Genetic Transmission

W poszukiwaniu realności dźwięków

Expo 70

Muzyka, która odgradza od zreczywistości

The Ritual Should Be Kept Alive

Magia Hybryds

Once

Naturalizm i zmysłowość muzyki Egora Grushina

Assemblage

Muzyczny asamblaż Machinefabriek

Stopover - Life

Na przestrzeni ostatnich lat rola recenzenta muzycznego uległa zmianie. Trudno dziś mówić o funkcji przekazywania "z pierwszej ręki" informacji o nowym albumie, skoro nota wydawcy obiega internet w mgnieniu oka. Ta funkcja ma obecnie sens jedynie w przypadku muzyki niezależnej, tu recenzent może pomóc dotrzeć do szerszego grona odbiorców. Karkołomny wydaje się cel kształtowania opinii i gustów odbiorców - dziś każdy mając łatwy dostęp do danego krążka, równie łatwo wydaje osąd. Z dawnego wachlarza funkcji recenzenta aktualne wydaje się sygnalizowanie problematyki, tłumaczenie, wartościowanie oraz tzw. refleksja krytyczna. Ta ostatnia ma w historii krytyki sztuki chlubne i mniej chlubne karty, zwłaszcza w kwestii odnoszenia dzieła do procesów artystycznych, zjawisk politycznych i społecznych oraz dotychczasowego dorobku autora. W obrębie tego ostatniego problemu funkcjonuje zjawisko syndromizacji płyt. Mamy więc syndrom debiutanta, syndrom drugiej płyty po dobrze przyjętym debiucie oraz syndrom trudnej, przełomowej, udowadniającej coś trzeciej płyty. Grupa Moonrise dotarła właśnie do tego etapu. Czy wydanie "Stopover - Life" to najlepszy moment, aby zmierzyć się z tym założeniem?

1. Stopover – Life
2. Surrender To Win
3. Start Up Song
4. Let It Flow
5. Flying In Empty Lands
6. Blind Faces
7. Guardian Angel
8. Unravel Your Soul
9. Mr Strange

A.D.2012, Lynx Music



Nie wierzę w syndromy jakiejkolwiek płyty - ustalmy one opierają się na oczekiwaniach. Jak świat światem na tym polu zawsze dochodziło do scysji. Mamy przecież oczekiwania samego twórcy, oczekiwania fanów oraz krytyka muzycznego. Czy da się je pogodzić? To trudna i złożona sprawa. Odbiorcy i krytycy zapominają, że artysta ma prawo do własnej wizji, która by była autentyczna nie może poddawać się presji i "widzi mi się" otoczenia. Tu wiodą prym zwłaszcza recenzenci, którzy często sami wiedzą lepiej od twórcy jak ma brzmieć dany album. Z drugiej strony współczesny muzyk tworzy w jakimś celu. Nie wierzę w motto "sztuka dla sztuki", każdy twórca oczekuje uznania, poklasku i publiki.

Przeglądając opinię na temat albumu "Stopover - Life" wyraźnie widać różne oczekiwania. Co ciekawe, ich efektem są odmienne (często skrajne) opinie. Sporo obrywa nowy wokalista Marcin Jajkiewicz - głównie dlatego, że jest nowy i ma (co oczywiste) inną barwę (ale i ekspresję) niż poprzedni wokalista. Spójrzmy prawdzie w oczy, gdyby starał się upodobnić do ekspresji Łukasza Galla - ci sami narzekający posądzali by go o wtórność i brak oryginalności. Rzeczywistość jest taka, że wokal jest po prostu inny: stonowany miejscami dostojny, może nieco za spokojny. Zresztą posłuchajcie "Start Up Song" - w tym głosie tkwi spory potencjał. Nie wiem kto dostosował się do kogo (wokalista do instrumentalistów, czy odwrotnie?), ale powstała bardzo spójna wizja "Stopover - Life" - krążka ilustracyjnego, melancholijnego i nastrojowo ciepłego. Nie przeczę, wymagającego uwagi - przez to często nazywanego monotonnym i jednorodnym. Jednak jest tu tak wiele ciekawych elementów, które przeczą tym osądom: bardzo dobre solówki (najbardziej ujmująca w "Surrender To Win"), intrygujące klawiszowe podkłady ("Flying In Empty Lands", "Unravel Your Soul"), przyjemnie pomrukujący bas. Jest jeszcze saksofon, ale jego rola budzi moje mieszane uczucia. Bo saksofon jest tu tylko dodatkiem, dobrze wkomponowującym się w atmosferę albumu (solo w "Blind Faces", niby pojedynek z gitarą w "Start Up Song"), ale czasem za delikatnym, za słodkim ("Let It Flow"). Chciałbym usłyszeć muzykę Moonrise z saksofonem potraktowanym jako pełnoprawny instrument, tworzący rdzeń kompozycji (na wzór akordeonu w muzyce grupy Tune). Mam wrażenie, że mogłoby być to ciekawe doświadczenie...

Albumu "Stopover - Life" nie nazwałbym magnum opus Moonrise. Jak już podkreślałem nie wierzę w syndrom trzeciej płyty. Album ma ciekawe momenty oraz wyważony poziom melodyjności. Muzyka na tym krążku odkrywcza nie jest, raczej potwierdza możliwości kompozycyjne i w pewnym sensie weryfikuje dotychczasowe dokonania zespołu. Nie jest też wyraźnym krokiem do przodu, brakuje na nim zdecydowanych akcentów i dramatycznych momentów (ale to zamierzony efekt). Ale... jeśli podejść do niego bez oczekiwań, można traktować go za solidny punkt w dyskografii zespołu.

Abstrakcyjność wszelkich syndromów ukutych na potrzeby krytyków muzycznych oraz odwieczny konflikt oczekiwań obrazuje historia pewnego krytyka muzycznego, który uwziął się na znanego kompozytora Maxa Regera - przytoczę ją ku przestrodze, dla wszystkich pochopnie władających recenzenckim piórem. Po kolejnej niepochlebnej recenzji, uczniowie z konserwatorium w którym uczył Reger gromadą udali się wieczorem pod jego okno, gdzie urządzili mu  koncert kociej muzyki. Krytyk wyjrzał przez okno i zapytał: czy to najnowsza kompozycja waszego profesora? Nie - to jest pańska recenzja przełożona na muzykę.

Możemy zastanawiać się w jakim kierunku podąży grupa Moonrise (brakuje mi wyraźnych sygnałów zdradzających nowe inspiracje). Dla wszystkich mam jednak dobrą informację o syndromie czwartej płyty nie słyszałem...



Autor: BH                                                                        11 grudnia 2012

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

2 comments

  1. Sprawa dotyczy recenzji sprzed roku i powiem szczerze zupełnie nie wiem o co chodzi. Jednemu płyta się podoba, Panu nie i ok. Każdy szuka w muzyce czegoś innego, każdy dostrzega wątki, niunase które go zaintrygowały w takim a nie innym połączeniu. Recenzja obiektywna? Każda recenzja jest zawsze subiektywną wypowiedzią.

    Szanuję Mały Leksykon Wielkich Zespołów i czytam, ale powiem szczerze recenzję "Stopover - Life" przeczytałem przed chwilą. Doprawdy nie rozumiem, dlaczego czuje się Pan wywołany do tablicy.

    — BH Mon, 9 Dec 2013

  2. Witam!
    Do napisania tejże wypowiedzi skłoniło mnie pewne zdarzenie, jakie miało nie tak dawno miejsce, a o tym napiszę dalej.
    Po pierwsze - odnośnie samego tekstu http://onlygoodmusic.pl/recenzje/moonrise-stopover-life darujcie sobie te wywody o syndromach itp. Recenzent ma być _OBIEKTYWNY_, a krytykowanie krytycznej recenzji jest po prostu brakiem profesjonalizmu i formą hejtowania. Ja napisałem niepochlebną recenzję na temat tejże płyty, gdyż płyta ta jest po prostu śmiertelnie nudna. Z podobnego wątku 18 lat temu wyszedł zespół Omega i tam ten wątek pięknie został rozwinięty, a tu... ciągnie się on jak flaki z olejem przez cały utwór i dopiero coś się zaczyna dziać pod sam jego koniec. Kolejne kompozycje również wieją nudą. Może to innym odpowiada, ale to jest klasyczny przykład, jak to dobrzy muzycy potrafią nagrać nudną płytę. Dopiero coś tam się ciekawego dzieje w ostatnim utworze. A dlaczego teraz to piszę? Niedawno w równie krytycznym tonie pisałem o płycie Gaby Kulki. Efekt? Podziękowania za recenzję mimo to i to się nazywa profesjonalne podejście do sprawy. Jak ktoś jest muzykiem, to powinien się z tym liczyć, że któryś krytyk napisze niepochlebną recenzję, czy to się podoba czy nie. A jeśli to się nie podoba - niech zmieni zawód. Proste. A już wypominanie komuś krytycznej recenzji kilka tygodni później... brak profesjonalizmu i przerost własnych ambicji. Z drugiej strony nie mogę napisać "fajna płyta", a w domyśle "co za badziewie" tylko dlatego, że znajomi tam grają. Coś takiego to totalny brak obiektywizmu, stronniczość i kolesiostwo.
    To tyle z mojej strony

    — Paweł Świrek Mon, 9 Dec 2013

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =