Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Conspicuous Unobstructed Path

Macabre folk 23 Threads

Dionysus

Dytyramb Dead Can Dance

Light Of The Dreams

Sny Maćka Szymczuka

Music For Cassandra

O śmierci inaczej

Balet Mechanic

Umiejętność odbioru muzyki nie jest wrodzona. Nie otrzymujemy w genach zdolności do interpretowania dźwięków. To cecha, którą przyswajamy z czasem, jedni z większym szczęściem i talentem niż inni. Ważne są tu chęci oraz otwartość na różne rodzaje muzyki. Umiejętność dostrzeżenia subtelności w rożnych formach jest szczególnie istotna gdy mamy do czynienia z tak złożoną strukturą jak album "Balet Mechanic".

1. Ballet Mechanic    
2. First To Fall      
3. Once Upon A Time       
4. Good Night (Glitch Version)      
5. That Is Really The End     
6. The Harvest

A.D. 2011 / Basses Frequences



Gdy słucham muzyki aktywizują się różne obszary mojego mózgu. Zachodzi skomplikowany proces opracowania i przetworzenia tego, co słyszę. Mam tu na myśli kombinację takich aspektów jak: rozpoznawanie symboliki, kojarzenie jej z obrazami, łączenie w skojarzenia - wszystko by dokonać interpretacji. By poznać intencje kompozytora muszę jeszcze ustawić powiązane fakty w relacji do kontekstu po to by nadać im sens. Klasyfikuję muzykę i konfrontuje ją z wcześniejszymi doświadczeniami i przekonaniami. Biorę również pod uwagę formę, w jakiej jest podana muzyka. Cały ten złożony proces decyduje czy muzyka, której słucham podoba mi się.

Dlaczego o tym pisze? Dlatego, że nowe wydawnictwo Pleq nie jest łatwe w odbiorze. To nie jest muzyka do słuchania w tle, choćby podczas domowych czynności. Ta muzyczna uczta, wymaga skupienia i dobrych słuchawek. Prym wiedzie tu minimalizm. Nie jest to klasyczny muzyczny minimalizm oparty na przejrzystości harmonii, czy eksponowaniu struktur rytmicznych - mam raczej na myśli prostotę zastosowanych form muzycznych. Pleq traktuje dźwięk przedmiotowo, eksponuje materialną strukturę muzyki oraz jej mechaniczność. Mimo delikatnej przewagi elektronicznych źródeł dźwięku wyczuwalna jest równowaga między teksturami organicznymi i syntetycznymi.

Tytułowy utwór, który otwiera to wydawnictwo cechuje intrygująca statyczność. Nasilające się, cykliczne "owadzie" buczenie jest szkieletem tego utworu. Warto zwrócić jednak uwagę na tło. Rozwija się powoli, lecz ani na chwilę nie traci swojej harmonii. Ubogacona syczeniem, trzaskami oraz buczącym basem tworzy niezwykłą melodię. Ten 10 minutowy utwór ma niezwykle naturalna strukturę, bliższą rejestracji odgłosów otoczenia, niż efektów cyfrowej obróbki dźwięków.

Kompozycja "First To Fall" otwiera nowy rozdział tego albumu. Pojawia się poczucie zagrożenia oraz izolacji. Utwór jest bardziej złożony i ma szybsze tempo. Napięcie buduje stałe buczenie przywodzące na myśl daleką pracę maszyny. Polecam wsłuchać się właśnie w ten składnik utworu. Wtedy resztę elementów tej kompozycji odczuwa się ze zdwojoną siłą. Całość przesycają dźwięki przywołujące na myśl tybetańskie rogi.

W "Once Upon A Time" jednostajna melodia wyłania się z chmury "owadziej" elektroniki. Daje to niesamowity efekt bliski słuchania zdartej płyty. Trzaski, ambientowe kliki są niczym zakłócenia powstałe w wyniku zarysowania doskonałej struktury tego utworu.

Zachwyciła mnie struktura "Good Night (Glitch Version)". Atmosfera tej kompozycji jest bardzo spokojna i relaksująca głównie za sprawą pięknych dźwięków fortepianu. Pojawia się tu pewien konflikt. Z jednej strony naszą uwagę przykuwa wspomniany już powtarzający się motyw fortepianowy, z drugiej zaś bogate tło pełne trzasków i szumów. Jest też w tym utworze głębsza myśl. Delikatne nuty fortepianu są jednym "ludzkim" aspektem w odhumanizowanym elektronicznym świecie.

Gdy słucham "That Is Really The End" czuję klimat operacyjnej sali. Niemal słychać odgłosy medycznych narzędzi oraz daleki szum respiratora. To najmroczniejsza, bardzo sugestywna kompozycja pełna niepewności i napięcia. Struktura tego utworu jest bardzo gęsta, a tło bardzo aktywne.

Ponad 27 minutowa kompozycja "The Harvest" to prawdziwe minimalistyczne wyzwanie. Powoli narastające buczenie buduje atmosferę napięcia. Znów mamy do czynienia z bardzo aktywnym tłem, pełnym pulsującego basu i trzasków. Fascynuje stały rytm tego utworu i zmiany w jego strukturze, które są bardzo subtelne jednakże daje się wyczuć progresywność.

Album "Balet Mechanic" to wymagająca muzyka pełna symboliki oraz odniesień. To dobry materiał do przemyśleń i podróży w głąb siebie. Taki stan rzeczy jest możliwy dzięki wręcz melancholijnej atmosferze. Jednakże nazwanie tego albumu spokojnym byłoby sporym uproszczeniem. Wszak jest tu napięcie i niepokój,  oraz przepełnione mrokiem izolacja. Stosowanie minimalistycznych form we wszelkich odmianach ambientu bywa niebezpieczne. Z jednej strony skrajna prostota zastosowanych struktur podkreśla subtelności muzyki oraz buduje klimat. Z drugiej strony pojawia się zagrożenie wtórności i nijakości muzyki. Na szczęście "Balet Mechanic" można zaliczyć do tej pierwszej grupy.

Autor: BH                                                                    4 Czerwca 2011


Inne recenzje Pleq: Time & Language

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =