Genetic Transmission

W poszukiwaniu realności dźwięków

Expo 70

Muzyka, która odgradza od zreczywistości

The Ritual Should Be Kept Alive

Magia Hybryds

Once

Naturalizm i zmysłowość muzyki Egora Grushina

Assemblage

Muzyczny asamblaż Machinefabriek

Almost Eternity

W Rumunii jeszcze nie byłem, więc niejako na pocieszenie posłuchałem sobie albumu formacji Ad Ombra, która wywodzi się właśnie z tego kraju. "Almost Eternity - Handmade Beliefs For the Nostalgic Lambs" jest trzecim krążkiem w dyskografii projektu. To 10 orkiestralnych kompozycji o burzliwym przebiegu i postrzępionej melodii. Dzieje się tu, oj dzieje...

1. The Neverending Lore of the Nevermore
2. Seabound
3. Hour of the Wound
4. Eros vel Fortuna
5. The Book of Mire
6. Le missel de la Morte  
7. Decorpus XI
8. Flowers for Eschaton
9. Salon Hybris
10. The Hierophant

   Rage In Eden, A.D. 2011




Nieokiełznana ta muzyka, pretensjonalna i pompatyczna. Miałem od początku wrażenie, że twórcy nie do końca nad nią panują. Być może ten twórczy (bez wątpienia) chaos jest zabiegiem celowym. W każdym bądź razie nie zawsze to się sprawdza i część słuchaczy będzie czuć się zagubiona. Wszystko za sprawą nagromadzonych różnych elementów, które można wyłowić z klasycznych, orkiestrowych czy nawet filmowych motywów. Melodie charakteryzuje wzniosłość i majestatyczne zacięcie. Dla kontrastu burzliwe i pełne dramatyzmu obszary przerywają motywy bardziej stonowane (lecz nadal dramatyczne): charyzmatyczny klawesyn, rozedrgane pasaże fortepianowe, rzewne smyczki, a nawet posępne instrumenty dęte.

Ad Ombra skłaniając się ku neoklasycznym rejonom, zaskakuje intensywnością detali i awangardowym zakręceniem. Zespół potrafi zawieśić uwagę słuchacza pojedyńczym uderzeniem w strunę, giatrowym zgrzytem, piskiem smyczka czy niezgrabnym uderzeniem w fortepianową kalwiaturę.
Na "Almost Eternity" ważne są również dźwięki otoczenia, które dobrze korespondują ze skomplikowanymi klasycznymi elementami. Potrafią oddać dramatyzm i ubogacić ich fakturę. Mamy więc alarmową syrenę, dzwonek do drzwi, a nawet temat rodem z komórkowego telefonu. To oczywiście nie wszystko. Są motywy narracyjne i wokalne - piękne, szkolone żeńskie śpiewy, które rozjaśniają atmosferę. W strukturze utworów przewija się również elektronika, najczęściej dyskretnymi pasmami. Jest wyjątek w postaci fragmentu utworu "Flowers for Eschaton" - gdyby ktoś próbował udźwiękowić "niebieski ekran śmierci" jednego z systemów operacyjnych ma gotowy motyw. Zaciekawiły mnie klaustrofobiczne dźwięki w tej kompozycji: świsty, świdrowania rodem z dentystycznej poczekalni. Swoją drogą, gabinet stomatologicznym to dźwiękowe pole z dużym potencjałem - wyobraźcie sobie dark ambient oparty na dźwiękach wierteł, brzęku narzędzi i krzykach pacjentów.

Szukałem nawiązań do rumuńskiego folkloru. Niestety na wyraźne odniesienia liczyć raczej nie można. Jedynie w kompozycji "Hour of the Wound" zostały użyte fragmenty rumuńskiej ludowej pieśni, którą wykonała babcia jednego z członków projektu.

Całością utwory (album) wydają się nieco przekombinowane - właśnie za sprawą dużej ilości składowych tej muzyki. Mogą podobać się natomiast liczne fragmenty, które czasem przybierają formę miniatur. Uznanie budzą zmiany tempa (często drastyczne) i nastrojów. Projekt Ad Ombra stworzył muzyczną mozaikę, która nie wszystkim przypadnie do gustu. Wielbiciele wybujałych neoklasycznych poematów będą zachwyceni.


14 marca 2012

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =