Genetic Transmission

W poszukiwaniu realności dźwięków

Expo 70

Muzyka, która odgradza od zreczywistości

The Ritual Should Be Kept Alive

Magia Hybryds

Once

Naturalizm i zmysłowość muzyki Egora Grushina

Assemblage

Muzyczny asamblaż Machinefabriek

Destin

Tę recenzję muszę zacząć od aspektu pozamuzycznego. Niezależne wytwórnie dostrzegają coś, co majorsom umknęło dawno. Nikt nie potrzebuje ascetycznych "polskich wydań". Nie chcemy również skrajnie wypchanych edycji z plakatami, prezerwatywami, stringami i skarpetkami sygnowanymi przez zespół. Wierne grono klientów oczekuje wydawnictw pięknych w prostocie.  Ma być estetycznie i z dbałością o szczegóły. Lakierowany digipack "Destin" jest takim małym dziełem sztuki. Czy to szacunek do klienta, czy osobisty wkład w tak wiele aspektów wydania albumu? Nie wiem, ale mi się to podejście podoba. Okładka "Destin" idealnie koresponduje z zawartością, na którą składa się ścieżka dźwiękowa do krótkometrażowego filmu o tym samym tytule wraz z kilkoma jej wariacjami.

  1. Original Score by In Scissors
  version / remixes by:

  2. Hoarfrost
  3. H.E.R.R. / Mich Spape
  4. Raison D'etre/ Peter Anderson
  5. Inner Vison Laboratory
  6. Musterion / Simon Kolle

  bonus:
  7. Autumn Sonata: Silanus In Quieto Hortulo
  8. The Synopsis of Pressure


  A.D. 2012, Beast Of Prey / No Angel Prod.



Oryginalną muzykę do filmu Johna Santerinerossa stworzył projekt In Scissors. Na niniejszym wydawnictwie swoje własne interpretacje (dla uproszczenia nazwane remiksami) zaprezentowali również znani: Peter Anderson (Raison D'etre), Simon Kolle (Musterion) oraz Michiel Spape (H.E.R.R.). Swoich wersji nie muszą się wstydzić Polacy: Rafał z Hoarfrost i Karol z Inner Vison Laboratory. Nie odstają ani jakością, ani klimatem.

Muzyka filmowa rządzi się swoimi prawami. Powinna ubogacać obraz, podkreślać ważność scen, a czasem nawet dopowiadać to co niedopowiedziane. Nie może dominować nad zawartością filmu, zagłuszać odgłosów natury i dialogów. Dobra ścieżka dźwiękowa potrafi również obronić się bez filmu. In Scissors stanęło na wysokości zadania, kreując muzykę subtelną i wrażliwą. Potrafi podkreślić pierwsze momenty mistyczne i tajemnicze (zwróćcie uwagę na wspaniale perkusjonalia). Partie wiolonczeli są niezwykle emocjonalne, a pojedyncze uderzenia w klawisze fortepianu korespondują z dramatyzmem  rozwijającej się sytuacji. Znakomicie w warstwę instrumentalną wpisuje się głos Angel W. Black, który w pewnym momencie bierze na siebie rolę narratora (zwłaszcza we fragmentach retrospekcyjnych oraz scenie finałowej). Jak spojrzeć na pozostałe utwory, skoro muzyka In Scissors jest idealnie skrojona do filmu? Potraktujemy je niczym temp tracki - zastąpimy oryginalny motyw, by sprawdzić jak odnajdują się w przestrzeni filmowej.

Hoarfrost położył nacisk na napięcie. Dominują budzące obawę, nieco rzewne klawisze i tajemnicze odgłosy. Wpleciony monolog zastępuje narrację. Motyw wiolonczeli pozostał jako piewca dramatu. Jednak sam finał wydaje się mroczniejszy (złowieszcza pozytywka), może trochę zbyt horrorowy (radiowa przebitka jako retrospekcja).

Spape oparł swoją wersję na neoklasycznych założeniach. Dzwony, dużo organicznego brzmienia. Klasyczne instrumenty potrafią oddać smutek w wyjątkowy sposób. Całość utworu balansuje subtelny głos Angel. Za sprawą neoklasycznych elementów finał jest bardziej dynamiczny, chwilami zbyt głośny. Ten utwór bardziej broni się bez filmu.

Peter Anderson stworzył wizję spójną z pierwowzorem. Atmosferę zbudował na chórach Angel i przeszywających fortepianowych zagrywkach. Całość otulił w dusznej mistycznej otoczce. Tu z kolei finał jest wyciszony, echo wiolonczeli jest niemym świadkiem rozgrywającego się dramatu.  

Inner Vison Laboratory wykreował bardzo dziwną atmosferę. Dominują wokale orientalne w zabarwieniu, mają w sobie smutek i rozgoryczenie. Tło rozorane tajemniczymi odgłosami szumi i faluje. Jest groźnie i mistycznie.

Simon Kolle stworzył wizję najdłuższą, jednak pozbawioną przesadnej nadinterpretacji. Pierwotna obawa ukryta w pierwszych minutach utworu współgra z filmowym wątkiem. Rozwój utworu natomiast może być zaskakujący. Melodia osadza się na powracającym fortepianowym motywie, wspartym kobiecym wokalem. Dźwięk dramatyzuje się wraz z akcją filmu, tło gęstnieje. W finałowym momencie zaskakuje minimalistyczną sekwencję klawiszy i akustycznym outrem. 

Płyta ma dwa bonusy. Kompozycje "Autumn Sonata: Silanus In Quieto Hortulo" oraz "The Synopsis of Pressure" dzięki swojemu smutnemu charakterowi dobrze wpisują się w klimat albumu. Mają swoisty filmowy charakter i narracyjny wydźwięk. Jednak są taką małą niespójnością. Może zamiast nich warto pokusić się o wydanie dysku z filmem? 

"Destin" przekroczyło bariery stawiane tradycyjnemu albumowi z muzyką. Za sprawą pięknej oprawy graficznej i nawiązaniu do filmu stało się dziełem wielowymiarowym.


Autor: BH                                                                     18 czerwca 2012

Powiązane recenzje: The Veratrine Evangelicum,
Orbis Terrarum Requiem, The Circus Of Ichneumons

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =