Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Conspicuous Unobstructed Path

Macabre folk 23 Threads

Dionysus

Dytyramb Dead Can Dance

Light Of The Dreams

Sny Maćka Szymczuka

Music For Cassandra

O śmierci inaczej

Album

Jeśli chcecie uchwycić prawdziwą esencję "Ways", musicie temu wydawnictwu poświęcić pewną ilość czasu i uwagi. Maciek Szymczuk wykorzystując gitarowe zagrania Slowtion (za tym pseudonimem kryje się niejaki Julian Coope) nagrał album zawieszony między snem, a realnością - ze sporym wskazaniem na sferę oniryczną.

1. Which Way
2. Northern Wind
3. Hesitating
4. The Hills
5. The Edge Of The Forest
6. The Night Has Come
7. Windy North
8. Step By Step
9. Like A Dream...
10. At The Crossroads
11. Go Through The Green Gate

   Zoharum, A.D. 2011



Bynajmniej, nie zasnąłem przy tej muzyce. Mimo rozmyślnie zamazanych tematów i plam ciszy o nudzie nie ma tu mowy. Jest struktura usiana szczegółami, potęgująca przyjemne (w większości) doznania. Są gitarowe motywy: lekkie, ilustracyjne oraz mroczne i pełne niepokoju. Jest wreszcie wokal: nieinwazyjny i subtelny.

Gitara, obok wokaliz Joanny Kustwan-Szymczuk ma najistotniejszy wpływ na charakter tego albumu. Jej dźwięki sieją niepokój, czasem dają ukojenie, potrafią odesłać w przestrzeń zapomnienia. Obecność tego instrumentu automatycznie przypomniała mi dokonania Przemka Rychlika z Accomplice Affair, który z lubością tworzy interesujące post-rockowe krajobrazy i miesza je z ambientowymi obszarami. Nie będę porównywał warsztatu, ani samej muzyki. W obu przypadkach gitara jest narzędziem, dzięki któremu obaj kompozytorzy wyplatają swoją muzyczną strukturę. Chwała im za to, że każdy z nich idzie własną drogą i dochodzi do różnych (interesujących) efektów.

Slowtion przygotował różne minimalistyczne motywy. Mamy więc sprzężenia, przestery, zgrzyty, szczyptę psychodelii, a czasem gitarzysta stawia dźwiękową ścianę. Z kolei w "Which Way" usłyszymy wręcz filmowy temat, który (skutecznie) uzurpuje sobie prawo bycia ramą utworu. Gitara faluje na "Ways". Raz jest na pierwszym planie, w innym przypadku zatapia się w tło. Jednak w obu wypadkach jej udział jest wyważony.

Smaku kompozycjom nadaje głos Joanny Kustwan-Szymczuk. Może nie są to wirtuozerskie popisy wokalne, może nie zawsze trafiona jest ich forma. Kwestia gustu. Ilustratorskie zapędy, jednostajne przyśpiewy, szepty czy recytacje zwyczajnie pasują do tej muzyki i co najważniejsze słucha się ich przyjemnie. Potęgują poczucie odrealnienia i są niczym drogowskaz podczas tej duchowej wędrówki. Właśnie, to wędrówka jest motywem przewodnim tego albumu. "Ways" pełni rolę pamiętnika z podróży przez świat snu i miraży. Wszystko po to, by poznać siebie.

Faux-pas byłoby pominąć rolę samego Maćka Szymczuka. Jego praca nie polegała tylko na zmyślnym połączeniu kawałeczków tej układanki. Nie tylko gładko zespolił ze sobą gitarowe zagrania, trzaski i szumy, ambientowe dźwięki z lekko trip-hopowym klimatem. On wszystko dokładnie zeszlifował i obrał w koncept. Zrobił to na tyle zmyślnie, że "Ways" odpowiada mojemu ulubionemu spojrzeniu na ambient - na muzykę nie absorbującą uwagi słuchacza, tworzącą tło do refleksji. Nie jest ważne czy za dany dźwięk odpowiada gitara, syntezator czy sampel. Utwory powstały jakby z jednej matrycy, jednak nie upodobniają się do siebie, nie zlewają się w monotonną całość. Spora w tym zasługa różnorodnej gitary i wielorako prowadzonych linii wokalnych. Czasem kompozycje ubogaca dodatkowo wymyślna linia basu ("Which Way", "Northern Wind"), innym razem sampel (wywołujące piorunujące wrażenie marketowe kasy w "Hesitating"). W innym miejscu pojawią się zawiły rytm wytworzony z sekwencji trzasków i zgrzytów (np. "The Hills", "Windy North"). Podoba mi się jeszcze jedno zjawisko zaobserwowane na "Ways". Jest to swego rodzaju celebracja dźwięku. Są momenty na tym albumie, w których dźwięki jakby zastygają na moment, pozwalają się kontemplować - bardzo mi się to podoba.

"Ways" zastanawia i niepokoi. Potrafi wprowadzić w mroczny, lepki klimat (np. "The Edge Of The Forest" czy "The Night Has Come"). Potrafi zaskoczyć magicznym pełnym przestrzennych plam "Go Through The Green Gate". Wraz z Maćkiem Szymczukiem przemierzamy zakamarki własnego umysłu, poszukując odpowiedzi na pytania o sens ludzkiego życia, a właściwie naszego życia. Warto przy tym pamiętać, że łatwiej znaleźć labirynt niż przewodnią nić...

Autor: BH                                                                        7 marca 2012

Powiązane recenzje: Light Of The Dreams, Music For Cassandra, Clouds

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =