Wieża Ciśnień II

Dźwiękowa restytucja

Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Conspicuous Unobstructed Path

Macabre folk 23 Threads

Dionysus

Dytyramb Dead Can Dance

Light Of The Dreams

Sny Maćka Szymczuka

Il Sole a Mezzanotte

Mam taką wadę, lubię mieć rację i nie zawsze chcę być zaskakiwany. Tymczasem label Rage In Eden tym wydawnictwem zbił mnie z tropu całkowicie. To moje pierwsze spotkanie z muzyką projektu L'Effet C'est Moi i powiem szczerze nie tego się spodziewałem. Może to i dobrze? Przecież tak mało dziś muzyki która zaskakuje.

1. Carmen Saliare – Versvs Ianvli
2. E domani è San Giovanni
3. La Porta Degli Uomini – Ianva Inferni
4. La Danza Dei Fuochi
5. Fors Fortvna
6. Artemisia
7. Striges
8. Il Aole a Mezzanotte
9. Sol Indiges – l’antico Sole Risplende Ancora
10. Lunae, Thymiama Aromata
11. ILanvs Axis Mvndi

A.D, 2012, Rage In Eden 



Napsuł mi krwi L'Effet C'est Moi co nie miara, dlatego na wstępie odpuściłem sobie próby ścisłego klasyfikowania ich muzyki. Na potrzeby tej recenzji będę przywoływał różne etykietki, jednak sugeruję każdemu postawić własną diagnozę.

Muzyka L'Effet C'est Moi kojarzy mi się z dark wavem, pojmowanym jednak nie tylko jako funkcjonujący obecnie gatunek. Owszem skojarzenia z melancholijnym rockiem gotyckim towarzyszą nam od pierwszego "Carmen Saliare – Versvs Ianvli" i co jakiś czas przypominają o sobie za sprawą specyficznej gitary, rytmicznych i syntezatorowych brzmień (choćby "Fors Fortvna"). Jednak można spojrzeć na zawartość "Il Sole a Mezzanotte" nieco szerzej i usystematyzować te dźwięki po staremu - jako nowo falowy trend, spowinowacony z gatunkiem neoclassical i neo folkiem. Bo i takie elementy spotykamy na tej płycie. Folkowy aspekt odnajdziemy w nawiązaniach do muzyki średniowiecznej, pełnej piszczałek, grzechotek i akustycznych brzmień (np. "E domani è San Giovanni"). Neoklasyczne wątki występują w quasi sakralnych motywach i pompatycznych deklamacjach oraz w bardzo nowoczesnych i śmiałych aranżacjach typu "Il Aole a Mezzanotte". To oczywiście nie koniec, L'Effet C'est Moi wzbogaca swoją muzykę również o elementy militarne (np. "La Danza Dei Fuochi") oraz ambientowe (aktywne tło zestawione z pozytywką "Artemisia" czy biciem zegara "Striges").  Żeby łatwo nie było wymienione elementy potrafią przewijać się jako składowe pojedynczej kompozycji (np. "Lunae, Thymiama Aromata" łączy w sobie martialowe rytmy i elementy neoklasyczne).

Muszę przyznać ze skruchą, że lubię być zaskakiwany przez L'Effet C'est Moi. Po kilku przesłuchaniach "Il Sole a Mezzanotte" ujawniło swój najważniejszy atut - nieprzewidywalność.

Autor: BH                                                                 18 października 2012


Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =