Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Conspicuous Unobstructed Path

Macabre folk 23 Threads

Dionysus

Dytyramb Dead Can Dance

Light Of The Dreams

Sny Maćka Szymczuka

Music For Cassandra

O śmierci inaczej

Atmospherics

Filozofowie przedsokratejscy dawno temu zauważyli, że to co postrzegamy może być mylące, a materia może zmieniać swoją formę. Skojarzyły mi się te filozoficzne modele kosmosu z muzyką Kamila Kowalczyka - wszak pierwszy kontakt z albumem "Atmospherics" może być mylący, a minimalistyczna materia, choć statyczna przybiera wiele form.

1. Vision
2. Earth II
3. Spektra
4. Cosmos
5. Syndrom
6. Astralis
7. Floating
8. Horizon

A.D.2012, Prototyp Produktions Ltd.




Kosmos w filozofii jest światem harmonijnie zbudowanym i staje w opozycji do chaosu. Na "Atmospherics" jest jakiś wyrafinowany ład i mimo jednorodności materiału wszystko się zazębia. Nie jest to może pitagorejska "muzyka sfer", bo przecież dynamizmu tu jak na lekarstwo. Są natomiast powolne i przemyślane struktury (posłuchajcie "Spectry"), które znakomicie wpisują się w zasadę głoszącą, że wszystkie substancje są formami jednej.

Opór słuchacza może może wywołać stałość tonu (choćby w "Visons"), czy wypominana już homogeniczność, w której naprawdę można się zgubić. Bo otwarcie trzeba przyznać: "Atmospherics" nie jest wizją "kosmosu" w którą z łatwością wsłucha się każdy. Część słuchaczy trafi w próżnię w której wymiana fal dźwiękowych będzie niemożliwa. Niestety ten oszczędny w środki twór wydaje się niszowy pośród niszy. W tym upatruję podstawową wadę najnowszego albumu Pana Kowalczyka. 

Jest też kilka zalet. Pierwszą jest niejednoznaczność: minimalizm Kamila Kowalczyka potrafi być w pewien sposób magiczny, ba eteryczny ("Spectra"), niepokojący ("Astralis") i pobudzający wyobraźnię ("Cosmos"). Czasem stara się być groźny ("Floating") i nieodgadniony ("Syndrom"). Drugą zaletą jest nieprzewidywalność: to co wydaje się wadą, np. nużąca jednorodność, w pewnym momencie staje się hipnotyczna i godna zatracenia (ponownie "Spectra").

Długo zastanawiałem się jak odnieść się do tego albumu. Szwedzki matematyk Emanuel Swedenborg twierdził, że kosmos jest zbiorem różnych energii. Tak samo jest z tą płytą - tu różnoraka energia ukryta jest pośród minimalistycznego (gwiezdnego) pyłu. Aby przyswoić tę muzykę musiałem przetłumaczyć "Atmospherics" na swój język skojarzeń i domysłów - stąd te filozoficzne implikacje. Polecam każdemu taką osobistą kosmogonię. Trzeba trochę wysiłku, ale warto. Nie wpisujcie się w młodopokoleniową modę, głoszącą hasło: "nie rozumiem takiej muzyki".


Autor: BH

20 września 2012


Powiązane recenzje: Aurora, Nova

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =