Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Anima Mundi

"Anima Mundi" jest albumem, który - jakkolwiek górnolotnie to zabrzmi - jest poszukiwaniem nowych (dla Hoarfrost) jakości estetycznych i form wyrazu oraz wyzwoleniem skojarzeń i wizji, które dotychczas towarzyszyły muzyce projektu.

Naznaczona apokaliptycznymi wizjami muzyka Hoarfrost zaczęła zmierzać ku filozoficznemu. Czy Matka ZIemia (Gaja) cierpi na kompleks Medei? Czy zagłada, która czai się nad naszym Światem to podświadoma wrogość matki natury wobec swych dzieci, połączona z mimowolnym pragnieniem ich śmierci? Nie odpowiem Wam na te pytania, ba nie dam gwarancji, że znajdziecie odpowiedzi na "Anima Mundi". Na te pytania musicie odpowiedzieć sobie sami, najlepiej z Hoarfrost w tle.

Choć gwoli ścisłości, "Anima Mundi" dalece odbiega od muzyki tła. Dźwięki są bardziej angażujące (zwłaszcza wokalizy Hekte Zaren), a nowum w instrumentarium projektu czyli wiolonczela oraz gitara zmieniają muzykę Hoarfrost nie do poznania. Jest bardziej muzycznie i dramaturgicznie. Na szczęście dźwięki nie zostały zmelancholizowane, wiolonczela bardziej niepokoi prowadzoną narracją (np. "Ages of Gaia"), a gitara wpasowuje się w bardziej nieokiełznane aspekty muzyki. Wokale Hekte Zaren w dłuższych wypowiedziach, czy też w pojedynczych frazach wyrażają emocje lub najprostsze komunikaty. Balansują na granicy dramaturgicznego instynktu i dbałości, by nie skierować treści w nieartykułowaną prostotę. Noisowe odmęty wzmacniają wszystkie elementy muzyki przez swoją prostotę, minimalizm (np. "Medeaeternum"). Podskórnie słychać (czuć) pasmo, dźwięki nadające spójność, statyczność, ale też niepokojące. Hoarfrost kolejny raz udowadnia, że potrafi dźwiękami szczelnie wypełniać przestrzeń.

"Anima Mundi" nie ma w sobie katharsis. Konsument muzyki kończy słuchać oszołomiony, jeszcze bardziej napięty. Brakuje mi trochę pewnego rozładowania dramaturgii, a może… choć cienia nadziei?

A.D.2016, Reverse Alignment

Autor: BH                                                                      6 Marca 2017

Powiązane recenzje: Last Message... (Unknown), Decline, Puppets Of The Divine Coroner

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =