Wieża Ciśnień II

Dźwiękowa restytucja

Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Conspicuous Unobstructed Path

Macabre folk 23 Threads

Dionysus

Dytyramb Dead Can Dance

Light Of The Dreams

Sny Maćka Szymczuka

Die Mechanik, Die!

Nie kryłem swojej radości, gdy otrzymałem od Beast Of Pray ten album. O Hati słyszałem od dawna, miałem również na koncie krótki romans z pojedynczymi kompozycjami tej formacji wygrzebanymi w sieci. To specyficzna muzyka pełna głębi i hipnotycznych refleksów. Jak mawiał klasyk nadeszła wiekopomna chwila, by zmierzyć się z pełnym wydawnictwem tego projektu (i to jakim!), zarejestrowanym w koncertowych warunkach albumem "Die Mechanik, Die!".



1. Die Mechanik I
2. Die Mechanik II
3. Die Mechanik III
4. Die Mechanik IV
5. Die Mechanik V
6. Die Mechanik VI  

  Beast Of Pray,  A.D. 2008



"Die Mechanik, Die!" podzielony jest na sześć umownych części, jednak przy poznawaniu tej płyty warto traktować ją jako całość. Za takim podejściem przemawia przyswajalna długość wydawnictwa oraz specyfika samej muzyki. Ten album zawiera w sobie mroczne, wręcz mistyczne momenty, które doskonale rezonują poprzez elektroniczne brzmienie. Niezaprzeczalne elementy transowe i hipnotyczne tego materiału przywodzą mi na myśl wszelkiej maści muzykoterapie z masażem dźwiękiem na czele. Dużo to kuszących wibracji gongów, pogłosu dzwonków, szelestu grzechotek, brzmienia rogów i innych nietypowych dla przeciętnego konsumenta muzyki instrumentów. Jednak nie jest to do końca relaksujący i odprężający masaż. Na nasze czyste, gotowe do duchowej analizy niebo potrafią przybyć dark ambientowe chmury (dobitnie to słychać w pierwszej i drugiej odsłonie).

Mistyczne instrumentarium uzupełniają dźwięki przyziemne, brutalnie ludzkie. Ciężkie mechaniczne tła, zgrzyty, stukoty i buczenia rodem z maszynowni i transformatorów. Potrafią one przybrać formę złowieszczej melodii (dwa ostatnie fragmenty). Natomiast w drugiej odsłonie te wszystkie, nazwijmy to tajemnicze odgłosy sumują się w przerażająco irracjonalne wokalizy. Efekt jest doprawdy piorunujący!

Bardziej potrafią poruszyć jedynie dzwonki. Ich wyraziste brzmienie pozwala wsłuchać się w złowieszczy fragment ciszy między trzecią a czwartą odsłoną. Brzmienie dzwonków potrafi również w pewien sposób synchronizować wszystkie elementy utworu (czwarta odsłona). Natomiast gongi uwalniają przestrzeń (np. fragment czwarty) i dodają tej muzyce jeszcze większej aury mistycyzmu.

Hati porusza (znany już w muzyce) motyw wydających ostatnie tchnienie maszyn. Znakomicie obrazują go świdrujące dźwięki w trzecim fragmencie, które niczym respirator obwieszczają kiepską kondycję mechanizmu.

Ostatni fragment albumu prezentuje wszystkie najważniejsze składniki i motywy muzyki z "Die Mechanik, Die!". Mimo swojej odmienności (za sprawą orientalnego posmaku i rytualnego rytmu) obrazuje wszystkie subtelne kontaminacje na tym krążku.

Dostrzegam pewien minus do tego wydawnictwa. Będzie ono barierą nie do przejścia dla wszystkich traktujących muzykę jako rozrywkę i dodatek. To nie muzyka towarzysząca wszelkim formom aktywności, nie sprawdzi się również jako tło samochodowych podróży. To muzyka do smakowania w bezruchu, w półśnie, a nawet letargu.

Absolutnie nic nie wskazuje na to, że jest to płyta zarejestrowana na koncercie. Wszystko brzmi znakomicie i czytelnie. Jedno jest pewne był to unikatowy koncert, którego nie da się powtórzyć. Ta niepowtarzalność w połączeniu z niemal mistyczną aurą jest wartością, którą poszukiwacz muzycznych doznań nie może pominąć. Warto przesłuchać "Die Mechanik, Die!" i poczuć atmosferę tamtego wieczoru.


Autor: BH                                                                   26 grudnia 2011

Powiązane recenzje: Collusion

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =