Genetic Transmission

W poszukiwaniu realności dźwięków

Expo 70

Muzyka, która odgradza od zreczywistości

The Ritual Should Be Kept Alive

Magia Hybryds

Once

Naturalizm i zmysłowość muzyki Egora Grushina

Assemblage

Muzyczny asamblaż Machinefabriek

On the Edge of Chasm

Nawiązujący pochodzeniem do panującej na zewnątrz temperatury Astarium (wywodzi się z dalekiego Nowosybirska) powstał w 2005 roku. Ten jednoosobowy projekt upodobał sobie symfoniczną odmianę black metalu. Dziś przyjrzymy się debiutanckiej płycie "On the Edge of Chasm", która ukazała się w Polsce dzięki Heerwegen Tod Prod.


1. Which Is Creeping From The Gloom        
2. One Step To Inevitable         
3. Of Fire And Blashemous Wrath        
4. Monolith Of Abysses       
5. Echo Of Forgotten Life (Eternal Solitude - Vacuum)        
6. Infernal Vengeance       
7. Breathing Of The Forest    

   Heerwegen Tod Prod., A.D. 2009



Astarium gra black metal symfoniczny, taki w stylu drugiej połowy lat 90-tych. Taki z założenia surowy i atmosferyczny. Piszę z założenia, gdyż  określenia symfoniczny, surowy i atmosferyczny są tu trochę na wyrost. Symfoniczny bo klawisze, surowy - raczej mało wyszukany, a tzw. atmosfera szybko się ulatnia.

Wiodąca rolę w konstrukcji utworów pełnią klawisze. Jest ich naprawdę dużo i potrafią zdominować pozostałe instrumenty (najlepszym przykładem jest kompozycja "Monolith Of Abysses", w której wokal i gitara nie może przebić się przez wspólny hałas klawiszy i automatu perkusyjnego). Ten klawiszowy przesyt w pewnym momencie zaczyna irytować (choć podejrzewam, że fani symfonicznego metalu będą ukontentowani). Takim punktem krytycznym jest dla mnie instrumentalny "Echo Of Forgotten Life (Eternal Solitude - Vacuum)", w którym "parapet" zagłusza ambientowe tło. Ileż uroku nabrałby ten utwór w formie minimalistycznej (np. z samymi dźwiękami pianina).  

Na nieszczęście melodie podparte klawiszami nie są rozbudowane. Brakuje im głębi i czasem są wykonane niezgrabnie. Być może miały maskować niedoróbki, ale niestety je tylko podkreślają. Klawisze, prócz budowania klimatu są głównym nośnikiem melodii. Co ciekawe w tym zadaniu słabo pomagają gitary, które są raczej uzupełnieniem szkieletu utworów (oczywiście z wyjątkami np. w "Breathing Of The Forest").

Jestem świadomy faktu, że wiele osób zatrzyma się przy wokalu. mamy tu do czynienia z ciekawostką. Mało tu blackowe'go skrzeku, dominuje przytłumiona narracja, ponownie przywołująca dodatkowe wokale stosowane przez wiele zespołów w latach 90-tych. Niby oryginalnie, ale czasem brak mocy i siły perswazji.

Sporą dezorganizację w poszczególnych utworach sieje automat perkusyjny. Potrafi zagłuszać lub zwyczajnie gubi gdzieś całą mroczną aurę pędząc na złamanie karku. Jego programowanie przekonuje mnie właściwie tylko w przypadku ostatnich kompozycji na płycie "Infernal Vengeance" oraz "Breathing Of The Forest", które nota bene uważam za najlepsze w tym zestawie.

To nie jest zły album. Stojący za projektem Sin ma talent i pod szyldem Astarium będzie miał okazję na dalszy muzyczny rozwój. Krążek "On the Edge of Chasm" jest momentami zbyt chaotyczny i impulsywny. Powstałby album bardziej strawny i interesujący gdyby tylko uporządkować ten artystyczny nieład, zastosować umiar w wykorzystaniu klawiszy i skorzystać z umiejętności jakiegoś zdolnego pałkera.

1 lutego 2012


Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =