Wieża Ciśnień II

Dźwiękowa restytucja

Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Conspicuous Unobstructed Path

Macabre folk 23 Threads

Dionysus

Dytyramb Dead Can Dance

Light Of The Dreams

Sny Maćka Szymczuka

Free Market Music

Czy statystyczny polski konsument muzyki jest przygotowany do świadomego postrzegania i rozumienia zjawisk zachodzących w przebiegu utworu muzycznego? Postępująca schematyczność i wtórność muzyki obniża możliwości percepcyjne przeciętego słuchacza. Łatwy dostęp do albumów zabija natomiast umiejętność poszukiwania i selekcji. Pojawia się grzech muzycznego zaniechania, pozwalamy by inni decydowali za nas, co nam się powinno podobać i co jest wartościowe. Ma to bezpośrednie przełożenie na kształtowanie tzw. gustu muzycznego. Idąc dalej, ma wpływ na przyszłość muzyki - bo przecież każdy twórca muzyki jest najpierw jej konsumentem. W tym kontekście przyszłość muzyki nie rysuje się w ciepłych barwach. Dziś teoretyzujemy, bo wciąż tworzą osoby z ukształtowanym (nazwijmy "klasycznie") gustem muzycznym. Klasycznym nie oznacza od razu skostniałym, wszak dobre wzorce są podstawą do eksperymentów i poszukiwań. Bohaterem dzisiejszej recenzji jest muzyka formacji IdiotHead, której członkowie bez wątpienia posiadają "klasyczny" dźwiękowy kręgosłup i klarowną wizję swojej twórczości w której jest miejsce nowoczesne środki muzyczne.

1. Mucus
2. Free Market Music
3. Delayed Molting
4. Karen Pommeroy
5. Fucking Orthodox Pieces of Shit
6. Idiothead Defined
7. Free Market Music (Iggy Gruszecki remix)
8. Free Market Music (Bipolar Bears remix)

A.D. 2012, IdiotHead


Pozwoliłem sobie na ten wstęp, ponieważ grupa IdiotHead śmiało korzysta z dobrodziejstw elektroniki i skutecznie (jednocześnie dość spektakularnie) łączy je z graniem o rockowych korzeniach. Z pewnością nie jest do muzyka dla ortodoksyjnych miłośników konstrukcji muzycznych. Paradoksalnie może nie trafić również w gusta wyznawców elektroniki (ze względu na mocniejsze elementy oraz wokalną ekspresję). Zadowoleni będą natomiast wszyscy doceniający niejednoznaczność, zmienne tempa, amplitudy nastrojów i gwałtowne wyrazy przekazu.

Dźwięki z "Free Market Music" nie kryją swoich inspiracji, w końcu syntezy gitarowego grania z wyszczerbionym beatem oraz pasmami elektroniki znane są od lat. IdiotHead nie skupia się na redefiniowaniu tej muzycznej ścieżki, woli wykorzystywać doświadczenia starszych formacji i wzbogacać je o własny indywidualny rys.  Zespół jest przy tym bardzo konsekwentny. Dobrze obrazuje to wykorzystanie elektroniki i beatu. To nie są wyłącznie dodatki. Ich współbrzmienie wykorzystywane jest na równych prawach co klasyczne akordy. Wzajemne stosunki funkcyjne między elementami rockowymi ("klasycznymi") oraz elektroniką (elementem nowoczesnym) ulegają zupełnemu rozluźnieniu. Dominują dysonanse oraz współbrzmienia w różnym skupieniu układu dźwięków. Jest też wzajemne przenikanie się wspomnianych aspektów oraz przejmowanie funkcji (np. partia basowa w "Mucus"). Między obiema sferami istnieją również ściśle określone stosunki polegające na naprzemiennym kumulowaniu napięć i ich rozładowaniu. Dostrzegam te relacje choćby w intrygującym utworze "Fucking Orthodox Pieces of Shit", choć zastrzegam, że może to być moja wyobraźnia muzyczna i nadinterpretacja.

Elementem scalającym obie sfery jest charyzmatyczny wokal. Mamy tu do czynienia z pełną skalą nastrojów od spokojnego i niemal znudzonego ("Mucus"), poprzez skażony elektroniką ("Free Market Music", nieco niechlujny w "Delayed Molting"
(to akurat gościnnie Gregoire Fray z Thot), po agresywny i krzykliwy (choćby refreny w "Karen Pommeroy").

Konstruktywna krytyka powinna stać się impulsem do jeszcze innego spojrzenia na własną pracę i pewnych modyfikacji. Powinna jednak szanować wybory jakich dokonał zespół - w końcu to jego wizja muzyki. O tym traktuje ep-ka "Free Market Music" z kulminacyjnym punktem w dosadnym "IdiotHead Defined". Podpisując się pod tą zasadą starałem się skoncentrować nad najbardziej istotnymi elementami albumu "Free Market Music". Bez "dzielenie włosa na czworo", bez koncentrowania się na porównaniach i wreszcie bez bezcennych rad. To nie presja ani próba w pisania się w konwencję, to również nie starość - po prostu wiem, że muzycy IdiotHead to twórcy świadomi, który sami wiedzą co trzeba poprawić i zmienić.  Czy mam rację? Czas pokaże...


Autor: BH                                                                     20 listopada 2012

Powiązane recenzje: All Sounds Allowed & IdiotHead - Split

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

1 comment

  1. Czytałem wszystkie recenzje FMM, jakie do tej pory napisano i to jest druga, której nie ma nic do zarzucenia. Dobry recenzent innymi słowy ;)

    Patrick Wtcher Fri, 23 Nov 2012

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =