Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Baszta

Jazz, zwłaszcza w artystycznie rozwiniętych formach, nie jest tak łatwy jak się sądzi. Nie jest też bardzo trudny w odbiorze i hermetyczny jak sugerują niektórzy. Diabeł tkwi w szczegółach i nastawieniu słuchacza. Ukazujący się po 35 latach debiut grupy Baszta jest dobrą okazją, by spróbować swoich sił w tej formie muzycznej.

Istota jazzu tkwi w jego improwizacyjnym  charakterze, w specyficznym wykorzystaniu elementów muzycznych, inaczej tu niż w muzyce konwencjonalnej, sobie podporządkowanych. Intensywnie działa tu czynnik rytmu, bardzo uchwytny dla słuchacza i pobudzający, sprawiający pozory prostoty.  Podobnie jest z melodią.

Jazz Baszty jest warstwowy. Cechuje go pozorna łatwość odbioru (ale tylko przy powierzchownym zapoznaniu się). Autorskie melodie mogą sprawiać wrażenie łatwych - choć ta uwaga tak naprawdę odnosi się do tematu (okresowo zbudowanego odcinka melodycznego opartego na prostych funkcjach harmonicznych). Jednak jeśli nie zwracamy na szczegóły (zwłaszcza krążące wokół tematu chorusy) zgubimy gdzieś mulimelodyjność oraz wątki które przetwarzają motyw. To przetwarzanie przekłada się często na poszczególne instrumenty. Dobrze obrazuje to aranżacja utworu "Watermelon Man" H. Hancocka, gdzie instrumenty po kolei podejmują temat i na swój sposób go traktują. Znakomicie prezentuje się zainfekowana "efektem pokrętła" (chodzi mi stopnie ekspresji w tej zwartej strukturze) kompozycja "Twierdza" i występujące tu i ówdzie partie solowe.

Druga część krążka to nagrania zarejestrowane na żywo podczas klubowych koncertów. Mają one dla mnie głównie wartość dokumentalną - będę stał murem za twierdzeniem, że nawet świetnie zrealizowane nagrania koncertowe nie są wstanie oddać improwizacyjnej atmosfery koncertu jazzowego.

Całość albumu może podobać się jazzowym profanom, którzy tej formy boją się jak diabeł święconej wody - można tu dostrzec "użytkową" wartość jazzu, przystępną i  przebojową - a wszystko bez utraty jakości. Natomiast znawcy tematu znajdą tu wiele ciekawych odniesień.


Baszta: Swingujące 3 Miasto
AD. 2011, Soliton

Autor: BH                                                                           7 maja 2013

Powiązane recenzje: Antykwintet, Flamingo, Rama 111,

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =