Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Wielki Dzień / Tajemna Moc

"Kolory Nadziei" to ciekawa i chyba pierwsza w Polsce multiplatformowa koncepcja artystyczna. Założenie jest z pozoru proste: "propagowanie pozytywnego myślenia, jako sposobu na realizację marzeń i osiągnięcie życiowego sukcesu, motywacja ludzi, ukazanie piękna życia". Przesłanie "Kolorów Nadziei" dociera do odbiorcy poprzez różne formy: widowisko teatralne, fotografie, książkę Barbary Szafraniec oraz dwie płyty z muzyką: "Wielki Dzień" Ryszarda Wolbacha i "Tajemna Moc" Kamila Szafrańca.

Ubolewam, że przyszło mi pisać recenzję muzyki w oderwaniu od widowiska i książki, będzie w pewien sposób ułomna - nie oddam w pełni korespondencji sztuki z jaką z pewnością mamy tu do czynienia. Niemniej jednak rękawicę podniosę.


Z dwóch albumów budujących muzyczną stronę "Kolorów Nadziei" lepiej w moje gusta trafia "Tajemna Moc". Chyba za sprawą uzasadnionej artystycznie różnorodności, szerokiego wachlarza środków, form i aranżacji. Kamil Szafraniec swój język  brzmieniowy traktuje jak narzędzie zdolne do adekwatnego i sugestywnego wyrażania ludzkiego wnętrza, najstarszych stanów i klimatów emocji w dzisiejszym odcieniu. To nie tylko efektowne kontrasty tempa i dynamiki, solidnie zaaranżowane elementy symfoniczne (podoba mi się koloryt brzmienia smyczków odmieniający się jak w kalejdoskopie) - o wartości dzieła nie decyduje tylko stosowanie różnorodnych środków technicznych, lecz również zawartość treści muzycznej i plastyka wyrazu. Jest tu dramatyczna akcja, która angażuje konsumenta muzyki. Nie pozawala na rozprężenie uwagi, nie pozostawia miejsca na zaczerpnięcie oddechu (zwłaszcza partie symfoniczne), nie ma tu momentów pustych i pozbawionych emocji. Już "Marsz Cieni" będący niczym samodzielny, obszerny wstęp o wyrazistej tematyce i elegijnym nastroju. Wywołuje atmosferę niezwykłego skupienia, słyszymy partie pełne lekkości i wdzięku, potem nacechowane wzniosłością, tak charakterystyczną dla tego albumu. Zawołania chóru w "Obłędzie" elektryzują uwagę do maksymalnego natężenia. Owo napięcie nie słabnie zresztą już do końca. Bo w przypadku "Tajemnej Mocy" trudno mówić o kulminacjach. Cały przebieg albumu jest wielkim wołaniem, które wyrazistą muzyką, tekstami ma budzić słuchacza do działania. Można byłoby tu opisywać poszczególne utwory, analizować ekspresję, zachwycać się poszczególnymi partiami wokalnymi (Kaliny Kasprzak, Marcina Kołaczkowskiego, Ryszarda Wolbacha, Michała Rudasia), komentować potężniejsze i długo wybrzmiewające elementy, zastanawiać się na filozoficzną głębią tekstów. Tylko, po co? Ten album trzeba poznać, posłuchać go i dać porwać się jego klimatowi.

Ryszard Wolbach na albumie "Wielki Dzień" podchodzi do koncepcji "Kolorów Nadziei" dobierając nieco inne środki i instrumenty. Stawia na prostotę i popową lekkość muzyki, która wykazuje pewną jednorodność mimo czerpania z wielu źródeł (np. flamenco w "Może nadszedł czas", intrygujące dudy, partie skrzypiec Michała Jelonka). Wszystko spaja ciepły, niemal bluesowy głos, który pogłębia moje odczucie aptecznego wyważenie emocji. Ważne są tu oczywiście teksty nawiązujące do głównej idei wydawnictwa. Ten album ma jednak mniejszą siłę rażenia, już przez zastosowane środki (np. elementy akustyczne, motywy folkowe), ale patrząc szerzej - jest dobrym kontrastem i uzupełnieniem muzyki autorstwa Kamila Szafrańca (i vice versa).

Kwintesencja muzycznej strony "Kolorów Nadziei" w mojej ocenie zamyka się w słowach Heinricha Heine'go: "Do duszy wrażliwości przesadnej i wyszukanej, do jej pragnień nieokreślonych i bezmiernych muzyka właśnie się zwraca. Jest jakby całkiem stworzona do tego zadania, i nie ma sztuki, której by się udało równie dobrze, jak jej, spełniać je. - Z jednej strony bowiem, polega ona na naśladownictwie mniej lub więcej zbliżonym do krzyku, który jest wyrazem bezpośrednim, naturalnym i zupełnym namiętności, i, działając na nas przez wstrząśnienie cielesne, budzi natychmiastowo naszą sympatię mimowolną, tak że czułość drgająca całej istoty nerwowej znajduje w niej swą podnietę, swoje echo, swoje zastosowanie. - Z drugiej strony, będąc opartą na stosunkach dźwięków, które nie naśladują żadnej formy żywej i które, zwłaszcza w muzyce instrumentalnej, są jakby marzeniami duszy niecielesnej, nadaje się lepiej, niż każda inna sztuka, do wyrażania myśli lotnych, znów bez formy, pragnień bezprzedmiotowych i bezbrzeżnych, mieszaniny bolesnej i wspaniałej serca wzburzonego, dążącego do wszystkiego i nie przywiązującego się do niczego"[1]. I z tym cytatem Was zostawię...

Przypisy:
[1] H. Heine – Filozofia sztuki – Nakładem Księgarni Polskiej B. Połanieckiego. Lwów, 1911

"Kolory Nadziei":
Ryszard Wolbach - "Wielki Dzień"
Kamil Szafraniec - "Tajmena Moc"  
Wydawnictwo: Agencja IDO 2013


Autor: BH                                                                       5 stycznia 2014

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =