Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Martwa Woda

Pierwszy dzień kwietnia to dobry czas, by zmierzyć się z wykonawcą niecodziennym (dla mnie) i obcym memu gustowi. Głównym argumentem są niepochlebne opinie, które jakiś czas temu usłyszałem o albumie "Martwa Woda". Krytykowano przede wszystkim "surowe i mroczne brzmienie oraz eksperymenty wokalne". Jak na Bajm brzmi intrygująco, prawda?

1. W klatce lwa
2. Małpa i ja
3. Piramidy na niby
4. Czaruj mnie
5. Ściany mają uszy, uszy znakomite
6. Diabelski krąg
7. Martwa woda
8. Moja wina, wielka wina
9. Ucz się, ucz się

A.D. 1984, Pronit



Ocena albumu z perspektywy lat jest sprawą trudną i w wielu przypadkach opiera się na pewnych domniemaniach. Trudniej jest wczuć się w atmosferę czasu, który przeminął, można też przesadzić z interpretacją. Tak właśnie jest z albumem "Martwa Woda", który uznawany jest dziś za niemal polityczny manifest i reakcję zespołu na ówczesną sytuację w Polsce. Jestem bardzo ostrożny w takich przypadkach: dziś każdy może powiedzieć, że "walczył z systemem i buntował się", jednocześnie otrzymując od władz zgody na wyjazdy zagraniczne (znany jest taki przypadek). Same teksty, czy nazwijmy to awangardowa forma o niczym nie świadczą. Oczywiście album "Martwa Woda" zawiera szereg alegorii i aluzji, które mają polityczny kontekst (np. "W klatce lwa", "Małpa i ja", "Piramidy na niby" itd.). Należy jednak pamiętać, że muzyka sama w sobie jest czysta. Proces twórczy powinno rozpatrywać się nie z punktu widzenia treści, które muzyka miałaby wyrażać, ale jako akt skupienia, woli - wynik kompozytorskich umiejętności. Nawet jeśli kompozytor twierdzi, że u podłoża tworzonego przezeń dzieła leżało uczucie, idea - słuchacz powinien być racjonalistą i nie wierzyć w to.

Łatwo jest manipulować słuchaczem, który wyłącza swoja racjonalność. Patrząc pod innym kontem, w innym czasie możemy stworzyć zupełnie nowe znaczenia. Wtedy  utwór "Moja wina, wielka wina" staje się majakami narkomanki ("Światło mi umyka; Tracę pod nogami grunt; Punkt widzenia znika; Czuję słodki zapach róż"). Patrzymy dalej: utwór "Diabelski krąg" - pani Kozidrak śpiewa w refrenie: "Czarne dłonie, silny krąg; Tworzą już diabelski krąg; Śpiewaj, śpiewaj z nami wraz; Jeśli czarną skórę masz". Służbę jakiej idei wyznacza Bajm w tej kompozycji? Jakie chce w niej wyrazić uczucia? Dlaczego nikt dzisiaj nie posądza zespołu o propagowanie satanistycznych rytuałów? Dlaczego nie ciąga po sądach jak Adasia Introligatora? Przecież tekst można zinterpretować dziś jednoznacznie. Podobnie z muzyczną formą wypełnioną krzykami i wokalizami naśladującymi "diabelski wiatr"? Dlatego, że byłoby to zwykłe nadużycie interpretacji pozamuzycznych. Szkoda, że o tym fakcie dziś tak często się zapomina.


Mam wrażenie, że album "Martwa Woda" został nagrany w pośpiechu i to "surowe i mroczna brzmienie" nie musi wcale być efektem wielkich przemyśleń - może kompromisów? Mocnym piętnem odbił się tu nowofalowy wpływ, stąd wykrzyczana stylistyka, która sama w sobie brzmi (dziś, a to ważne) jak wyraz artystycznej niemocy. Są momenty na tym albumie, w których wokalistka przeszkadza reszcie zespołu i vice versa. Znakomity hard rockowy riff i brudna gitara w "Czaruj mnie" zasługują na bardziej ekstremalną formę wokalną. Niektóre fragmenty pokazują, że Kozidrak możliwości miała (posłuchajcie choćby tytułowej "Martwej Wody"). Spokojnie mogła pociągnąć linie wokalne na ostrą, hardrockową nutę. Niestety, częściej niż moc występują wspominane już "eksperymenty wokalne", które przybierają formę pisków, pseudo operowych uniesień, "zdziecinnień", szeptów a nawet screamów. W 1984 roku uznano je za wyraz artystycznego zagubienia, dziś doszukuje się w nich odzwierciedlenia trudów i bezsensowności życia w krańcowym stadium komuny. Kiedyś ta estetyka mogła szokować (taki był zamiar), dziś "Martwa Woda" jest albumem przemilczanym przez fanów Bajmu -  wywołuje lekkie zażenowanie i uśmiech pod nosem. Trochę szkoda, bo gdy odrzucimy kontekst i przymkniemy ucho na piski (utwór "Małpa i ja" w wersji instrumentalnej byłby jednak ciekawszy) usłyszymy dobry, polski rockowy album z ciekawymi solówkami i garścią interesujących riffów.


Autor: BH                                                                        1 kwietnia 2013

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =