Genetic Transmission

W poszukiwaniu realności dźwięków

Expo 70

Muzyka, która odgradza od zreczywistości

The Ritual Should Be Kept Alive

Magia Hybryds

Once

Naturalizm i zmysłowość muzyki Egora Grushina

Assemblage

Muzyczny asamblaż Machinefabriek

Circle of Wounds

Słynna Sonata g-moll z trylem "diabelskim" Giuseppe Tartiniego powstała w niecodziennych okolicznościach. Kompozytor miał sen, w którym zaprzedał duszę diabłu. W zamian nakłonił czarta by zagrał na skrzypcach. Po przebudzeniu Tartini pamiętał ową muzykę i postanowił ją zapisać. Zastanawiam się co przyśniło się muzykom grupy Stigmata nim popełnili swój mini album "Circle of Wounds".

1. In the Name    
2. Svarta    
3. Fullmoon Ritual            
4. Darkness 

A.D. 2012, Mort Productions




Przyjemny sen to nie był, ale bez wątpienia intensywny. Wnioskuję po muzyce, która okazuje się zdrowym black metalem w znanej i lubianej (przez wielu) formie. Są więc zmiany tempa i siarczyste wokale, którym czasem brakuje klarowności (zwłaszcza gdy występują w postaci wielogłosowej - np. w "Darkness"). Są podniosłe melodie (czasem rozbrajające swoją biegunowością do surowego black'u) i zwykła bezkompromisowa bieganina gitar - od czasu do czasu podbita klasyczną inspiracją ("Svarta"). Nie oczekiwałem fajerwerków, żonglerki barwą czy niewieścich chórów. Jednak materiał ma nieco jednostajny charakter i gdyby nie skondensowana forma oraz nad wyraz udane zwolnienia byłby zwyczajnie nudny.

W tym miejscu pojawia się pytanie, czy muzyka grupy Stigmata ma w sobie coś wyjątkowego? Umiejętność zwalniania swojej muzyki. W partach szybkich i bardzo szybkich kondycja zespołu oscyluje w przedziale średnio i poniżej średniej - brak tu uporządkowania i często spójności. Natomiast rzeczone wolne motywy podkreślają zadziorność muzyki, starają się łączyć poszczególne segmenty muzyki (dobrze to wychodzi w "In the Name", a po części w "Svarta").

Myślę, że Stigmata musi jeszcze poczekać na swój "diabelski" tryl - choć de facto różne ozdobniki już się pojawiają. Wspomniany we wstępie Tartini mawiał, że jego wersja diabelskiej muzyki ze snu była na tyle niedoskonała, że chętnie zniszczyłby swoje skrzypce, gdyby tylko mógł wyrzec się rozkoszy jaką dawała mu tamta muzyka. Ja swoich skrzypiec nie połamię, przynajmniej na razie...


Autor: BH                                                                        4 grudnia 2012

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =