Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Dunkel Hexenkunst

Są pewne sprzeczne tendencje współczesności, które mają cechy wręcz maniakalne. Z jednej strony żyjemy w czasach radykalnej awangardy w muzyce, która na drodze poszukiwania własnej tożsamości nie lękała się prób ośmieszania i zacierania śladów dźwiękowej tradycji. Z drugiej strony to czas narodzin skłonności do sięgania po to, co w muzyce już się sprawdziło, epoka transplantacji muzyki z dawnych lat do naszych czasów. Pozostaje pytanie czy taka tendencja, widoczna choćby w muzyce ekstremalnej wiąże się z brakiem jej rozwoju? A może świadome i mniej świadome inspiracje, pewna stagnacja to naturalny przejaw ewolucji? Mętna pogoda i debiut Cursed Scrolls skłoniły mnie do takich refleksji... 

1. Call to the Faceless One     
2. Black Spell to Enter Into the Realms of Dark Forces      
3. Five Morbid Candles
4. Meditation in the Hall of Eternal Eclipse
5. Morbidity Dwells in the Mud
6. Unholy Black Metal (Darkthrone cover)
7. Morbidus Idolatria
8. Sacrificial Psychopompos

Reedycja A.D. 2013,  Black Death Prod.

Surowy black metal nie jest gatunkiem, którym się rozkoszuję i delektuję dzień po dniu. Od dawna szukam w muzyce rozwiązań bardziej wyszukanych, zagmatwanych i nieoczywistych. Nie mniej jednak czasem daję się uwieźć autentyczności, pierwotności i naturalnej sile takiej muzyki. Uważam jednak, że etykieta "surowy", nie może być wytłumaczeniem wszystkich niedostatków . Nie ważne czy nagrywasz w piwnicy, czy płacisz za studio – w tym wszystkim ważny jest pomysł na muzykę. Mam wrażenie, że wiele podziemnych formacji pod płaszczykiem braku środków na profesjonalne studio stara się ukryć masę mankamentów swojej gry w tej sferze. Magus Aion również nie ustrzegł się tego błędu – w ostatnich utworach tego debiutu słychać powtarzalność w muzyce (zwłaszcza w aranżacji automatu perkusyjnego). Odniosłem wrażenie, że z upływem czasu słabuje również płynność kompozycji.

Cursed Scrolls oferuje granie ograniczone do kilku płaszczyzn dynamiki, nie zawsze w idealnie wyliczonym rytmie. Ma raczej frenetyczny niż burzliwy charakter, nie pogłębia istotnie kontrastów (może poza dynamicznymi linii automatu perkusyjnego), a wykreowany niepokój rozwijający się na tle obsesyjnego rytmu czasem graniczy z chaosem. Jakby gubiła się koncepcja, cel: jaki rodzaj wyrazu i atmosfery ma zapanować. Najbardziej przemawia do mnie wokal. Bez popisów, wyrafinowanych efektów – jest kodem nastroju całego albumu, solidnym narzędziem ekspresji.

Wymierzony szablon brzmienia i stylu powtarza się na "Dunkel Hexenkunst" jak z kliszy w kolejnych utworach i polega na rozwijaniu i ugruntowywaniu zasadniczo jednej myśli muzycznej. To podejście zadowoli koneserów gatunków, innych wynudzi muzyka z zasady daleka od eksperymentów. Chyba, że uznamy za takie akustyczną wstawkę, czy mdły ambientowy utwór.

Cover z założenia pomijam ...

Autor: BH                                                                     21 listopada 2013

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =