Genetic Transmission

W poszukiwaniu realności dźwięków

Expo 70

Muzyka, która odgradza od zreczywistości

The Ritual Should Be Kept Alive

Magia Hybryds

Once

Naturalizm i zmysłowość muzyki Egora Grushina

Assemblage

Muzyczny asamblaż Machinefabriek

Mapping The Unknown EP

Gdybym patrzył na etykiety kontakt z zespołem Ebola Cereal skończył by się na (uprzejmej zresztą) korespondencji z Dominikiem Czajkowskim. Jednak obiecałem sobie podejść do "Mapping The Unknown"  bez gatunkowych uprzedzeń. Nie będę więc zagłębiał się z jakiej szuflady wystaje Ebola Cereal, z kim im po drodze, a z kim pod górkę. Przy okazji sprawdzę, czy to nowofalowe granie ruszy takiego starego marudę jak ja. 


1. Hemispheres
2. Canticle
3. Sisters Suitor Is A Killer
4. Troop Train For Amusement

A.D. 2012, Ebola Cereal

Legalne pobranie

Nie lubię muzycznych porównań. Jednak czasem, warto wskazać potencjalnym konsumentom muzyki w którą stronę biegną nutki. Czy jest jakiś bardziej efektywny sposób niż skojarzenia z bardziej znanymi formacjami? Nie chcę przez to sugerować braku kreatywności czy nadmiaru inspiracji - chodzi mi raczej o punkty odniesienia. Uprzedzam utyskiwania "znawców" gatunku, będę posługiwał się skojarzeniami w szerszym spektrum (porównań do Glassjaw i tym podobnych nie uraczycie).

Pierwsze moje skojarzenie: Placebo (szczególnie w "Sisters Suitor Is A Killer") - nie chodzi mi tu nawet o specyficzny wokal z charakterystyczną hipnotyzującą barwą, ale o ogólną energię kompozycji. Jeśli porzucić wszelkie emo - skojarzenia dostrzec można solidny rockowy rdzeń (z dalekimi echami post rocka: repetycje, istotność barwy dźwięku, nielinearnie rozwijana linia melodyczna). Mimo solidnej pracy gitary (jest nawet zgrabna solówka, łamanie rytmu w "Canticle") w muzyce Ebola Cereal  brakuje mi jednak mocy. Owszem jest kilka cięższych momentów (mocniejsze szarpnięcia w "Sisters Suitor Is A Killer", czy gitary spod znaku Katatonii anno domini 2006 w "Hemispheres"), ale one giną gdzieś na tle ułagodzonej reszty. Prócz instrumentalistów na identyczną bolączkę cierpi wokalista. Ma specyficzny głos, stąd dziwi mnie tendencja do brutalizacji wokalu i operowanie emo ozdobnikami. Czasem kończy się to jak w "Troop Train For Amusement", gdzie buńczuczna zadziorność ucieka gdzieś w tony przywodzące na myśl niejaką Sandrę Nasić. Przy takich możliwościach (wokal Karola Ryszawego potrafi nawet przesłonić melodyjność kompozycji) chyba warto skupić się na naturalnych walorach głosu i w pełni je wykorzystać. 

Przyznaje otwarcie to muzyka nie dla mnie. Wychowanie na metalowo - hard rockowej estetyce, podparte doświadczeniami z antymuzyką sprawiło, że szukam w muzyce czegoś innego. Niemniej jednak posłuchajcie "Mapping The Unknown" bez uprzedzenia - to coś więcej niż soundtrack do cięcia się czerstwą bułką. Zespół
Ebola Cereal jest dobry w swojej klasie. Za słodko, powiadacie? Przepijcie kitem pszczelim. Pomoże...

28 sierpnia 2012

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =