Genetic Transmission

W poszukiwaniu realności dźwięków

Expo 70

Muzyka, która odgradza od zreczywistości

The Ritual Should Be Kept Alive

Magia Hybryds

Once

Naturalizm i zmysłowość muzyki Egora Grushina

Assemblage

Muzyczny asamblaż Machinefabriek

Legendy Miejskie

Nasze postrzeganie najbliższego otoczenia jest subiektywne. Tak naprawdę nie odzwierciedla tego, co dzieje się na zewnątrz nas. Kierujemy się jedynie własną reakcją. Codziennie mijamy wiele miejsc, postrzegamy je jednowymiarowo i przechodzimy nad nimi na porządku dziennym. Nie zastanawiamy się co mogą w sobie kryć. "Legendy Miejskie" są próbą rekonstrukcji najbliższego otoczenia za pomocą dźwięków. Maciej Banasik postanowił wydobyć z miejsc swojego rodzinnego Jaworzna coś unikatowego, coś co pozostaje zazwyczaj ukryte. Żeby było jeszcze ciekawej muzyka zawarta na tym krążku prezentuje te miejsca przez senny filtr.

1. Legendy Miejskie I    
2. Legendy Miejskie II    
3. Legendy Miejskie III    
4. Legendy Miejskie IV    
5. Legendy Miejskie V   

Beast Of Prey
, A.D. 2009






Dźwięki na tym albumie są specyficznie za sprawą podejścia do procesu twórczego. Istotnym elementem konstrukcji utworów są odgłosy zarejestrowane na terenie Jaworzna. To one stanowią o unikatowości tej muzyki. Rejestracje terenowe nie są niczym odkrywczym i nowatorskim. Ba, spotkałem się z opinią, że to banalne podejście do tworzenia muzyki, swoista ucieczka w łatwiznę. Po przesłuchaniu tego albumu Atum absolutnie nie mogę się z tym zgodzić. Przytoczone negatywne argumenty dziwią mnie o tyle, że bywają przywoływane przez wielbicieli muzycznego minimalizmu. Widzę w tym swego rodzaju paradoks. Przecież ważniejszy jest efekt końcowy, niż metoda. Prócz nagrań z otoczenia na "Legendach Miejskich" usłyszymy szepty, tajemnicze odgłosy, szmery a w jednej kompozycji akustyczną gitarę. Całość okraszona jest gęstym strumieniem dronów.

Jak prezentuje się to połączenie w praktyce? Pierwszą odsłonę "Legend Miejskich" rozpoczynają świerszcze, słyszymy również chrzęszczące pod stopami kamienie. Na ten wstęp nakłada się gęstniejące z minuty na minutę tło. Dźwięki natury ustępują powoli fabrycznym odgłosom. Tarcie metalu i tajemnicze szepty mieszają się z dronami tworząc niesamowity efekt.

Długo zastanawiałem się co poprzedza "śpiew" świerszczy w drugiej kompozycji. Czy to wertowane strony książki? Atmosferę tej kompozycji tworzą dziwne stuki, szmery i zgrzyty. Tło jest bardzo ofensywne, wręcz zachłanne i w pewnym momencie zaczyna grać pierwsze skrzypce.

Dwanaście uderzeń zegara rozpoczyna trzeci z kolei utwór. W tej kompozycji czuć przestrzeń, gęstą i pulsującą. W tle szczekanie psów oraz szum padającego deszczu, który klimatycznie łączy się z jednostajnie wybijanym rytmem.

Wielu słuchaczy zaskoczy czwarty utwór. Spośród strug deszczu wyłania się akustyczny motyw. Delikatna melodia grana na gitarze przenika szum kropel. Robi się nieco sennie i marzycielsko. Melodia ginie w przemysłowym zgiełku maszyn.

Ostatni utwór jest dla mnie zbyt monotonny. Znika umiejętność budowania napięcia oraz element zaskoczenia. Zamysł twórcy ratują na szczęście wszelkiego rodzaju przeszkadzajki. Warto cierpliwie przetrwać chwilę ciszy i poczekać do końca utworu.

Sztuką jest być na tyle wrażliwym by uchwycić unikatowe odgłosy otoczenia. Gdy twórca decyduje się wykorzystywać materiał zarejestrowany w terenie, tak naprawdę sprowadza swoją rolę do pośrednictwa. Musi umieć słuchać i umiejętne wychwyć te dźwięki, które stanowią o duszy danego miejsca. Zabieg ten udał się na tym albumie w pełni. Wrażenie wywarło na mnie ukazanie koegzystencji wielu środowisk. Będące w bezpośrednim sąsiedztwie tereny leśne, rolnicze, urbanistyczne oraz industrialne wzajemnie się przenikają. Charakteryzują je specyficzne dźwięki, które połączone w swoisty konglomerat dają pełną harmonii i piękna muzykę.

Mimo, że opowiedziana historia toczy się na Śląsku, przesłanie tu zawarte ma charakter uniwersalny. Nie chcę używać tu górnolotnych określeń. Nie mniej jednak szacunek Macieja Banasika do rodzinnych stron jest godny podziwu i naśladowania. Trzeba mieć uszy szeroko otwarte, tylko wtedy możemy poznać prawdziwą naturę (może i piękno) naszego otoczenia.


Autor: BH                                                                2 października 2011

Powiązane recenzje: Atum - Lost Days


Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =