Wieża Ciśnień II

Dźwiękowa restytucja

Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Conspicuous Unobstructed Path

Macabre folk 23 Threads

Dionysus

Dytyramb Dead Can Dance

Light Of The Dreams

Sny Maćka Szymczuka

Festung Wroclaw

Twarde jest prawo współczesnego zjawiska akustycznego, pełnego hałasu, do którego człowiek musi się przyzwyczaić. Nasze miasta wypełnia wszech ogarniający szum na który składają się odgłosy pracy różnych urządzeń, środków transportu, ludzki gwar oraz sztuczne dźwięki z premedytacją stworzone przez człowieka, by pełnić różne funkcje (rytualno-religijne, marketingowe, rozrywkowe). W ten sposób powstaje specyficzne muzyczne środowisko, które potrafi być fizjologicznie uciążliwe. Ma w sobie jednak jakiś urok, który wielu fascynuje. Efektem takich fascynacji są albumy – nie tylko kontekstowo powiązane z miastem - ale wykorzystujące jego muzyczną aurę i jednocześnie się w nią wpisujące. Grupa All Sounds Allowed od lat stara się zrozumieć rytm miasta Wrocławia. Czy im się to udaje?

1. Scrapyards
2. Hałas
3. Festung Wrocław
4. Czy ty to ty?
5. Owoc
6. Kochanka Powieszonego
7. Nomanmachine
8. Snaketongue
9. Nonkonformista
10. Kein Geld

A.D, 2012, All Sounds Allowed


Wyobraźcie sobie halę opuszczonej fabryki wypełnioną różnymi, zapomnianymi elementami, stalowymi półproduktami oraz zwykłym złomem i przemysłowymi odpadami. Do hali wchodzą trzy osoby, każda w tempie swojej wewnętrznej aktywności. Ich kroki układają się w specyficzny rytm. Ktoś kopnął w stertę blach, zatarł ręce, krzyknął, ktoś inny uderzył stalowym prętem w starą felgę – i tak powstał pierwotny rytm, który dodatkowo wzmaga echo hali. Reszta osób podłapuje go i powoli poddaje mu się. W ten sposób, zupełnie naturalnie powstaje grupa  zorganizowana przez nakaz rytmu muzycznego. Bywa on prosty, uparcie powtarzający się, lub złożony – ale zawsze  wprowadza grupę w rozpulsowany ruch. Ktoś bierze do ręki gitarę basową i stara się utrwalić temat rytmiczny – sugestywnie wzmagając lub osłabiając jego natężenie. Druga osoba odpala sampler i stara się wzbogacić swoim pomysłem powstającą produkcję lub wykonuje rytm kontrastujący z już utrwalonym.Wszystko odbywa się bez wyjaśnień porozumieniem jest tylko dźwięk. Panuje atmosfera skupienia, emocji, intuicji, a może i poczucia wspólnoty. Zdarza się, że zapada cisza, która przerwa celowo dobrana kombinacja słów - grupa podchwytuje je, utrwala, rytmizuje, a wreszcie kontrastuje. Bawi się barwą, artykulując je, włączając instrumenty i efekty – powstaje melodia i harmonia. Wtedy to nie dźwięk, nie gest, a słowo staje się zaczątkiem procesu twórczego.

Przywołując ten hipotetyczny obraz kreacji muzyki* (opisane efekty są jak najbardziej realne co słychać na "Festung Wroclaw"), jaki mógł być udziałem grupy All Sounds Allowed chciałem pokazać, że w dzisiejszych czasach można zaobserwować narodziny autentycznej muzyki – w swojej formie pierwotnej, choć zagranej na współczesnych elementach. Przy okazji jest to szczególny paradoks współczesnej muzyki, która zagrana po nowemu opiera się na archaicznych wzorach, na prostych środkach wyrazu, na związku muzyki z gestem, słowem, na emocji i intuicji. To fascynujące zjawisko pokazujące, że muzyka nie musi być tworem sztucznym, wymuszonym, ani nawet wyszukanym. Świadome, bądź nieświadome nawiązanie do tych tych idei uważam za główny atut muzyki All Sounds Allowed.

Opierając się na materiałach prasowych i ogólnych informacjach o ASA liczyłem na bardziej eksperymentalną muzykę. Tymczasem, prócz opisywanego wszędzie aparatu  perkusyjnego własnej konstrukcji, reszta elementów tej muzycznej układanki wpisuje się w standardową konstrukcję. Podobno zespół na początku swojej działalności kładł główny nacisk na performance - użycie wspomnianej perkusji, szlifierki czy młota pneumatycznego daje interesujący efekt wizualny. Na płycie, te elementy (choć występują - posłuchajcie solówki na szlifierce w "Czy ty to ty?") są zdominowane przez elektronikę i wokal. Znamiennie obrazuje to kompozycja "Hałas" - w której chciałbym usłyszeć ukierunkowany strumień prawdziwego (miejskiego) hałasu. Elementy elektroniczne układają się w interesujące tła i pętle. Powstają ciekawe, nie tak oczywiste linie melodyczne (np. w "Festung Wroclaw")

Nawiązując do powyższego opisu kreacji muzyki, mam wrażenie, że to właśnie słowa były punktem wyjścia w procesie tworzenia utworów. Teksty są interesującą stroną tego albumu. Począwszy od interpretacji wierszy Rafała Wojaczka, Ryszarda Turkiewicza po teksty własne. Wokół tych znamiennych słów utkano muzykę na pewno specyficzną (zwróćcie uwagę na utwór "Kochanka Powieszonego") , lecz nie eksperymentalną.

Pozostaje pytanie, czy to jest uchybienie? W pewnym sensie tak, osoby zwabione nieklasycznym instrumentarium podświadomie liczą na muzykę improwizowaną o nieformalnej konstrukcji i tak zapewne jest, ale na koncertach, gdzie każde wykonanie może stanowić wynik indywidualnej inwencji i ekspresji emocji, jakie w danym momencie przeważają w grupie. Natomiast muzyka utrwalona na albumie, pozbawiona czynnika wizualnego nie daje już takiego piorunującego efektu.

Problematykę naturalności i sztuczności muzyki poruszał już sam Jan Jakub Rousseau, który krytykował współczesną sobie muzykę francuską jako nienaturalną i wymuszoną, przeciwstawiając ją muzyce włoskiej, jego zdaniem swobodnej i naturalnej, bezpośrednio wyrażającej uczucia. Pierre Schaeffer forsował pogląd muzyki konkretnej, będącej syntezą naturalnego materiału  i technicznego sposobu jej realizacji. Chodziło mu o pełne wykorzystanie nie tylko głosu czy dźwięku instrumentów, ale całego dostępnego nam tworzywa - wszystkiego co da się nagrać, zmontować, przekształcić i zestawić. Widzicie tu zbieżność z hasłem All Sounds Allowed "Wszystkie Dźwięki Dozwolone"?


* opis wzorowany na zajęciach aktywizacji kreatywności z Instytutu K. Orffa.

Autor: BH                                                                        24 grudnia 2012

Powiązane recenzje: All Sounds Allowed & IdiotHead - Split

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji


Post Scriptum

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że hasło "Wszystkie Dźwięki Dozwolone" nie w pełni pokrywa się z założeniami muzyki konkretnej - brak tu gotowego, "naturalnego" materiału wejściowego (choćby ulicznego hałasu). Jednak w dzisiejszych czasach pojęcie naturalności w muzyce mocno się zdeprecjonowało. Posłużę się tu twierdzeniem etnomuzykologa Bruno Nettl'a, który uważa, że współczesna muzyka nie jest zjawiskiem naturalnym - jest tylko odbierana jako część świata natury. Przecież jest wytworem ludzkim, par excellence dziełem sztuki, które myląco przybiera postać rzeczy naturalnej.

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =