Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Conspicuous Unobstructed Path

Macabre folk 23 Threads

Dionysus

Dytyramb Dead Can Dance

Light Of The Dreams

Sny Maćka Szymczuka

Music For Cassandra

O śmierci inaczej

Head Sacrifice

Formacja Soundfear gra muzykę trudną do zaszeregowania, sami określają ją jako mieszankę takich gatunków jak metalcore, death metal czy grindcore. W zeszłym roku grupa wzbogaciła swoją dyskografię o ep-kę zatytułowaną "Head Sacrifice". Przyjrzyjmy się jej z bliska.

1. Mictlancihuatl
2. Head Sacrifice
3. Purity Of Nightmare
4. Plague Of The Undead

    A.D. 2010


Ep-kę otwiera niezwykle intrygujące intro, które niczym indiański rytuał wprowadza nas do muzycznego świata wykreowanego przez Soundfear.  "Mictlancihuatl" to rytmiczne bębny i azteckie zaklęcia, które budują nastrój znany nam choćby z "Roots" Sepultury czy niektórych dokonań Soulfly.  Nasuwa się pytanie czy dodanie intro do tak krótkiego wydawnictwa ma sens? Moim zdaniem tak. Kompozycja przez swój niemal mistyczny charakter usypia czujność słuchacza i sprawia, że kolejne utwory atakują nasze zmysły ze zdwojoną siłą.

Przykładem takiej terapii wstrząsowej jest tytułowy "Head Sacrifice". Utwór wręcz epatuje agresją i brutalnymi dźwiękami. Otwierają go intensywne uderzenia perkusji, którym po chwili zaczyna towarzyszyć wściekły taniec wokali. Zespół umiejętnie prezentuje swoje możliwości. Gdy na pierwszy plan wysuwają się ostre gitarowe riffy, dla przeciwwagi pojawiają się również charakterystyczne zwolnienia.

Kolejny utwór "Purity Of Nightmare" to interesujące gitary budujące przyjemny dla ucha motyw, który urozmaica swoją solidną grą perkusista. Sam utwór pełen żywiołowości, wręcz bujający jednak niepozbawiony agresji.

Ostatni na krążku "Plague Of The Undead" zaczyna się niepozornie, jak na Soundfear spokojnie. Jednak po chwili zespół przypomina swoje  agresywne oblicze. Na pierwszym planie są tu wręcz wściekłe wokale. Na uznanie zasługuje znakomita gra perkusisty, który prezentuje naprawdę wysoki poziom. W kompozycji pojawia się krótka, acz zgrabna solówka.

Galopująca perkusja, szybkie death metalowe riffy i dwa różne, uzupełniające się wokale to znaki rozpoznawcze Soundfear. Czy obecność dwóch wokalistów można traktować jako atut zespołu? Owszem, bywa ciekawie, gdy dwa różniące się możliwościami głosy wzajemnie się uzupełniają. Z drugiej strony chwilami miałem wrażenie, że całość mógłby ogarnąć jeden wszechstronny wokalista. Bynajmniej, to nie zarzut. Uwagę przykuwa agresywność przekazu. Prócz wspomnianych wokali ważną rolę odgrywają w tym aspekcie złożona perkusja oraz ciężkie riffy. Surowe brzmienie potęguje brutalność materiału.

Mam wrażenie, że przy aranżacji kompozycji muzykom nieco zabrakło doświadczenia.  Da się to wyczuć, gdy zwrócimy uwagę na strukturę utworów, która bywa  nieskomplikowana. Niemniej jednak zespół ma spory potencjał i ciężko pracuje nad swoim stylem. Tak naprawdę pełnię swoich możliwości zaprezentuje na debiutanckim longplay'u.

Warto zwrócić uwagę na nowy materiał Soundfear. Z pewnością znajdzie on wielu odbiorców jeśli zespół popracuje nad wzbogaceniem kompozycji o charakterystyczne etniczne elementy zawarte już w samym intro.

Autor: BH                                                                    9 luty 2011


Inne recenzje: 676 EP

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =