Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Conspicuous Unobstructed Path

Macabre folk 23 Threads

Dionysus

Dytyramb Dead Can Dance

Light Of The Dreams

Sny Maćka Szymczuka

Music For Cassandra

O śmierci inaczej

V-Column

Muzyka w filmie może być ledwie dodatkiem do akcji oraz scen: dramatyzować i potęgować napięcie, wzruszać w scenach lirycznych czy usiłować śmieszyć w scenach komediowych. Muzyka może również nabrać funkcji istotniejszych: komentować to, co się na ekranie dzieje w sferze wizualnej i tekstowej, być środkiem do przekazania znaczeń, których wyrażenie słowami byłoby czasochłonne, a przy tym mniej przekonujące. Pewnym wyznacznikiem jakości muzyki filmowej jest to, jak  radzi sobie wychodząc po za ramy filmu. Czy muzyka grupy Grimlord z albumu "V-Column" ma rację bytu jako samodzielny twór?

01. V-Column
02. Mass Delusions & Hysterias
03. Prolegomena
04. Posthumous Coronation
05. King Is Dead
06. Dead Bodies Don't Swim
07. Faithful Avenger... Till The Remainder
08. March Again
09. Superconsious
10. Widerstand 17

A.D.2012, Grimlord


Zaczynamy od wątku filmowego nie bez kozery, gdyż album "V-Column" skupia kompozycje użyte w filmie "Rutterkin - Obrońca Kosy". Jest to niezależna produkcja w klimacie fantasy, którą bez problemów można znaleźć w sieci. Przyznam szczerze, muzyczna strona filmu nie przekonała mnie (na ocenę innych aspektów nie czas i nie miejsce). Muzyka w filmie może przybierać wielorakie funkcje, w zależności od idei reżysera i od miejsca, które się jej w filmie przeznacza. W tym miejscu jest pies pogrzebany - nie wiem które medium ma służyć któremu: czy film promuje muzykę? Czy muzyka jako soundtrack promuje film? Jedno jest pewne, dźwięki pojawiające się na ekranie nie są stałym szmerem i to jest plus. Natomiast w mojej ocenie zabrakło płynności, wywołania i podkreślenia problemu, a czasem i zasadności użycia tego a nie innego motywu. Za główny grzech uznać muszę brak jakiejś charakterystycznej i identyfikowalnej z filmem melodii (chyba, że uznamy za takową początkowy motyw z "Posthumous Coronation").

W oderwaniu od obrazu muzyka Grimlord legitymuje się różnorodnością: formy (obok tradycyjnych kompozycji są akustyczne miniatury np. "Prolegomena"), gatunku (od klasycznego heavy, akcentów thrashujących po elementy pochodzące z innych gatunków), zastosowanych środków (żeńskie wokale, chóralne intonacje, dźwięki otoczenia, skrzypce, motywy klawiszowe, quasi blasty itp.). Mam wrażenie, że wspomniana różnorodność (która w mojej ocenie ociera się już o granicę przesytu) nie idzie w parze z rozbudowaniem (i czasem) kompozycji. Może to dyktat warunków filmowych, jednak wyrządza sporą krzywdę tej muzyce. Dobrze to pokazuje przykład kompozycji "Faithful Avenger... Till The Remainder" w której warto by"pociągnąć" perkusyjną kanonadę, widzę potrzebę wyeksponowania ciekawego riffu w utworze "Mass Delusions & Hysterias", zastanawia również dziwny finał "Posthumous Coronation".

Pewne uproszczenia można usprawiedliwić filmowym przeznaczeniem muzyki, tylko czy do takowych powinienem zaliczyć wokal? Niestety nie jest on adekwatny do tej muzyki. Nie wkomponowuje się w jej istotę, czasem rozmija się z nią. Wokalista swoje naturalne ograniczenia, których chyba nie da się przezwyciężyć. Ma to bezpośredni wpływ na odbiór całości.

Po premierze opery "Tristan i Izolda" Wagnera o opinię zapytano krytyka Edwarda Hanslicka, który odparł: - Częściowo podobało mi się, a częściowo nie.  - A co się panu nie podobało? - Na przykład muzyka - odparł. W przypadku albumu "V-Column" nie byłbym taki srogi. Tak naprawdę uporządkowanie kilku elementów, odpowiednia selekcja i samokrytyka mogłaby przynieść dużo dobrego. Może tak jak w biznesie, czasem warto rozważyć gatunkową specjalizację?


Autor: BH                                                                       23 grudnia 2012

Powiązane recenzje:
Dolce Vita Sath-an as

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =