Genetic Transmission

W poszukiwaniu realności dźwięków

Expo 70

Muzyka, która odgradza od zreczywistości

The Ritual Should Be Kept Alive

Magia Hybryds

Once

Naturalizm i zmysłowość muzyki Egora Grushina

Assemblage

Muzyczny asamblaż Machinefabriek

Forgotten Taste

O wpływie aktualnego nastroju na odbiór muzyki zastanawiałem się już przy okazji recenzji Pale Roses - "Unveiled". Dziś przyjdzie mi pogłębić rozważania na ten temat. Wszystko za sprawą albumu "Forgotten Taste of the Province", który współtworzą projekty Outofsight oraz Hotel de Prusse.

  1. Outofsight - Old Crew (Svaboda)
  2. Outofsight - Gorillo Heroin
  3. Hotel de Prusse - Początek
  4. Hotel de Prusse - Soyuz
  5. Hotel de Prusse - Silent
  6. Outofsight - Old Typewriter
  7. Outofsight - Polish Splin
  8. Outofsight - Black February
  9. Outofsight - Swindle Gesture
  10. Hotel de Prusse - Lekcja
  11. Hotel de Prusse - Memoria  
  12. Hotel de Prusse - Greatz

   Rage In Eden, A.D. 2011




Naukowcy z Uniwersytetu Groningen zbadali zależność między nastrojem i słuchaną muzyką. Seria eksperymentów udowodniła, że muzyka której słuchamy wpływa nie tylko na nasze samopoczucie, ale i na sposób, w jaki postrzegamy rzeczywistość. "Muzyka może narzucać nam filtr, przez który odbieramy świat w konkretny sposób - nawet wtedy, kiedy rzeczywistość nie daje podstaw do takiej oceny"*. Mnie interesuje odwrotny aspekt tego zagadnienia: jak nasz aktualny nastrój wpływa na odbiór muzyki? Dlaczego ta sama sekwencja dźwięków raz potrafi wydawać się wiekopomnym dziełem, a innym razem irytującym zlepkiem nut? Czy (i tak już) subiektywną ocenę recenzenta może warunkować jego bezsenność, głód czy rozdrażnienie? I kolejne pytanie: czy muzyka może stępić negatywne uczucia piętnujące nasze samopoczucie?

Trudno powiedzieć dlaczego akurat te pytania pojawiły się w mojej głowie przy okazji słuchania "Forgotten Taste of the Province". Może dlatego, że dziwny to album, który długo docierał do mojej świadomości. Nie potrafiłem jednoznacznie ocenić czy mi się podoba czy też nie. Jego przyswajalność jednego dnia wydawała się niezwykle prostą sprawą, natomiast dnia kolejnego drogą przez mękę. Myślę, że duży wpływ na odbiór krążka miał właśnie mój nastrój. Początkowo ta muzyka ujmowała swoją melodyjnością i umiejętnością wpadania w ucho. Potrafiłem docenić jej swoistą adekwatność do poruszanej tematyki polskiej prowincji otulonej w dekadencko - alkoholowych oparach, pełnych absurdu i tęsknoty za pozornie "starym dobrym czasem". W mój gust celował dynamizm kompozycji Outofsight i stonowane dla kontrastu klimaty Hotel de Prusse. Doceniałem szerokie zastosowanie instrumentów klasycznych oraz ich subtelny mariaż z elektroniką. Miłe uchu były rytmiczne schematy i wyraźne linie basu (np. "Swindle Gesture") oraz atmosferyczne wizje Hotel de Prusse. Uznanie wzbudzały eksperymenty dźwiękowe, mieszanie stylów (nefolkowy "Old Crew" z galopującym akordeonem, czy zabrudzony industrialnym osadem  "Początek") i filmowe wstawki, które dokładnie wtapiały się w strukturę kompozycji (np. przenikający, zastępujący melodię sampel w końcówce "Polish Splin"). Zaskakujące były wplecione motywy (iście bondowska końcówka "Black February"). Podobały mi się gitarowe wariacje w "Soyuz", (te brudniejsze brzmieniowo w "Lekcji") oraz "Old Typewriter" czy nietuzinkowe perkusyjne rytmy w "Greatz". Intrygowały wręcz psychodeliczne fragmenty w "Silent" oraz pełna westchnień kompozycja "Memoria".

Niestety przy kolejnych przesłuchaniach (którym mógł towarzyszyć inny nastrój) mit słuchalności tej płyty gdzieś prysł. Muzyka straciła swój połysk. Odbiór stawał się bardziej wymuszony. Zaczął drażnić mnie brak złożoności w muzyce i pewna jej monotonia. Sytuacji nie ratowały wstawki z kultowego dla niektórych filmu "Balanga" ("Polish Splin"). Wszystko brzmiało zbyt prosto i naiwnie: pianino nazbyt plastikowo (np. w "Gorillo Heroin", wręcz festyniarska symulacja przestrzeni w "Początek"), perkusyjny rytmy kłuły banalnością. Wszystko było jakieś blade i wyświechtane. Dodatkowo w utworach Hotel de Prusse denerwował zbytni spokój, irytująco uparte krycie się w cieniu Outofsight. Tą muzyczną oziębłość warto by przełamać elementami o intensywniejszej fakturze.

Na szczęście kolejne przesłuchania nie pogłębiały mojej irytacji i mimo dostrzeganych mankamentów i muszę uznać eksperyment pt. "Forgotten Taste of the Province" za względnie udany. Niezwykły, choć nieco eklektyczny klimat wykreowany przez oba projekty dobrze nawiązuje do przewodniej myśli albumu.

Praca nad jednym albumem to skąpy materiał do miarodajnych konkluzji. Niemniej jednak "Forgotten Taste of the Province" pozwolił mi na obserwację pewnych (indywidualnych) zachowań względem muzyki. Moja irytacja oraz złość włączają "urzędowe czepialstwo" oraz wyostrzają mnie na niedociągnięcia, które innym razem usprawiedliwiłbym okolicznościami czy kontekstem. Conditio sine qua non muzyki jest jej niejednoznaczny charakter. Muzyka dostosowuje się do naszego samopoczucia. Idzie nawet o krok dalej może ukoić rozterki, pozwala uporządkować myśli, potęguje radość - to jej wyjątkowe cechy, za które tak naprawdę kocham tę formę organizacji struktur dźwiękowych w czasie.

*Jacob Jolij i Maaike Meurs z Wydziału Psychologii na Uniwersytecie Groningen- cytat za deon.pl

13 stycznia 2012

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =