Genetic Transmission

W poszukiwaniu realności dźwięków

Expo 70

Muzyka, która odgradza od zreczywistości

The Ritual Should Be Kept Alive

Magia Hybryds

Once

Naturalizm i zmysłowość muzyki Egora Grushina

Assemblage

Muzyczny asamblaż Machinefabriek

Auctoritas

Ilustratorskie predyspozycje neoklasycznej muzyki nie budzą wątpliwości. Jest coś wyjątkowego w tym zorganizowanym, butnym i pewnym siebie muzycznym porządku, co ułatwia podkreślenie scen ważnych i dramatycznych, choćby w filmie. Czy nowe wydawnictwo rodzimego projektu Sect zatytułowane "Auctoritas" udźwiękowiłoby jakiś film? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.

1. Iustitia
2. Power Authority
3. Artes Liberales I
4. Emissaries of Light 
5. Forlorn Hope
6. Absolution
7. Our Penance
8. Interregnum
9. Superiority Complex
10. Tribunal
11. Price of Hesitation
12. Homeless Monarchy
13. Royal Promise
14. Goliath's Revenge

 Rage In Eden, A.D. 2011


W muzyce filmowej popularne są tzw. temp tracki - czyli tymczasowa muzyka podłożona pod film na czas montażu, postprodukcji itp., skoligacona z filmem do powstania właściwej ścieżki dźwiękowej. Zastanówmy się przez chwilę do jakiej filmowej produkcji pasuje "Auctoritas"? Oczywiście tytuły się nie pojawią, chodzi mi raczej o nakreślenie charakterystycznych motywów z którymi korespondowałaby ta muzyka.

Nowe dzieło Sect znakomicie pasowałoby do filmu pełnego akcji. Na krążku dominują masywne orchiestracje z rozbudowaną sekcją dętą i aktywnymi perkusjonaliami (rytmy marszowe). Dodatkowo bodźce słuchowe atakują przeszywające smyczki.
W roli dynamizatorów wydarzeń sprawdziłyby się choćby połączone wspólnym tematem utwory "Iustitia", "Power Authority" i "Artes Liberales I". Niezły potencjał w tym kierunku wykazuje również ubarwiony dźwiękiem kotłów "Emissaries of Light".

Otwarcie tej płyty nie daje zbyt wiele chwil na wytchnienie. Partytura eksploduje feerią dźwięków. Dobrze, że w utworach pojawia się trochę stonowania i przełamań. Najlepiej to słuchać gdy w partyturze, jeden instrument zdobędzie się na pewną samodzielność: będzie to wiec fortepian (czasem syntezator), trąbka, czy sekwencja smyczka, a od dzwona sampel Są też pewne martialowe naleciałości, bynajmniej nie w temacie podkładu do defilad, chodzi raczej o atmosferę przepełnioną ponurymi ambientowymi pomrukami.

Utwory z "Auctoritas" sprawdzą się również w scenach dramatycznych. Na tym polu wyróżniają się "Forlorn Hope" czy we fragmentach "Absolution". Brzmią wciąż podniośle, ale rzewniej i tragiczniej niczym requiem.

Dla kontrastu pojawiają się kompozycje żywsze, niemal do tańca. Wiele osób będzie zaskoczonych przewijającym się tu i ówdzie techno podobnym motywem i jak mniemam taki właśnie był zamiar. Daleki jestem do zdobywania takich muzycznych rejonów, ale obiektywnie ujmując ożywia to płytę.

Im częściej słuchałem tego albumu, tym częściej maiłem wrażenie, że jest odrobinę za długi. Spokojnie można kilka kompozycji skierować ido sekcji bonus cd - zwłaszcza te z wyraźniej wyczuwalnym elektronicznym (sztucznym) duchem i te wtórnie wykorzystujące melodyczne motywy.

Filmowy potencjał muzyki Sect to taki dar i przekleństwo jednocześnie. Zdolności ilustratorskie zdradzają dużą kreatywność kompozytora i jego uważną obserwację dźwiękowej rzeczywistości. Niestety filmowość tej muzyki ma też swoje wady od których nie da się uciec - wymienię tylko wyraźny brak różnorodności spowodowany niemal tą samą instrumentalizacją utworów, czy zaniechanie rozwinięcia niektórych  muzycznych tematów.

Kryjący się za Sect Łukasz Maj zaraził mnie swoją muzyczną wizją - mimo wyraźnie wystającej ze struktury utworów syntetyki. Niech ktoś da temu człowiekowi środki i możliwości, niech zaprzęgnie prawdziwą orkiestrę - to dopiero będzie muzyka.

30 marca 2012


Alfabetyczny spis wszystkich recenzji