Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Conspicuous Unobstructed Path

Macabre folk 23 Threads

Dionysus

Dytyramb Dead Can Dance

Light Of The Dreams

Sny Maćka Szymczuka

Music For Cassandra

O śmierci inaczej

The Spices

Salvador Dali mawiał, że "kto potrafi smakować, nie pije wina, lecz kosztuje jego tajemnic". W związku z kulinarnym nazewnictwem utworów na albumie "The Spices" Piotra Koleckiego oraz Molok Mun przyszedł mi do głowy szczwany plan. Na potrzeby niniejszej recenzji powołam instytucję sommeliera dźwięków.

1. The Spice
2. Salt
3. Pepper
4. Chili
5. Curry
6. Rosemary
7. Curcuma
8. Thyme
9. No Sugar, No Meat

A.D.2012, Noisen Records


Podobnie jak wino muzykę można tylko konsumować, bądź ją delektować. Biorąc po uwagę nieco inne właściwości fizyczne (np. niematerialność muzyki) proces badawczy, analiza i ocena mają inny charakter. Jednak sens jest ten sam: rozłożyć na czynniki pierwsze, poznać powiązania, wpływy i kontekst. Nasz dzisiejszy album poddamy tzw. degustacji pionowej - ta sama muzyczna wizja, ale z różnych roczników. Jest to doskonały sposób na obserwację ewolucji artysty.

Zdaję sobie sprawę z karkołomności próby przeniesienia zasad degustacji wina na muzykę. Z oczywistych względów trudno organoleptycznie zbadać wygląd, zapach i smak muzyki. Uważam jednak, że w kategoriach czysto subiektywnych i nieco abstrakcyjnych taki zabieg może się udać. Przecież synestetycy robią to każdego dnia.

Ważną cechą albumu "The Spices" jest dualistyczna natura zawartej nań muzyki. Krążek obejmuje nagrania Piotra Koleckiego (niegdyś gitarzysty legendarnej grupy Atman) z blisko dwóch dekad przyprawione świeżymi (datowanymi na 2011 rok) eksperymentami i improwizacją  grupy Molok Mun. Przypomina to sytuację z napowietrzaniem wina: tzn. dostarczeniem trunkowi tlenu. Zabieg ma na celu podniesienie, uwypuklenie walorów i cech charakterystycznych wina.

Posługując się naszą winną analogią określę muzyczny szczep który jest podstawowym czynnikiem decydującym o duszy muzyki Piotra Koleckiego oraz Molok Mun. Jak się okazuje mamy do czynienia z kupażem w którym zadziorne elementy jazzujące (przede wszystkim instrumenty dęte blaszane) dobrze łączą się z elektroakustycznym eksperymentem oraz brzmieniem gitary (wzorcowe przykłady to utwory "Salt" i "Pepper").

Paradoksalnie (mimo przedziału czasowego) muzyka z krążka "The Spices" jest podobna winu powstałemu podczas tzw. maceracji węgierskiej. Bez nacisku i zbytecznej ingerencji istota twórczości wypływa na zewnątrz jedynie pod własnym ciężarem. W wyniku zastosowania tej techniki powstają dźwięki lekkie, ale mocno aromatyczne, magiczne i uderzające do głowy.

Muzyka na "The Spices" ma klarowną barwę, miejscami jarzącą się cyfrowymi refleksami. Ich nasycenie jest różne, lecz zawsze wyważone.  Aromat jest złożony i wyróżniający się, przede wszystkim za sprawą elementów etnicznych - głównie rytualnej rytmiki (pierwszoplanowej choćby w utworze "Chili"). Co istotne dla każdego smakosza muzyki, aromat i lekko pieprzny bukiet są wyważone (wrażenie robi kompozycja "Rosemary").

Jak smakuje muzyka z albumu "The Spices"? Ma długotrwały, nietuzinkowy posmak. Kwasowość bywa nieco rozbuchana ("Curcuma"), ale nadaje muzyce orzeźwiającej natury ("Thyme"). Równoważąca ją zawartość cukru (melodii) jest na umiarkowanym poziomie.

Nie zawsze mam ochotę na analizowanie muzyki. Przecież największą przyjemność daje jej smakowanie: często mimowolne, bez skupienia, zastanawiania się i szukania porównań. Jednak degustacja muzyki (podobnie jak wina) rozszerza horyzonty i znajomość kanonów, dzięki którym możemy odnaleźć swój smak muzyki...


Autor: BH                                                                      28 listopada 2012

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =