Genetic Transmission

W poszukiwaniu realności dźwięków

Expo 70

Muzyka, która odgradza od zreczywistości

The Ritual Should Be Kept Alive

Magia Hybryds

Once

Naturalizm i zmysłowość muzyki Egora Grushina

Assemblage

Muzyczny asamblaż Machinefabriek

Chrisma Crucifixorum

Są zespoły, które lubią zaskakiwać brzmieniem czy koncepcją. To złośliwcy igrający z nieprzynależnością do określonej etykietki, którą słuchacze starają się narzucić. Taki jest właśnie Antikatechon, który na "Chrisma Crucifixorum" krąży sobie wokół dark ambientowej konwencji i stara się ją bezwstydnie wykorzystać do swoich celów.


1. Altaria Expiationis
2. Delubra Vexatorum
3. Violatio Sigillorum
4. Convivium Vulturum  
5. Cunabula Improbitatis  
6. Chrisma Crucifixorum

A.D. 2012, Rage In Eden



Wierzcie mi na słowo, nie mamy tu do czynienia z jakąś hybrydą czy innym tworem, do którego trudno podejść z jakiejkolwiek strony. Samo wykorzystanie ambientu (czy jego mroczniejszej strony) jako podstawy nie jest jakieś specjalnie nowe. Więc w czym rzecz? Czym Antikatechon może zachwycić?

Jeśli chodzi o mnie, ta rozmyta brzmieniowo estetyka jest strzałem w dziesiątkę (może w siódemkę). Davide Del Col wykazał się doskonałym wyczuciem konwencji dark ambient/industrial/pochodne. Jego przestrzenny dark ambient jest pełen intrygujących ornamentacji, klawiszowych interludiów oraz muzycznych pejzaży kreślonych nastrojem. Ta muzyka mimo pewnej prostoty potrafi odpowiednio wpływać na odczucia słuchacza.  

Dominują tu długie dźwięczne pasaże. Nie są nużące, gdyż co krok spotykamy niespodzianki. Z ciemnej ambientowej otchłani potrafi wyłonić się choćby gitarowy motyw ("Altaria Expiationis") czy jaśniejszy klawiszowy pasaż. Wtedy ta mroczna materia, dodatkowo podparta mruczącym chórem, szeptem tajemniczych głosów płynnie przechodzi w nastrojowe kompozycje pełne ciekawych melodii i zaskakujących zwrotów (np. w "Delubra Vexatorum", czy "Chrisma Crucifixorum").

Czasem sytuacja się odwraca: na płynące leniwie podkłady klawiszy nakładają się niepokojące głosy i szmery (np. w "Violatio Sigillorum" oraz w "Cunabula Improbitatis" gdzie klawisze wręcz napędzają nieprzystępny klimat). Wtedy atmosfera gęstnieje i znika gdzieś transowa otoczka. Pozostaje zimny i nieprzystępny ambient, który opatula słuchacza ze ze wszystkich stron. Zresztą te dłuższe fragmenty utrzymane w dark ambientowych ryzach są zupełnie przyzwoite. Taki "Convivium Vulturum" wzbogacony jest na przykład industrialnym osadem. Brzmienie zupełnie się rozmywa i potęguje wrażenie przestrzenności. Agorafobii nie mam, a wydźwięk jest piorunujący.

Naszpikowanie dark ambientu pasmami melodii zaskakuje wyłącznie na początku. Jednak z czasem potrafi nieco się przejeść, wtedy to swoiste zapętlenie zdradza znamiona monotonności. Na szczęście nie jest to jakieś przytłaczające odczucie.

Muzyka na "Chrisma Crucifixorum" jest stosunkowo oryginalna i zaskakująco świeża. Antikatechon nie daje się jednoznacznie sklasyfikować i chwała mu za to. Jest tyle muzycznych sfer, które trzeba jeszcze zbadać i skompilować. Jak tego dokonać jeśli nie przez przekraczanie dawno wytyczonych granic?


Autor: BH                                                                        7 czerwca 2012

Powiązane recenzje: Nimh & Antikatechon - Out Hunting for Teeth

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji     

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =