Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Nova

Większość konsumentów muzyki szuka w dźwiękach wrażeń zmysłowych - brzmieniowych i wyrazu emocjonalnego. Te odczucia, których muzyczne piękno kojarzy się z formą, dotyczą zauważalnych i powierzchownych jej aspektów. Preferowana jest muzyka w której występują kontrasty, wyrazistość rytmiki, melodyki oraz tonalność.  Czy to oznacza, że muzyka statyczna, oparta na jednorodnym brzmieniu nie posiada wartości? Nie jest muzycznie piękna?  Posłużę się najnowszym albumem Kamila Kowalczyka, by wyjaśnić to zagadnienie.

1. Space II
2. Black Hole
3. Andromeda
4. New Sphere
5. Dark Matter
6. Solaris
7. Nebula II
8. Pleiadis
9. New World

A.D.2013, Prototyp Produktions Ltd.



Kamil Kowalczyk upodobał sobie formę wymagającą, w niewielkim stopniu opartą o różnorodność tempa, dynamiki czy brzmienia. Muzyka z albumu "Nova" skomponowana jest z jednorodnych środków, jednak w żadnym wypadku nie jest pozbawiona emocji. Obcowanie z nią wywołuje silne wrażenie przestrzeni. Nigdy nie cierpiałem na agorafobie, jednak presja pustki i zawieszenia jest tu bardzo namacalna (mój ulubiony utwór "Andromeda"). Album brzmi jak zapis dziennika pokładowego dryfującego w przestrzeni kosmicznej wahadłowca. Mamy więc urywki rozmów załogi, często prezentowane jak powracające echa wspomnień, zacierające się na granicy jawy i realności oraz... ciszy (np. "New Sphere"). 

O jednorodności i różnorodności muzyki pisał już Igor Strawiński: "Na ogół bardziej pożądana jest linia postępowania raczej przez podobieństwo niż przez kontrast. Na tej drodze muzyka wzmacnia się, w miarę jak wyrzeka się pokus różnorodności. To, co traci na wątpliwych bogactwach, zyskuje na rzeczywistej trwałości. Kontrast wywołuje natychmiastowy efekt. Podobieństwo sprawia nam zadowolenie po pewnym czasie. Kontrast jest elementem zmienności, ale rozprasza uwagę. Z podobieństwa wypływa dążenie do jedności. Potrzeba zmienności jest całkowicie prawowita, ale nie należy zapominać, że jedność wyprzedza wielkość."[1] Te słowa są bardzo adekwatne do muzyki Kamila Kowalczyka. Jest w niej ukryta pewna pozorność, że kolejne dźwięki nic nowego nie przyniosą. Tak naprawdę jednostajność na "Novej" nie przeszkadza. W tych jednorodnych fragmentach nasza uwaga wyłącza się z pilnego słuchania (co jest naturalne), ale muzyka pozostaje w nas i oddaje naprawdę różne emocje. 

A co z wartością i pięknem? Konfrontacja preferencji jednorodności i różnorodności to kolejny dowód na to, że "piękno/wartość nie jedno ma imię". Skuteczne oszukiwanie tych wartości na albumie "Nova" jest równoznaczne z emocjonalną akceptacją tej muzyki. Z kolei ta akceptacja opiera się na naszych nawykach strukturowania muzyki według określonych zasad i na naszych przyzwyczajeniach do określonych brzmień czy struktur. Prochu nie odkryłem, prawda?

Przypisy:

[1] I.Strawiński. "Poetyka muzyczna". Polskie Wydawnictwo Muzyczne. 1980.

Autor: BH                                                                        22 lutego 2013

Powiązane recenzje: Atmospherics, Aurora

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =