Genetic Transmission

W poszukiwaniu realności dźwięków

Expo 70

Muzyka, która odgradza od zreczywistości

The Ritual Should Be Kept Alive

Magia Hybryds

Once

Naturalizm i zmysłowość muzyki Egora Grushina

Assemblage

Muzyczny asamblaż Machinefabriek

Honey

Zorganizowanie przestrzeni dźwiękowej może odbywać się różnymi sposobami. Można stosować tradycyjne metody komponowania i żywe instrumenty. Obecne czasy przyniosły ułatwienie w postaci komputera. Teraz każdy może zasiąść przed monitorem i korzystając z programu zawierającego bazę sampli i spróbować swoich sił w tworzeniu "muzyki". Efekty są różne, wszak za układanie dźwięków biorą się przypadkowi ludzie i czasem doprawdy trudno się do nich odnieść. Na moje (a także Wasze) szczęście muzyk stojący za projektem Noiko jest odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu, a album "Honey" mimo eksperymentalnych założeń jest strukturą przemyślaną.

1. Les Particules élémentaires         
2. Honey
3. Homeless (For The Homeless Band)
4. Deu     
5. Nohant         
6. No Man's Land    
7. Crumb    
8. To Have And Have Not
9. Gale Antonio
10. I Love Our Microcosmos

A.D. 2012, Etalabel


Ten album nie powstał bez powodu i ma swoją muzę. Inspiracją do jego stworzenia były narodziny córki Michała Kędziora. Większość materiału, który trafił na płytę nagrano w domu i jest to podstawowa zaleta tego krążka. Osobisty wymiar i domowe zacisze nadały tym dźwiękom intymności i ciepła. Dom jest specyficznym siedliskiem różnych dźwięków (także skrzypień, stuków i zgrzytów) i Michał Kędziora wykorzystał to bez pardonu, stąd pomiędzy dźwięki klarnetu, gitary, czy pianina trafiły dziecięco brzmiące cymbałki (robi to niesamowite wrażenie w jazzującym "Crumb"), grzechotki i dzwonki oraz różne niekoniecznie zidentyfikowane przedmioty z których twórca zdołał wycisnąć dźwięki. 

Wspomniana intymność ma sojusznika w podejściu do komponowania. Na "Honey" obcujemy ze luźno usytuowanymi wariacjami, które powstały przez misterne tkanie muzycznej struktury z bardzo małych elementów. Dlatego mimo całej lekkości ta muzyka niepokoi, przede wszystkim mnogością wątków oraz niuansami, które można wyłapywać bez końca. Luźna wydaje się również przynależność gatunkowa. Kompozytor bez skrępowania operuje jazzowymi wibracjami ("Les Particules élémentaires"), które wlepia w ambientowe przestrzenie. Raczy nas sentymentalną nutą (np. utwór tytułowy) i domowym ciepłem w "I Love Our Microcosmos". Potrafi również zaczepić o rejony filmowe ("Deu", znakomity ciężki motyw w "No Man's Land"). Zafascynować efektami eksperymentów akustycznych, które czają się w tle, modyfikacją mowy i zapętleniem jak choćby w "Homeless (For The Homeless Band)". Najważniejsze, że to wszystko do siebie pasuje i mimo ilości szczegółów nie powstał przysłowiowy "groch z kapustą". Style się nie gryzą, a organiczne i syntetyczne źródła dźwięku uzupełniają się wzajemnie i po kilku przesłuchaniach stwierdzam, że żyć bez siebie nie mogą.

Jest jeszcze dwie osoby, które miały istotny wpływ na ten album. Obsługujący gramofon Łukasz Maciejewski,  swoimi trzaskami nadał kilku utworom niesamowitej aury. Mi najbardziej podoba się efekt jego pracy w "Crumb". Album "Honey" mimo swojej spokojnej natury ma specyficzną motorykę. Wierzcie mi na słowo, te dziesięć utworów wybrzmiewa z prędkością światła. Jest to poniekąd zasługa masteringu wykonanego ręką Krzysztofa Orluka.

"Honey" emanuje radością, która w kontekście narodzin dziecka wydaje się rzeczą oczywistą. Ten album jest znakomitym przykładem, jak intymność może inspirować bez jej szargania i utraty szacunku do samego siebie.

BH, 13 września 2012


Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =