Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Wagner Reloaded

"W czasie rewolucji w roku 1849 Ryszard Wagner spędził jedna noc na wieży kościelnej jako obserwator. Kule świstały mu koło ucha. Na uwagę jednego z powstańców, że powinien zejść odpowiedział: nie bój się, jestem nieśmiertelny!"[1]. Patrząc z perspektywy czasu na wkład wielkiego kompozytora w dorobek muzyki klasycznej, opery i wreszcie popkultury były to słowa prorocze. Grupa Apocalyptica uczciła dwusetną rocznicę urodzin Wagnera wielkim koncertem, którego zapis trafił na wydawnictwo "Wagner Reloaded".

W 1959 roku Decca Records wypuściła na rynek nagranie dramatu Wagnera "Złoto Renu" wykorzystując możliwości przestrzenne stereofonii do odtworzenia ruchu scenicznego. Nagranie odbyło się w słynnej Sofiensaal w Wiedniu, dyrygował Georg Solti. Na potrzeby nagrania zbudowano wielką scenę, podzieloną na kwadraty, w których zgodnie ze wskazówkami pozostawionymi przez Wagnera mieli poruszać się śpiewacy. Wiernie odtworzono również inne wskazania kompozytora: dla Nibelungów przygotowano 18 kowadeł, zgromadzono zestaw siedmiu harf. Wykorzystano wszelkie środki elektroakustycznego warsztatu fonograficznego dla uzyskania odpowiedniego wyrazu i nastroju w każdej scenie [2]. Dlaczego o tym piszę? Wiele lat upłynęło od tego czasu i mimo, że postęp w dziedzinie muzyki jest wręcz nieporównywalny najnowszy album grupy Apocalyptica nie daje pełnej satysfakcji odbioru. Nie chodzi o względy techniczne, ale o atmosferę, budowaną (co widać choćby na zapisie wideo koncertu) przez muzykę, elementy dramatu oraz choreografię Gregora Seyfferta. W opisowej i dramatycznej funkcji muzyki Wagnera zawsze zawarta była w dużym stopniu scenografia i to, co miał do powiedzenia reżyser. Bez warstwy wizualnej koncert wiele traci. Nie mniej jednak wciąż jest ciekawą pozycją dla fanów zespołu oraz miłośników mariażu muzyki klasycznej z jej "nieślubnym dzieckiem" muzyką rozrywkową.

Dwieście lat po śmierci Wagnera wciąż padają pytania: jak grać, jak inscenizować Wagnera? Równie trudno jest pisać utwory inspirowane życiem i twórczością tego kompozytora. Zadania tego podjął się Eicca Toppinen (z pomocą przyszedł mu Sven Helbig). "Wagner traktował własne życie jako niewyczerpany surowiec twórczości. Każde zdarzenie, nawet błahe, natychmiast  analizował i artystycznie przetwarzał, codzienne, od świtu do nocy, wszystko, co tylko się nadawało, przerabiał na teatr, dramatyczne konflikty motywów przewodnich i nieskończoną melodię. Każde jego dzieło, jest w mniejszym albo większym stopniu autobiograficzne. To, co go pociągało czy odpychało, śmieszyło, drążyło, prześladowało przez całe życie, przenosił na scenę, odpowiednio przestylizowane, w wymiarach kolosalnie powiększonych" [3]. Toppinen umiejętnie wykorzystuje wagnerowską spuściznę.  W swoich kompozycjach wypracował płynna zmienność tempa (na którą zawsze kładł nacisk Wagner), elastycznie operuje nieustającymi przyśpieszeniami i zwolnieniami - są one osobliwie stopniowe i łagodne, chyba że chodzi o celowy kontrast. Matematycznie planuje kulminacje, sugestywnie modeluje narastanie i zamieranie brzmienia (oraz jego charakterystyczne falowanie np. w "Genesis"), dla stabilizacji korzysta z ostinato (np. "Stormy Wagner").  

W warstwie symfonicznej mogą podobać się toczące się akcje i konflikty. Choć, moim zdaniem niedostatecznie wykorzystano motywy przewodnie, tak charakterystyczne dla twórczości Wagnera. Nie do końca przekonuje mnie również autorskie rozwinięcie uwertury "Latającego Holendra".

Apocalyptica spotyka Wagnera w połowie drogi, idąc na kompromis, mając świadomość, że odbiorcami ich koncertu będą w głównej mierze fani muzyki rozrywkowej, nie poważnej. Oni będą zadowoleni, usłyszą charakterystyczny styl formacji, rozszerzony o potęgę orkiestry symfonicznej. Elementem kompromisu jest bez wątpienia obecność perkusji, nie zawsze odpowiednio ujętej, głośnej, bombastycznej i rozszalałej - ale czy w pewnym sensie nie realizującej wizji Wagnera?

Przypisy:
[1] J. Ekiert – Lustro Epoki. Wydawnictwa Radia i Telewizji, Warszawa 1988.
[2] opis za M.Kominek - Zaczęło się od fonografu... Polskie Wydawnictwo Muzyczne. Kraków. 1986.
[3] J. Ekiert – Lustro Epoki. Wydawnictwa Radia i Telewizji, Warszawa 1988.


Autor: BH                                                                         8 stycznia 2014

Powiązane recenzje:7th Symphony


Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =