Genetic Transmission

W poszukiwaniu realności dźwięków

Expo 70

Muzyka, która odgradza od zreczywistości

The Ritual Should Be Kept Alive

Magia Hybryds

Once

Naturalizm i zmysłowość muzyki Egora Grushina

Assemblage

Muzyczny asamblaż Machinefabriek

Samotny Horyzont

To nieco karkołomny krok z mojej strony. Poznawanie dyskografii twórcy z szerszym dorobkiem od najnowszego dzieło zdaje się być nielogiczne i nie będę ukrywał jest trudniejsze. Pod wieloma względami jest to jednak ciekawe doświadczenie. Postanowiłem porzucić zasadę chronologii przy okazji dalszego zgłębiania wydawnictw projektu Accomplice Affair. Będę poruszał się wspak. Dziś przyjrzę się bliżej trzeciemu z kolei albumowi "Samotny Horyzont".


1. Szkliste Wspomnienia
2. Tam od Dawna Pada Deszcz
3. Samotny Horyzont
4. Skrytość
5. Szepty
6. Cień w Oddali
7. Kamienny Dom
8. Obraz Kobiety we Mgle (bonus)

  My Hands Music, A.D. 2009





Kilka miesięcy temu miałem okazję przesłuchać czwarty album Accomplice Affair zatytułowany "Cienie" (przeczytaj recenzję). Teraz mogę w pełni poznać kontekst powstania tego albumu. Wszystko wskazuje na to, że pomysły które ostatecznie stanowiły o kształcie "Cieni" mają swoją genezę na "Samotnym Horyzoncie".

To bardzo specyficzny album, nawet jak na szeroko pojęty ambient. Celowo będę unikał określenia dark, gdyż zawartość "Samotnego Horyzontu" pełna jest ciepłych smug światła i senno - marzycielskiej atmosfery. Mroczniej bywa tylko fragmentarycznie, w obrębie poszczególnych utworów oraz kontekstowo - gdy spojrzymy całościowo na ta płytę.

Obcowanie z muzyką na tym albumie przypomina oglądanie obrazu. Takie skojarzenia nasuwają mi zastosowane środki kompozytorskie. Paleta barw jest minimalistyczna. Znajdujemy na niej znak rozpoznawczy projektu, czyli gitarowe wariacje (oparte na różnych efektach), elementy klawiszowe oraz sample. Potencjalny słuchacz nie powinien spodziewać się fajerwerków ani ferii barw. Przemek Rychlik proponuje zamkniętą w ośmiu kompozycjach wariację nad rzeczywistością. Robi to tradycyjnie po swojemu, bez naśladownictwa, według obranych dawno kryteriów. Podział na poszczególne utwory można traktować jako umowny i tak naprawdę każdy z nas może pobawić się w muzycznego kreatora i dowolnie przesuwać granice pomiędzy snutymi wizjami. W tym kontekście przypomina mi się myśl Andrieja Tarkowskiego: "obraz artystyczny jest zawsze alegorią, która jedno pojęcie zastępuje innym, większe zastępuje mniejszym" /A.Tarkowski - "Czas utrwalony"/.

Dźwięki przypominają subtelne pociągnięcia pędzlem. Kompozytor opiera konstrukcję utworów na oszczędnych gitarowych motywach. Czasem jest to melodyczny wątek, czasem rozciągnięty, przesterowany dźwięk. Efekty urozmaicają nieco krajobraz tej płyty, echo i pogłos generują obrazy mniej lub bardziej wyraziste, o różnej intensywności (wyróżnia się zwłaszcza tytułowy "Samotny Horyzont"), nasyceniu i temperaturze.

Wspomniane motyw ciekawie nakładają się na siebie tworząc muzyczne obrazy pełne różnych figur. Są to smutne, statyczne pasaże ("Szkliste Wspomnienia") i ciemne psychodeliczne krajobrazy ("Tam od Dawna Pada Deszcz", "Obraz Kobiety We Mgle"). W innym miejscu spotykamy nastawiające melancholijnie pejzaże o wyczuwalnej ulotności i emocjonalnej niestabilności ("Skrytość", "Szepty"). Są również przenikliwe obrazy pełne dysonansów i echa (np. "Kamienny Dom"). Tylko przestrzeń bywa jakaś (napisze kolokwialnie) mało przestrzenna, jakby ograniczona (np. "Cień w Oddali"). Czyżby przez tytułowy horyzont?

Zauważyłem żelazną wręcz konsekwencję w tej muzyce. Materiał na "Samotnym Horyzoncie" stanowi jednolitą i przemyślaną całość. Takie postawienie sprawy ma również swoje wady. Osiem utworów pełnych zadumy, utrzymanych w nastrojowym klimacie niektórych słuchaczy przerośnie. Pojawi się element znużenia i uczucie monotonności.

Obcowanie z "Samotnym Horyzontem" stanowi swoistą formą poznania. Refleksja nad tą muzyką może być jak iskra. To album do samotnego słuchania, odczuwania i uświadamiania sobie otaczającej nas rzeczywistości. Błogi charakter tej muzyki nie tylko usposabia do analiz własnego zewnętrznego i wewnętrznego świata, przede wszystkim stanowi tak potrzebną przeciwwagę  dla codziennego pośpiechu, życia w zgiełku i hałasie.

Autor: BH                                                                      5 grudnia 2011


Inne recenzje Accomplice Affair: Cienie, Jezioro Wspomnień, Act of Creation..., The Zone Of Silence

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =