Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Conspicuous Unobstructed Path

Macabre folk 23 Threads

Dionysus

Dytyramb Dead Can Dance

Light Of The Dreams

Sny Maćka Szymczuka

Music For Cassandra

O śmierci inaczej

Breath Of The Rat Lady

"Mu­zyka to nap­rawdę moc­ny nar­ko­tyk. Może cię zat­ruć, pod­nieść na duchu lub spra­wić, że roz­cho­rujesz się, nie wiedząc dlaczego" - to jeden z wniosków muzykologa dr Adama Neste, który badał wpływ muzyki na człowieka. Jestem ciekaw czy album "Breath Of The Rat Lady" duetu Astral Surf Gypsies namieszałby w wynikach jego badań?


1. I Adore Thee in Song
2. I Magi Nation
3. Rifless Sea
4. Ballad of the Rat Lady
5. Taramis (I Am Star)
6. The Veiless Mater
7. Might of thy Breath 

Bunkier Productions, A.D. 2005


Źródłem mojej ciekawości jest psychodeliczna strona twórczości Astral Surf Gypsies. Ich prosta w konstrukcji muzyka ma w sobie absurdalne rozwiązania melodyczne (jeśli tą nieregularność można uznawać za pełnoprawną melodię), nieregularną rytmikę i cokolwiek tajemnicze teksty (m.in. modlitwa do bogini tary, cytaty z Księgi Prawa Aleister'a Crowleya). Czy powstawała "pod wpływem"? Nie wiem, ale końcowy efekt spokojnie może zastąpić nieszczególnie legalne substancje.

Akustyczny neoflok Astral Surf Gypsies oblepiają dźwięki generowane przez syntezatory oraz ambientowe tła. Istotny w instrumentarium duetu jest również wokale - same w sobie "pomylone" (np. akcentacje fraz w "I Magi Nation", wielogłosowość w "Might of thy Breath") - idealnie wpasowują się w surrealistyczną atmosferę dezorientacji, która panuje na płycie. To naprawdę wąski kawałek niezależnego grania, inspirowany psychodeliczną muzyką lat 60-tych, otwarcie manifestujący swoją bezpretensjonalność oraz obojętność wobec czasu i miejsca. Wydawało mi się, że to połączenie dźwiękowych eksperymentów i wielu gatunków muzycznych nie powinno na mnie działać.

Myliłem się. Urzekły mnie aspekty pozornie odpychające: wybrzdąkana na akustyku rozmyta, mało czytelna linia melodyczna, zlana i jednorodna struktura oraz nieinwazyjna atmosfera. Ciekawią dodatki (te wszystkie pluski, trzaski choćby w "I Magi Nation" czy w tle "The Veiless Mater") i dźwiękowe manipulacje (najciekawsze chyba w "Ballad of the Rat Lady"). Fascynują odważniejsze wejścia na ascetyczne ambientowe terytorium (hipnotyczny "Rifless Sea", ponury początek "Ballad of the Rat Lady") oraz w kręgi muzyki rytualnej i mistycznej w "Taramis (I Am Star)".

Czy "Breath Of The Rat Lady" aktywuje zwiększoną wrażliwością zmysłów na bodźce przyjemne? Z pewnością. Czy idzie to w parze ze skłonnością do urojeń, zwłaszcza euforycznych? Sprawdźcie sami...

2 lipca 2012


Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =