu Stefanie Heinzmann, która śpiewa jakby nie miała pojęcia jakie kwestie porusza ta kompozycja. Czy tak wykonuje się utwór mówiący o egzystencjalnych problemach i życiowym wypaleniu?

To tylko kilka przypadków pokazujących, że są utwory których nie powinno się coverować. Przykłady można mnożyć, choćby świadomie tu pominięte cudacznie aranżowane wykonania uczestników show muzycznych spod znaku Idola, czy X-faktor.

Współczesne wersje dawnych klasyków to najczęściej zwykłe odgrzewanie starych hitów. Często są pomysłem narzuconym przez wytwórnie bądź specjalistów od marketingu. Pół biedy gdy okazuje się, że nowa wersja jest nudna i brak jej polotu. Prawdziwa tragedia ma miejsce gdy słuchacz ma pewność, że w takiej wersji oryginał nigdy nie stałby się klasykiem i nigdy by nie przeszedł do historii muzyki.

6 maja 2011

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =