Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Letters to the Absent

Czy doświadczenie muzyczne można miarodajnie opisać? Wrażenie dźwiękowej, nastrój muzyczny nie poddają się tak łatwo opisowi werbalnemu - to przecież inne formy odczuwania, ekspresji, a nawet komunikacji. Są albumy w obliczu których recenzent czuje się bezradny - nie dlatego, że nie widzi mankamentów muzyki czy pewnej powtarzalności. Po prostu, czasem każdy opis wydaje się banalny, a poszukiwania specyficznych znaczeń i wartości staje się rzeczą drugorzędną. Taki jest właśnie debiut grupy By Million Wires.

1. Minutes
2. Soon
3. Letters
4. Hurl
5. Filiżanki
6. Red
7. Nic
8. Ketonall

A.D. 2012, 40 Miles Records


Gdy piszę o wartości niektórych kompozycji - słyszę je. W pewnym sensie żyją w mojej wyobraźni obok myśli, które formułuję i zapisuję.  Nie mam na myśli drążącej czasem melodii, którą podśpiewuje się pod nosem -  to raczej odczuwanie muzyki w podświadomości. Muzyka z albumu "Letters to the Absent" jest jak stojący w kącie przedmiot użytkowy. Dyskretna, nieinwazyjna - niemal muzyka tła (zasługa akustyczno-ambientowych podkładów), która za sprawą ciepłego głosu wokalistki przenika do zakamarków umysłu. W jakimś sensie wpisuje się w hasło musique d'ameublement. Niestety, jak mniemam wypełnienie założeń idei Satie nie było celem formacji By Million Wires.

Dlatego o albumie "Letters to the Absent" można pisać dobrze jedynie w kilku aspektach: inteligentnego budowania nastroju oraz względnej spójności całego albumu. Można rozpłynąć się nad subtelnym głosem wokalistki, zwiewnością muzyki - zarówno w kwestii melodyki, tonacji jak i swobodnej wokalizy (tę swobodę najlepiej odczuwa się w polskojęzycznych kompozycjach, np. "Nic"). Można dostrzec solidna prace gitar (przede wszystkim ich dobrą współpracę, np. w "Ketonall").

Jednak przy szerszym spojrzeniu na ten krążek trudno jest nie dostrzegać jednorodności brzmieniowej, sztampowości konstrukcyjnej, czy wyczuwalnych inspiracji. To prawda, to wszystko da się znieść - jednak jest inny smutniejszy problem. To wspaniałe wpisywanie się w tło, kameralność tej muzyki sprawiają, że sama nie rodzi emocji - jedynie kumuluje i uwalnia emocje słuchacza. Dlatego zasadnym jest pytanie, czy taka była intencja zespołu? Bez względu na intencje grupa By Million Wires może uczynić z tego faktu niebagatelny atut.

W muzyce, jak w każdej ze sztuk pewne procesy trwają latami, wspólnie się nakładając i stanowiąc w sumie jeden nierozerwalny tok rozwojowy. Obecnie można dostrzec zmiany w relacji w dwubiegunowej zależności muzyka - emocje. Muzyka, która od najdawniejszych czasów wywoływała emocje w pewnym okresie historii człowieka zaczęła je tylko przedstawiać. Wreszcie łącząc w sobie wcześniejsze relacje stała się ich kumulatorem. W tym aspekcie debiut By Million Wires  jawi się dość ciekawie. Wszyscy wielbiciele emocji w muzyce powinni jednak pamiętać słowa filozofa muzyki Petera Kivy, który uważa że "muzyka nie może być określana jakością emocjonalną jako swoją immanentną cechą, ani tez poprzez wywoływane w słuchaczu doznania"*.

* "Emocje a Muzyka", Wydział Psychologi UW


Autor: BH                                                                        20 grudnia 2012

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =