Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Conspicuous Unobstructed Path

Macabre folk 23 Threads

Dionysus

Dytyramb Dead Can Dance

Light Of The Dreams

Sny Maćka Szymczuka

Music For Cassandra

O śmierci inaczej

Urban Fable

Dziś przyjrzymy się debiutanckiemu albumowi grupy Spiral. Krążek  zatytułowany „Urban Fable” wywołał sporą sensację na muzycznej scenie.

1. The City
2. It's Gone
3. Golem And The Cat
4. Madhatter's Tea
5. Through The Cellar Door
6. Orange Tree
7. Digital Whales
8. Cathedralworm Part I
9. Cathedralworm Part II
10. White Feathers From The Sky

Ars Mundi, 2009

Formacja Spiral zafundowała słuchaczom niezwykle ciekawą muzyczną podróż. Nasza wędrówka prowadzi poprzez trzy rozdziały zrealizowanego w konwencji surrealistycznej opowieści  koncept albumu.  Na swojej drodze napotkamy zarówno subtelną i delikatną muzykę jak i mroczne, industrialne miejscami okraszone ostrymi riffami dźwięki. Całość buduje niesamowity klimat. Istotnym elementem "Urban Fable" są teksty, których autorem jest Filip Śmigiel - perkusista grupy. Album opowiada historię "Dziewczynki poszukującej porwanego przez Gargulce Braciszka". Głowna Bohaterka w towarzystwie Kota i Golema wędruje przez olbrzymie i złowrogie Miasto. 'Ekipa ratunkowa'  spotyka na swojej drodze "szaleńców, olbrzymie maszyny, dziwaczne istoty zrodzone z hałasu i pulsującego światła". Klika słów uwagi poświęcić należy wokalowi. Delikatny i subtelny głos Urszuli Wójcik jest idealnym 'narratorem' opowiadanej historii. Wokalistka śpiewa intrygująco, wręcz magicznie. Jej głos słodki i anielski, bywa również zadziorny i zmysłowy.

"Miasto oddycha, karmi się nami..."
Album otwiera kompozycja "The City", która jest jakby wstępem do opowieści,  poznajemy miejsce aukcji: tytułowe posępne miasto - wielkie, obce i nieprzychylne. Zza delikatnych dzwonków wyłania się cudowny głos, któremu towarzyszy akustyczna gitara, utwór dopełniają industrialne dźwięki dosadnie obrazujące złowrogość aglomeracji.

"Hej kochanie! Gdzie jesteś?"
Gdy kogoś tracimy, odkrywamy jak wielką wartość dla nas stanowił. "It's Gone" to wciąż delikatna melodia, wzbogacona dziewczęcym wokalem. Kompozycja mocno zapada w pamięć, idealnie nadaje się na singiel.

"Potrzebuje wojownika, Potrzebuje przewodnika..."
Ostatni utwór, pierwszej odsłony płyty przedstawia nam towarzyszy głównej Bohaterki. Są to pełne symbolizmu postaci: spłacający dawny dług Kot oraz bezrozumny, stworzony z gliny i stali Golem. Początki "Golem And The Cat" nie zapowiadają zmian klimatu panującego na płycie. Utwór sączy się delikatnym niemal jazzowym klimatem. Intrygująca perkusja i nastrojowe gitary, wzbogacają w pewnym momencie smyczki. Wszystko do czasu... uspakajający nastrój przerywają pierwsze (nie ostatnie) na albumie ciężkie dźwięki.

"Och tańcz! och tańcz ze mną!"
Otwierający drugi rozdział "Madhatter's Tea" udowadnia nam, że grupie Spiral nie obce jest mocniejsze granie. Ten utwór to swoisty taniec pomiędzy delikatnością i brutalnością.  Temu zawiłemu schematowi poddają się zarówno dokonania instrumentalistów jak i ciekawie prowadzony, urozmaicony wokal. Utwór urzeka niesamowitym klimatem.

"To może być ta ostatnia!"
Zabarwiony elektronicznie "Through The Cellar Door" buduje przytłaczający klimat. Pełen tajemnicy wokal potęguje narastającą atmosferę niepokoju.

"Miasto bawi się mną..."
Tęsknota, zniechęcenie i rozczarowanie. Czasu coraz mniej, miasto jest coraz bardziej znudzone... W "Orange Tree" jest melodyjnie, gdy trzeba ciężko, wokal intryguje. Koniec kompozycji to atmosferyczne dźwięki spod znaku abmbientu.

"0000110111001110001110!"
Delikatny "Digital Whales" przynosi nam uspokojenie. Subtelne dźwięki gitar wzbogacone nieśmiałą elektroniką. Utwór niemal instrumentalny...

"Gdy cię znajdę, czy wybaczysz mi?"
Ostatni, trzeci rozdział opowieści otwiera najmocniejszy w zestawieniu "Cathedralworm Part I". Niech nie myli Was spokojny wstęp, utwór rozkręca się z sekundy na sekundę by zaatakować nas masywną metalowo - industrialną ścianą dźwięków.

"To będzie nasz dance makabre!"
Bliźniaczy utwór "Cathedralworm Part II" zaczyna się równie niewinnie jak jego 'starszy brat'.  Przez utwór prowadzi nas ciekawy riff i drapieżniejszy wokal.

 "Ah śpij dziecino, to kołysanka właśnie dla ciebie"
Docieramy do końca naszej opowieści. Finałowa kompozycja "White Feathers From The Sky" spokojnie mogłaby pełnić rolę kołysanki.

Album "Urban Fable" jest pełen symboli. Poruszająca historia o "miłości, stracie i poświęceniu" została przepięknie zilustrowana klimatycznymi dźwiękami. Ten album wciąga, intryguje, zwodzi od początku do końca. Delikatność połączona z drapieżnością - te dwie cechy najlepiej oddają atmosferę tej płyty. Z jednej strony anielsko kojący głos wokalistki, któremu wtóruje delikatna praca gitar, z drugiej mroczna i brutalna wizja nieprzyjaznej dla człowieka wielkiej aglomeracji uwypuklona metalowo - industrialnymi dźwiękami.

"Urban Fable"  to wyjątkowo udany debiut, który pochłania bez reszty. Gorąco polecam.

Autor: BH                                                              11 Grudnia 2009

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =