Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Alhena EP

Lubię analizować podejście do muzyki, jakie prezentują debiutanci. Nie chodzi mi o oczywiste w recenzji spojrzenie na graną przez nich muzykę, ale genezę ich nazwy, czy zaangażowanie w promocję. Alhena to gwiazda - póki co z nazwy (trzecia pod względem jasności w gwiazdozbiorze Bliźniąt), jednak wkrótce może zabłysnąć na muzycznym firmamencie mocniej niż jej astronomiczna imienniczka.


  1. Trial
  2. Better
  3. You Lost Me
  4. Breath
  5. Nemesis

    A.D. 2011, Alhena





Na początek miłe zaskoczenie. Od grupy Alhena otrzymałem estetycznie wykonane, opatrzone notą biograficzną i informacją od zespołu wydawnictwo na fizycznym nośniku. W dobie prezentacji materiałów promocyjnych w czysto cyfrowej formie, czy o zgrozo za pośrednictwem Myspace i innych strumieni takie postępowanie zdradza poświęcenie sprawom zespołu oraz jest pewną formą szacunku do odbiorcy muzyki.

Muzycy Alheny pragną od początku wyrobić sobie solidną markę. Mimo krótkiego okresu działalności zdecydowali się na zarejestrowanie swoich utworów. Mieli do tego prawo i jak się okazuje predyspozycje oraz zapewne możliwości. Jaki uzyskali efekt? Zaskakujący. Wszystko przez niejednoznaczny charakter ich muzyki. Prawdę powiedziawszy lubię taką sytuację, gdy zespół poprzez wybór tego co najlepsze z poszczególnych muzycznych szufladek wprawia mnie w zakłopotanie. Mam trudności z jasnym zakwalifikowaniem muzyki tego zespołu do jednego konkretnego gatunku. Powstał tu muzyczny amalgamat, którego skład tworzą rockowo - metalowe dźwięki wkraczające na tereny progresywności oraz ocierające się gotycką estetykę. Brzmi niesamowicie, prawda?

Zapewne zastanawiacie się, co Alhena może Wam zaoferować? Przede wszystkim ponadprzeciętne wielowątkowe kompozycje, pozbawione jednego schematu. Muzyka zespołu jest bogato zaaranżowana i często wkracza na terytoria progresywności. Zespół poradził sobie również z melodyjnością, która w tym wydaniu nie jest na siłę przebojowa. Moje uznanie zdobył perkusista. Już od pierwszych sekund utworu "Trial" zwróciłem uwagę na jego pracę. Swoje niebagatelne możliwości potwierdził również w nastrojowym "You Lost Me" (subtelne muśnięcia talerzy, powtórzone zresztą w "Nemesis"), gdzie do wtóry z basistą umiejętnie rysują delikatny klimat tego utworu. Jeśli jesteśmy już przy basie, cieszy mnie trudny do pominięcia wkład tegoż instrumentu w konstrukcję kompozycji. Znakomicie ten fakt obrazuje ścieżka basu w "Trial", "Better" czy choćby w "Breath".  Muzyka Alheny straciłaby swój urok bez muzycznego wkładu Piotra Kowalskiego. Jego klawisze potrafią stworzyć ciepłe tło jak w "Trial", brzmią przestrzennie (w instrumentalnym "Nemesis", czy w "Better"), a czasem nastrojowo (fortepianowe wstawki w "You Lost Me").

Jakby na deser zostawiłem sobie duet wokal - gitara. Wszystko za sprawą interesującej nici porozumienia pomiędzy tymi dwoma sferami muzyki Alheny. Wokal i gitara idą tu w parze, niosąc ze sobą sporą dozę melodyjności, czasem scalają się (np. w "Breath") a czasem trochę od siebie odbiegają (mało dynamiczny wokalnie początek "Better"). Gitarzysta wykonał kawał solidnej roboty na tym mini albumie. Wizytówką jego pracy jest znakomita partia na początku utworu "Breath" czy ciekawa solówka w "Better". Z kolei wokalistka, wnosi do zespołu szczyptę atmosfery gotyckiego grania. Na szczęście tego dawnego z lat 90 - tych pozbawionego patosu i pseudo-operowych ozdobników. Śpiewa solidnie, bez zbędnej wirtuozerii, być może momentami za mało dynamicznie - jednak oddając sprawiedliwość, niebagatelny wpływ na ostateczny kształt linii wokalnych musiał mieć spokojny nastrój całego materiału. Wokalistka potrafi być liryczna i nastrojowa (np. w "You Lost Me" - porównania do Amy Lee są uzasadnione), ma też w zanadrzu spore pokłady ekspresyjności (uruchomione seriami w przebojowym "Breath"). Bezsprzecznie wokal Pani Katarzyny pasuje do muzyki Alheny.

Słuchacze są zmęczeni banalnością połączenia rocka gotyckiego z metalem. Na szczęście zespołowi udało się uniknąć zamknięcia się w pewnym schemacie i jak zdaje się wyeksploatowanej konwencji. Głównie za sprawą złożoności kompozycji i wycieczek na tereny progresywne oraz czysto rockowemu charakterowi wokalu. To bardzo ciekawy debiut. Mam nadzieję, że słowa "Now, it's my time..." z utworu "Breath" okażą się prorocze. Czekam na pełny debiut!


21 listopada 2011

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =