Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Album "A"

Jak żyć? Jak żyć ze świadomością przynależności do grona miłośników "słuchowisk dla upośledzonych dzieci z lat 80 zeszłego stulecia"?* Abstrahując już od sytuacji o czyje upośledzenie chodzi, czuję pewną radość - bo grono nie takie wąskie, a zacne i różnorodne. Nasuwa się tylko pytanie: czy w latach 90 też były takie słuchowiska? Pytam, bo dziś za sprawą projektu Ambot cofniemy się właśnie w ten czas.

1. Alvnlok         
2. Alfa Pinen     
3. Ameridium    
4. Arese    
5. Azmol Cevz
6. Airo Locui

 A.D.2013, Etalabel
(profil FB)

Album zatytułowany "A" jest hołdem złożonym klasyce muzyki elektronicznej z lat 90-tych. Na wstępie warto podkreślić: muzycy Ambot nie bawią się w naśladownictwo wielkich tamtego czasu - są raczej pod ich silną inspiracją.

Mam wrażenie, że ten album opiera się na pomysłowości niemal improwizacyjnej i eksperymentatorskiej. W miarę trwania płyty ten typ inwencji bierze górę nad przemyślaną pracą motywiczno - tematyczną, która tu unaocznia się precyzją w doborze dźwięków i melodyczną pomysłowością. Czasem jednak, na tle swobodnych, acz  intensywnych wartości rytmicznych przedstawiana jest melodia w bogatszej wersji (np. w "Alfa Pinen"). Wtedy ujmowane improwizacyjnie jej fragmenty służą do kształtowania tematu. Podoba mi się to eksperymentatorskie wydobycie z jednego tematu maksimum różnych pochodnych - w wyniku kombinacji motywów, przetworzeń, przemian, rozwinięć, iteracji i wariacji - a za pomocą środków rytmicznych i dynamicznych. Nawet pojedynczy interwał, z którego można by wywieść dalszy przebieg utworu "Ameridium" w przebiegu czasowym nabiera nowego, zaskakującego sensu.

Imponuje mi warsztat duetu Xlorite & Nmls. Bowiem sztuką jest budowanie tak atrakcyjnej akustycznie formy z różnych motywów mających w sobie odpowiednią żywiołowość. Jest tu autentyczna radość grania, trochę muzyki nastrojów wartej posłuchania dla jej energii i emocji.

Amobot trochę przeczy tezie, że uprawiany przezeń nurt jest skrajnie niszowy i nie ma szans na popularność z lat 90. Album "A" można spokojnie potraktować jako dalszy rozdział historii IDM i spokojnie postawić go obok klasyków gatunku.

* Niezorientowanych odsyłam do poszukiwań pewnej recenzji muzyki ambient w popularnym web zinie.


Autor: BH                                                                       22 sierpnia 2013

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =