Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Conspicuous Unobstructed Path

Macabre folk 23 Threads

Dionysus

Dytyramb Dead Can Dance

Light Of The Dreams

Sny Maćka Szymczuka

Music For Cassandra

O śmierci inaczej

Reborn

To, co wiemy o muzyce, może ułatwić lub uniemożliwić jej słuchanie. Może sprawić, że pewne rodzaje muzyki wydadzą się nam bardziej "naturalne", a inne niezrozumiale, a ich elementy wręcz niesłyszalne. Swoiste uczulenie na współczesne podejście do ekstremalnej muzyki ma wielu konsumentów muzyki wychowanych na klasycznych odmianach metalu. Dziś przyjrzymy się nowomodnemu graniu grupy Mirrordead, która wydała niedawno swój drugi album.

1. 10 000 000 Hugs & Kisses
2. Reborn
3. Between Illness And Affection
4. Unthikable
5. Always Full Fuck
6. Terror Of A Good King
7. Look At Me
8. R.J.
9. Another Song About Love 

A.D. 2012, Mirrordead




Wielu w odniesieniu do melodyjnego death metalu czy metalcoru hołduje zasadzie "nie, bo nie". Jest jednak w tym głębszy psychologiczny (a nawet socjologiczny) aspekt. W sensie nieformalnym społeczność konsumentów ostrych dźwięków poddawana była tzw. "kształtowaniu słuchu". Osoby uzdolnione muzykalnie spotykały się z tym zjawiskiem w szkołach muzycznych, zaś przeciętny Kowalski zdany był na własne muzyczne odkrycia, rady starszych kolegów oraz media (dawniej - radio i ziny, dziś - internet). Jedni poddawali się temu tworzeniu kultury muzycznej świadomie, inni zupełnie bezwładnie. Bez względu na podejście, czy drogę kolejne etapy fascynacji gatunkiem, stylem czy konkretnym zespołem uczyły rozpoznawania różnych rzeczy: akordów, riffów, tradycyjnych harmonii czy podstawowych form muzycznych. Niektórzy dodatkowo otarli się o podstawy muzyki klasycznej. Takie osłuchanie wyrobiło pewne przyzwyczajenia do określonych schematów i estetyki.
W efekcie coraz trudniej przychodzi nam pojąć, że muzyka może działać inaczej, trudniej właściwie jej wtedy słuchać; im usilniej się słucha, tym bardziej się słyszy nuty, akordy czy schematy formalne, a mniej - często ważniejsze w pewnych rodzajach muzyki - barwy dźwięku i fakturę.

Sam mam taki problem, który utrudnia mi ustosunkowanie się np. do muzyki Mirrordead. Ich debiut spełnił rolę pewnego novum w poszerzaniu muzycznego horyzontu, ot entuzjazm odkrywania czegoś na nowo. W przypadku "Reborn", (który składa się z podobnych elementów co debiut) im bardziej skupiam się na szczegółach, próbując zająć się muzyką Mirrordead samą w sobie, tym bardziej nakładam na nią własne wartości; stosuję swój kanon estetyczny, który zakłada, że moje ramy pojęciowe są jedyne i uniwersalne. Dlatego podświadomie poszukuję solówek takich jak w "Another Song About Love", cięższych riffów o klasycznym ostrzu, miodnych elementów groove  ("10 000 000 Hugs & Kisses"), zmian tempa i agresywnych linii wokalnych. Z drugiej strony kręcę nosem gdy przeważają elementy core, czyste i rapowane wokale, przesadne melodyjne refreny oraz pstrokatą elektronikę. Jako konsument muzyki tak mam i nic na to nie poradzę. Jednak jako recenzent staram się w tym wszystkim stosować do idei muzykologa Lawrence Kramera i unikać przyjmowania postawy zewnętrznego autorytetu, dając czytelnikowi swobodę interpretacyjną. Dlatego zauważam i doceniam takie elementy jak spójność albumu, jego autentyczną żywiołowość, miażdżące zwolnienia i przede wszystkim zróżnicowany wokal (pomijając jego formy, o których wspomniałem powyżej).

Podsumowując: doceniam wiele elementów muzyki Mirrordead, które zespół umiejętnie i bardziej dojrzale niż dotychczas wykorzystuje na albumie "Reborn". Jednak jako konsument muzyki starej daty nie jestem w stanie uchwycić całościowego uroku i finezji tego albumu. Natomiast wielbiciele konwencji będą zadowoleni...


Autor: BH                                                                       29 grudnia 2012

Powiązane recenzje:
Memories Bring Pain, Until I Get My Voice Back!

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji
 

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =