Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Conspicuous Unobstructed Path

Macabre folk 23 Threads

Dionysus

Dytyramb Dead Can Dance

Light Of The Dreams

Sny Maćka Szymczuka

Music For Cassandra

O śmierci inaczej

Kajdany Istnienia

Lokalnym patriotą nie jestem, dlatego taryfy ulgowej dla rzeszowskiej formacji Hermetic Evolution stosował nie będę. Czy będzie im potrzebna? Sprawdźcie.

1. Geneza (3:33)
2. Entropia (3:36)
3. H+ (1:44)
4. Komora (3:04)
5. Remedium (3:41)
6. Enigma (3:28)
 
    Hermetic Evolution, A.D. 2012

    Darmowe pobranie




Musze na wstępie przyznać, że takie granie od jakiegoś czasu pasją moją nie jest. Co nie oznacza oczywiście, że temat potraktowałem po macoszemu. W każdej muzyce staram się odnaleźć aspekty, które mną poruszają. Było tak i tym razem.

Płyta traktuje o ewolucji rodzaju ludzkiego od naturalnego początku do technologicznej autoewolucji - pierwszy plus za koncept. Mimo ograniczonej formy w postaci ep-ki zdradza to zaangażowanie członków zespołu. Nie ukrywam, że poniekąd wyjaśnia również obecność dwóch fragmentów instrumentalnych. Oba utwory nieco kontrastują z resztą zestawienia i z pozoru wyglądają jak wyciągnięte z innej szufladki. O ile "H+" można potraktować jako pomost, katalizator pomiędzy "Entropią" a "Komorą" o tyle "Enigma" radzi sobie znakomicie jako pełnoprawnie samodzielna kompozycja. Utwór grzeszy nomen omen zagadkowością i spełnia swoją rolę jako niedopowiedziane zakończenie albumu. Przyznam szczerze, że przy okazji tego mocno zdygitalizowanego kawałka naszło mnie skojarzenie z The Kovenant. Wiem, że inna bajka, ale gdyby dodać mocny, ekspresyjny wokal... Jest to jakaś koncepcja dalszego rozwoju zespołu.

Podążając ścieżką skojarzeń, otwierający krążek utwór "Geneza" przykuł moja uwagę Soulfly'owo brzmiącą gitarą. Solidnie zagraną (na całym) albumie, czasem zaskakującą zawiłą rytmiką i umiejącą odnaleźć się w elektronicznych powiązaniach. Nad całością materiału unosi się również duch wesołej gromadki z Iowa - podkreślam to moje subiektywne odczucie.

W kwestii wokalnej cieszy rodzimy język. Mariaż agresywnego wokalu z melodyjnymi fragmentami wypada dobrze (najlepiej w "Genezie"). Nie kupuję natomiast skandowań i tym podobnych ozdobników (np. "Komora"). Wokalista ma moc i myślę, że warto to częściej wykorzystywać.

"Kajdany Istnienia" zapowiadane są jako konglomerat skrajnych emocji: agresji i subtelności, energii i melancholii, mechaniki i organiczności. To wszystko tu jest, w różnych nie zawsze przemawiających do mnie proporcjach.  Jak mawiają staży recenzenci - jest potencjał, jest pomysł potrzeba ciężkiej pracy. Ja dodam od siebie: więcej mocy!


Autor: BH                                                                      21 marca 2012

Powiązane recenzje: H 2.0: Deus Ex Machina

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =