Wieża Ciśnień II

Dźwiękowa restytucja

Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Conspicuous Unobstructed Path

Macabre folk 23 Threads

Dionysus

Dytyramb Dead Can Dance

Light Of The Dreams

Sny Maćka Szymczuka

Nordland Okkult Mysterium

Rozpiętość gatunkowa z jaką mam ostatnio do czynienia jest zaskakująca. Absolutnie nie narzekam (wręcz przeciwnie rad jestem), gdyż dobra muzyka potrafi skryć się w każdym gatunku. Choćby w przepastnej otchłani podziemnego black metalu i właśnie dziś postaram się sprawdzić czy "Nordland Okkult Mysterium" grupy Hexenwald znacząco zapisze się na kartach mojej prywatnej historii muzyki.

1. Germanic Black Witchery 07:03
2. Dawn of the Bloodstorm 07:20
3. Blutkult 05:08
4. The Severence of Spirit from Flesh 07:05
5. The Fallen 02:00
6. Ich bin die Pest! 04:08
7. Frankonia im Frostnebel 05:05
8. Helheim (outro) 04:01
9. Satan Lebt! 2:46
10. Enlighten the Night Divine (rehearsal) 6:14
11. Sulphur King (feat Scorpio) 3:28

Black Death Production / Heerwegen Tod Production

   A.D.2010



Muzyka prezentowana na tym albumie jest odzwierciedleniem kompozytorskiego minimalizmu osadzonego sztywno w ramach gatunku. Utwory nie są bogato inkrustowane dodatkami i nie mają złożonej budowy. Zespół nie stawia na nowatorstwo, nie próbuje odkrywać świata na nowo. Hexenwald z premedytacją wykorzystuje znane od lat patenty i trzeba przyznać, że radzi sobie całkiem nieźle.

Znalazłem na tym albumie dwa charakterystyczne elementy, które mają znaczący wpływ na odbiór muzyki oraz co istotne odciągają uwagę słuchacza od nieszczególnej produkcji. Mam na myśli zmiany tempa oraz stosunkowo dużą melodyjność materiału. Zespół raczy nas różnymi prędkościami, jednak wspomniane zmiany tempa są bardziej widoczne gdy spojrzymy na album całościowo. Możemy usłyszeć utwory szybkie jak i utrzymane w tempach średnich, trafiają się również niemal doomowate, posępne momenty. W obrębie poszczególnych kompozycji zmiany tempa potrafią zaskoczyć swoją gwałtownością. Jedno jest pewne nie przyśniecie przy tym albumie. Niektórych zaskoczy melodyjność, która niemal wypycha zespół z ram podziemnego grania. Jej obecność jest tu uzasadniona, pełni funkcję środka wyrazu i jest integralną częścią epickiego pierwiastka tej muzyki. Na szczęście nie jest za słodko i romantycznie. Jak przystało na czarcie dźwięki najczęściej mamy do czynienia z solidnym i mocnym graniem.

Plusem wokalisty jest to, że jego głos nie drażni. Wokale są głębokie i jakby odległe. Mniej przekonująco wypadają te wykonane na jednym oddechu, można odnieść wrażenie, że wokalista przeżywał katusze przy ich rejestracji.  Po kilku przesłuchaniach dochodzę do wniosku, że typowość wokalu pasuje do granej przez zespół muzyki. 

Na początek Hexenwald raczy nas inwokacją w kąśliwym "Germanic Black Witchery". To jeden z najszybszych kawałków na tym albumie.  W pierwszym momencie miałem wrażenie, że muzyka przepuszczona jest przez jakiś filtr. Zwraca uwagę nieczyste (ale czytelne)  brzmienie gitar. Właściwie do perkusji nie mam większych zastrzeżeń. W "Dawn of the Bloodstorm" z nóg zbija gwałtowna zmiana tempa. "Blutkult" roztrzaskał mnie na atomy przejściem z blackowego skrzeku w wręcz grindowe rzężenie. Natomiast z wolnego "The Severence of Spirit from Flesh" wyłania się dziwny smutek. Panuje tu zupełnie inny nastrój. Jest wolno i majestatycznie i (nie będę bał się użyć tego określenia) melancholijnie. W tą atmosferę zadumy wpisuje się również instrumentalny "The Fallen", który zaskakuje akustyczną delikatnością. Oparty na jednostajnym motywie "Ich bin die Pest!" brzmi bardzo szorstko. Podoba mi się dynamizm zarówno wokalu jak i sekcji instrumentalnej. Majestatycznie brzmi "Frankonia im Frostnebel". Utwór wyróżnia nietypowy jak na tą płytę czysto gitarowy wstęp. Znów jest wolno i ponuro. Właściwą część albumu wieńczy klawiszowy "Helheim", który nuży nazbyt plastikowym motywem.

Egzemplarz, który otrzymałem od wydawcy to reedycja wzbogacona o dodatkowe 3 kompozycje. Szybki "Satan Lebt!" ma sporo thrashowych naleciałości i pokazuje nieco inne oblicze zespołu. W "Enlighten the Night Divine" uwagę przykuwa praca gitary, która pętli się i zawija. W efekcie powstała bardzo ciekawa melodia. Jednak najciekawiej jest gry utwór wyhamowuje i przechodzi w iście epicki motyw.  Ostatni "Sulphur King" przyprawia swoim brzmieniem o ból głowy. Wszechobecne dudnienie niemal rozsadza głośniki. Ciężko jest go dosłuchać do końca, a szkoda bo ten utwór ma spory potencjał.

Hexenwald oferuje granie oparte o własne niezachwiane zasady. Na przekór trendom i oczekiwaniom uparcie kroczy własnymi ścieżkami. Po surowym blacku chyba nikt nie oczekuje fajerwerków. Dlatego, jestem święcie przekonany, że znajdzie się wielu amatorów czarnej sztuki, którzy będą pławić się w dźwiękach z "Nordland Okkult Mysterium".

Autor: BH                                                                   3 listopada 2011

Powiązane recenzje: split z Todestriebe


Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =