Nightclubbing / Die Wölfe kommen züruck

Duch krautrocka

07|100|15

Dźwiękowa wizytówka Zoharum Records

Random Soundtrack

Synteza rzeczywistości Mirta

Wieża Ciśnień II

Dźwiękowa restytucja

Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Du Grand D­­­­­ésir

Znakomity pianista i kompozytor Anton Rubinstein mawiał, że każdy utwór powinien być rozpoczęty w myśli. Wykonawca powinien przedstawić sobie tempo, charakter brzmienia oraz przede wszystkim sposób uderzenia pierwszych dźwięków. Myślę, że ta trafna uwaga dotyczy również samej kreacji utworów - bez przemyślenia muzycznego dzieła powstaje brzdąkanina, a prawdziwa muzyka gdzieś się chowa. Wie o tym z pewnością tworzący pod szyldem Horologium Grzegorz Siedlecki. Jego najnowszy album "Du Grand Désir", mimo różnych oblicz stanowi spójną całość.

1. Three Hundred Strokes
2. Du Grand Désir
3. My Tundra
4. Le Chant D'Ivresse
5. Siris & Zu
6. The Enemy
7. Stormchaser Unbound
8. The Great Longing

A.D. 2012, Ur Muzik



Nie bez powodu nawiązuję do słów wielkiego pianisty. Album "Du Grand Désir", przy tak wielu składowych, od pierwszych minut daje poczucia obcowania z tworem przemyślanym. Te 8 kompozycji symbolicznie nawiązuje do poszukiwań kompozytora, który bada (badał) różne sfery muzyki. Słuchacz ma bowiem styczność z elementami neoklasyki, militarnej strony ambientu, ale i neofolku z mocno zaakcentowanymi elementami etnicznymi. Bez klarownej wizji twórcy taki zestaw gatunkowy mógłby nie tylko przytłaczać, ale przede wszystkim straszyć wtórnością.

Powiem wprost podoba mi się forma muzyki Horologium, zwłaszcza na tej płycie. Uwagę przykuwa ogólny ład materiału muzycznego (formowanie motywów, fraz i zdań), jego kolorystyka, motoryczna i marszowa rytmika oraz element pozamuzyczny - tu ogólny wyraz emocjonalny. Warto podkreślić lekkość z jaką kompozytor porusza się pomiędzy różnymi gatunkami muzycznymi. Krzyżuje je, w pewnym sensie konfrontuje ze sobą i zestawia cechy charakterystyczne. W każdym przypadku mamy jednak do czynienia z najwyższą próbą. Pierwszy z brzegu utwór "Three Hundred Strokes" ma zjawiskową artykulację. Neoklasyczny szkielet ubogaca aktywne tło oraz elementy etniczne. To nie jedyny przykład niejednoznaczności i wielowarstwowości muzyki Horologium. Jest przecież tytułowa kompozycja, która po stylistycznych zawirowaniach (zresztą zupełnie przyjemnych dla ucha) przeradza się w złowrogi militarny ambient. Jest impulsywny utwór "My Tundra" z elementami naśladownictwa dźwiękowego i minorową końcówką oraz folkowy "Siris & Zu" z mocno zaakcentowaną plemienna rytmiką. Jednak poza absolutną konkurencją są awangardowy "Le Chant D'Ivresse", tajemniczy "The Enemy" oraz wiotki "Stormchaser Unbound" (urok nieziemskiego głosu, którego właścicielką jest Monica Victrix) w których panuje niesamowita atmosfera z pogranicza musicalu i filmu. 

Można bez końca wymieniać specyfikę muzycznych elementów albumu "Du Grand Désir". Horologium porządkuje przestrzeń dźwiękową z mile łechcącą me ucho finezją. Podoba mi się nieoczywistość tego albumu, zarówno w sferze brzmienia jak i elementów muzycznych. Przy okazji słuchania tej płyty warto pójść za radą wielkiego Rubinstein'a. Zamknąć oczy i w myślach po swojemu zaplanować "Du Grand Désir". Skonfrontujcie swoje spojrzenie z wizją twórcy, macie taką wyobraźnię?


Autor: BH                                                                     22 listopada 2012

Powiązane recenzje: Labyrinthos, Tellurian Anthems

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =