Genetic Transmission

W poszukiwaniu realności dźwięków

Expo 70

Muzyka, która odgradza od zreczywistości

The Ritual Should Be Kept Alive

Magia Hybryds

Once

Naturalizm i zmysłowość muzyki Egora Grushina

Assemblage

Muzyczny asamblaż Machinefabriek

Architecture

Cold Fusion to solidna marka, szanowana nie tylko w Polsce, ale i zagranicą. W tym roku ukazało się nowe wydawnictwo tego projektu zatytułowane "Architecture". Trochę mnie ten album zaskoczył (zwłaszcza nasuwającymi się skojarzeniami), trochę poraził ale przede wszystkim zachwycił. Czy podzielicie ten zachwyt? To już zależy (jak zawsze) od indywidualnych preferencji, ja natomiast postaram się wskazać na kilka aspektów, które mogą Was zaintrygować, a może zirytować. Wszystko po to byście suma summarum spróbowali sami zasmakować tej muzyki.

01. Intro
02. Part I Firmitas
03. Part II Utlitatis
04. Colosseum
05. Part III Venustatis
06. Divina Proportio
07. Iunge
08. Architecture
09. City Streets
10. Misanthropy
11. Octagon

Bonus CDr

01. Untitled
02. Untitled
03. Untitled
04. Untitled 

Rage In Eden, A.D. 2011




Muzyka i architektura wbrew pozorom mają wiele wspólnego - przede wszystkim warstwę znaczeniową. W obu przypadkach zachodzi proces przekładania myśli i idei na określoną formę. Zarówno muzyka jak i architektura to zmysłowe wyobrażenie i krystalizacja myśli twórcy. Obie domeny w określony sposób interpretują  otoczenie, są złożonymi strukturami pełnymi znaczeń, symboli i archetypów.

Dużo na tym albumie analogii między muzyką a architekturą. Począwszy od nazw utworów mocno osadzonych w architektonicznej terminologii, skończywszy na złożoności kompozycji zaprojektowanych niczym monumentalne budowle. Rdzeń albumu stanowi triada utworów opartych na witruwiuszowskiej definicji architektury, która polega na zachowaniu trzech zasad: trwałości, użyteczności i piękna (Witruwiusz - O architekturze ksiąg dziesięć). Te trzy utwory stanowią znakomitą nierozerwalna całość, bogatą w dynamiczne i silne orkiestracje. Szczególnie zaskakuje "Utlitatis" z genialnie wstawionymi samplami wypadających łusek. Natomiast "Firmitas" przeszywa ponurą atmosfera zadumy, chóralnymi wejściami kojarzącymi mi się z wczesnymi dokonaniami Tristanii. "Venustatis" ma w sobie autentyczne piękno, głównie za sprawą melodyjności.

Muzyka na "Architecture" nie brzmi ociężale. Kompozycje są złożone, przez cały czas coś się dzieje. Wiele warstw współgra ze sobą, czasem iskrzy, czasem nakłada się na siebie. Zwracają uwagę przesycone uczuciami melodie oraz wszechobecny patos. Mamy tu do czynienia z subtelnym mariażem militarnych klimatów z neoklasyczną estetyką. Martialowa atmosfera utrzymuje się głównie za sprawą klimatu samych kompozycji, podsycanego przez marszowe rytmy (np. "Firmitas", "Colosseum"), oraz nieliczne wojenne sample ("Iunge"). Bardzo podoba mi się takie podejście. Nie trzeba przesadnej ilości wojennych wstawek, wystarczy umiejętne operowanie samą muzyką i stopniowanie napięcia. Tą rolę znakomicie pełnią elementy symfoniczne (np. w "Firmitas", "Architecture", "Octagon", trzeci utwór bonusowy) zaaranżowane z rozmachem i patosem.

Całość brzmienia dopełniają ambientowe krajobrazy ("Divina Proportio" o boskich nomen omen proporcjach, "Misanthropy") oraz około industrialne, zdigitalizowane wstawki (np. w "Architecture", "Octagon"). Ciekawym doświadczeniem na tym polu jest obcowanie z ostatnią bonusową kompozycją, która zdaje się być kwintesencją neomodernistycznej wizji architektury (jako "rzeczy bezużytecznej, która pojawia się dopiero wtedy, gdy potrafimy przekroczyć granice banalnej użyteczności"). Połamane i przesterowane dźwięki zestawione są z neoklasycznymi elementami.

Równie istotne dla atmosfery płyty wydaje się wykorzystanie wokali. Mowa tu o uduchowionych kobiecych śpiewach jak w "Intro" (i jego rozwinięciu w pierwszym utworze bonusowym) czy chórów: nastrojowych, pełnych patosu ("Firmitas", "Venustatis", męskich w 2 utworze bonusowym), czy mających formę nawoływań ("Colosseum").

Wypada wspomnieć o elementach perkusyjnych, które są mocną stroną tego albumu. Potrafią zaintrygować bojowym dźwiękiem kotłów ("Colosseum", pierwszy utwór bonusowy), werbli ("Iunge", "City Streets"), zaintrygować rytualnym zabarwieniem ("Divina Proportio"), czy wbić w fotel wyraźnym rytmem "Octagon", "Venustatis").

"Architecture" jest uporządkowaną i klarowną wizją kompozytora. Wszystko jest tu na swoim miejscu i doprawdy trudno do czegokolwiek się przyczepić. Jedynym mankamentem jaki udało mi się wychwycić są powtórzenia sekwencji tych samych dźwięków (choćby w "Utlitatis"), które w mojej ocenie sztucznie wydłużają kompozycje.

Najnowszy album Cold Fusion jest zrobiony na światowym poziomie. Dźwięk jest selektywny i bardzo dobrze przyswajalny. Muzyka na tym krążku ma różne zabarwienia. Jest intrygująca i wciągająca.


Autor: BH                                                                       21 grudnia 2011

Inne recenzje Cold Fusion: ORP Orzeł, Rundfunktechnische Versuchsanstalt I

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =