Genetic Transmission

W poszukiwaniu realności dźwięków

Expo 70

Muzyka, która odgradza od zreczywistości

The Ritual Should Be Kept Alive

Magia Hybryds

Once

Naturalizm i zmysłowość muzyki Egora Grushina

Assemblage

Muzyczny asamblaż Machinefabriek

Memories Bring Pain

Mirrordead to młody zespół, jednak dzięki swojemu uporowi, zaledwie po 365 dniach od pierwszego koncertu zakończył nagrania debiutanckiego albumu. Muzycy rodem z Bielska-Białej słyną z niesamowitej koncertowej żywiołowości. Czy na "Memories Bring Pain" udało się im skumulować ten energetyczny ładunek?

1. Starscream
2. Cya In Hell
3. Bubble Gum
4. I H8 That Bitch
5. Iside The Core
6. Moment I Prefer To Die
7. Bravecrowd
8. T-u Nion Lover
9. Forgotten Memory
10. Funny Story

A.D. 2010 / Modern Rock Revolution

Muzyka Mirrodead to ciężkie brzmienie nisko strojonych gitar, często urozmaicane melodyjnymi fragmentami. To wybuchowa mieszanka nu metalu, hardcore czy groove, której cechą charakterystyczną jest różnorodność wokalu: począwszy od czystego śpiewu, przez pół rapowane kwestie, a skończywszy na growlingach. Grupa nie ukrywa swoich inspiracji zespołami Machine Head,  Soulfly,  Slipknot czy Caliban. W ich twórczości znajdziemy również wpływy formacji grających metalcore, death metal, a nawet grind.

Pierwsze dźwięki "Starscream" nie pozostawiają nam żadnych złudzeń. Mamy do czynienia z bezkompromisowym graniem. Niepokojąca, wpadająca w ucho gitara na której oparty jest utwór oraz wejście wokalu przywodzi na myśl klimat znany z dokonań grupy Slipknot. Bardzo korzystnie wypada czysty, lekko przetworzony wokal, który poprzez kontrast do mocnego śpiewu nadaje utworowi zadziorności. "Cya In Hell" to popis możliwości wokalisty, który manewruje głosem ze sporym rozmachem. Bardzo dobre zmiany tempa i płynne przejścia do potężnego growlingu, a całość ładnie uzupełniają skandowane chórki. Szkieletem utworu "Bubble Gum" jest "połamany", jednak moim zdanie mało wyszukany riff. Ten bardziej hardcorowy utwór jednak się rozkręca. Bronią go ciekawe przejścia i pauzy oraz niezmordowany, kipiący furią wokal. "I H8 That Bitch" zaczyna się jak klasyczna ballada. Spokojna gitara i czysty wokal dopiero z czasem ustępują miejsca energetycznym dźwiękom, by na koniec przejść w zgrabne gitarowe solo. Kompozycja "Iside The Core" łączy w sobie death metalową ciężkość z elementami muzyki hardcore. Pierwszoplanową rolę odgrywają tu wykrzykiwane chórki. W grze perkusisty słychać wpływ Joeya Jordisona z zespołu Slipknot. "Moment I Prefer To Die" to masywne brzmienie spod znaku Soulfly. Utwór wita nas szybko recytowanymi słowami i agresywnymi partiami gitar. Ciekawe sprzężenia instrumentów. Znakomity fragment z czystymi wokalami. "Bravecrowd" charakteryzuje się bardzo melodyjnym, wpadający w ucho refrenem i długimi fragmentami czystych wokali. Całość aranżacji uzupełnia intrygująca wstawka ze strzałami z broni palnej. Szybki "T-u Nion Lover" zapada w pamięć dzięki swojej różnorodności: pełen agresji wokal, zmienne tempa gitar i złożone przejścia. Skomplikowany w konstrukcji "Forgotten Memory” utrzymany jest w średnim tempie. Charakteryzuje go interesująca partia perkusyjna oraz warte uwagi krótkie, ale treściwe solo. Przetworzony wokal w "Funny Story" kojarzy mi się z Brianem Warnerem z grupy Marilyn Manson. Warto zwrócić uwagę na ciekawą linię basu.

Płyta "Memories Bring Pain" nie jest zwiastunem rewolucji. Jednak wnosi nieco świeżości i nowego spojrzenia na muzykę w tym klimacie. Mamy tu do czynienia z solidnym pełnym energii albumem, na którym każdy fan ciężkich brzmień znajdzie coś dla siebie. Na słowa uznania zasługują wokale, wokalista przykuwa uwagę sporym wachlarzem możliwości. Nie mam większych zastrzeżeń do sekcji rytmicznej. Kompozycje są szybkie i urozmaicone. Spotykamy skomplikowane i rozbudowane  aranżacje, ale i hardcorowe proste patenty. Teksty są dość osobiste, traktują o uczuciach które drzemią w każdym człowieku. Mirrordead bazują na własnych doświadczeniach, przeżyciach. Każdy utwór jest właściwie formą emocjonalnego manifestu,  w którym rządzą uczucia, często frustracja i gniew.

Nisko strojone gitary, wyraźne linie basu, mocny wokal i melodyjne refreny. Ta formuła nie zmienia się i wydaje się już mocno wyeksploatowana. Jednak "Memories Bring Pain" nie popada w ten schemat. Album broni się dzięki umiejętnemu połączeniu elementów różnych odmian metalu.


Autor: BH                                                                    20 listopada 2010

Powiązane recenzje:Until I Get My Voice Back!, Reborn,

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =