Wieża Ciśnień II

Dźwiękowa restytucja

Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Conspicuous Unobstructed Path

Macabre folk 23 Threads

Dionysus

Dytyramb Dead Can Dance

Light Of The Dreams

Sny Maćka Szymczuka

As Bright As A Thousand Suns

Arcana to nazwa dość wyeksploatowana. Wydawnictwo, miesięcznik, portal. Dodajmy do tego trzy odrębne i gatunkowo odległe projekty muzyczne: rockowa kapela z Peru, amerykański band Billa Laswella oraz Arcana najbardziej znana, ta dowodzona od lat przez Petera Bjärgö. Mimo tego rodzajowego bogactwa, każdy fan muzyki mrocznej, mistycznej i po prostu pięknej pomylić się nie może i z miejsca pomyśli o szwedzkim projekcie. Taki fan wie na pewno o ich nowym albumie zatytułowanym "As Bright As A Thousand Suns".

01. Somnolence
02. As The End Draws Near
03. Inceptus
04. Medea
05. Leave Me Be
06. Infinity
07. In Memoriam
08. The Fading Shadow
09. As Bright As A Thousand Suns
10. Vinter

A.D. 2012, Cyclic Law



Arcana od zawsze była dla mnie ucieleśnieniem mistycznej, hipnotycznej i na swój sposób eterycznej muzyki. Był czas, gdy była projektem najbardziej znanym z tych mało znanych. Bjärgö zawsze stawiał na jakość, na maniakalne wręcz dopracowanie muzyki i koncepcji. Dlatego brzmienie jego projektu jest takie rozpoznawalne. Arcana wyznaczała nowe ścieżki, zdobyła rzesze oddanych fanów i jednocześnie podnosiła poprzeczkę (sobie i innym) coraz wyżej i wyżej. Każdy kolejny album obarczony był ogromnymi oczekiwaniami i wielkimi nadziejami. Nie inaczej jest z "As Bright As A Thousand Suns" na który przyszło czekać cztery lata. 

Trudno oceniać muzykę właściwie z definicji piękną i strukturalnie kompletną. Nie sposób wymagać od twórców takiej muzyki dalszego poszerzania horyzontów. Arcana wystrzega się drastycznych eksperymentów i lokowania niewątpliwego talentu w rejonach dalekich od wykreowanego stylu. "As Bright As A Thousand Suns" opiera się na wypracowanym przez lata warsztacie: neoklasyczny rdzeń, ulotne soprany, natchniony męski wokal oraz aura dalekowschodniego mistycyzmu. Fundamentalne znaczenie ma tu instrumentarium: znakomicie brzmiące perkusjonalia, przestrzenne klawisze, ulotne gitary. Trudno oprzeć się pięknym kobiecym głosom (posłuchajcie "Medea", gdzie sopran Ann-Mari Thim łączy swe siły z głosem Ia Bjärgö) i magicznym męskim wokalom (znakomity "As The End Draws Near"). Jednak widać pewne zmiany. Muzyka Arcany ewoluuje, ale w sposób niewymuszony, powolny i naturalny. Nabiera kształtów bardziej uporządkowanych, zamkniętych w jasno określone ramy. Oczywiście wciąż daleko do singlowej przebojowości i radiowej formy (choć taki "Inceptus" wpada w ucho niczym radiowy hit). To wciąż hipnotyczne, smutkiem zabarwione muzyczne formy (np. podniosły "In Memoriam", funeralny "Leave Me Be"). Pozornie idealne do zamyślenia i odpoczynku, a jednak niebezpiecznie, tajemnicze i niepokojące (np. "Infinity"). Nowa Arcana ma jednak cieplejsze i bardziej melodyjne brzmienie. Może za sprawą pierwiastków orientalnych, które mają tu sporo do powiedzenia. W pewnym sensie zastępują charakterystyczny dla starej Arcany smutek, aktywując bardziej sferę etniczną. Moja słowa znakomicie obrazuje kompozycja "The Fading Shadow".

To dobry rok dla muzyki eterycznej i niesamowitej. Powracają  dwie wyjątkowe formacje. Arcana odkryła już swoje karty i album "As Bright As A Thousand Suns" z miejsca stał się silna pozycją w dyskografii Szwedów. Teraz pora na Dead Can Dance. Uważam, że Arcana dawno odcięła pępowinę i wyszła z cienia mistrzów klimatu. Nowy album potwierdza ich ugruntowaną przez lata pozycję. 

17 lipca 2012

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =