Wieża Ciśnień II

Dźwiękowa restytucja

Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Conspicuous Unobstructed Path

Macabre folk 23 Threads

Dionysus

Dytyramb Dead Can Dance

Light Of The Dreams

Sny Maćka Szymczuka

Triumph of The Past

Niewiele wiem o projekcie The True Will. Notka prasowa wydawcy sugeruje jedynie, że mamy do czynienia z dźwiękami z kręgów martial ambient. Taka sytuacja jest dla mnie wbrew pozorom komfortowa, gdyż pozwala skupić się wyłącznie na muzyce. Mam nadzieję, że dźwięki na "Triumph of The Past" będą znakomitą wizytówką tej formacji.

1. The Last Bells
2. Lust Ritual
3. The Truth
4. Back to Rome
5. Call of the First Aethyr
6. Bellona
7. Falling to Pieces
8. Silenced

Rage in Eden, A.D. 2011

 Muzyka The True Will ma bez wątpienia narracyjny potencjał. Jest opisowa i bardzo sugestywna. Nie można odmówić holenderskiemu twórcy umiejętności budowania napięcia oraz wprowadzania elementów grozy. Chwała mu za to, że by osiągnąć ten efekt posługuje się złożonymi aranżacjami. Nie straszą więc pojedyncze sample, głosy czy dźwięki. Chwilami nieznośną atmosferę napięcia i niepewności buduje całość kompozycji. Jest to dla mnie dowód na to, że utwory są przemyślane i nie są efektem przypadkowych improwizacji.

Ważnym elementem brzmienia tego albumu są instrumenty perkusyjne. Ich umiejętne zastosowanie, czy to w postaci miarowych, rytualnych uderzeń bębnów czy też przemysłowych łoskotów częstokroć stanowi o unikatowości tej muzyki. Gdyby przeprowadzić eksperyment i usunąć je ze struktury kompozycji, pozostałby nam klimat znany z wielu produkcji, może inaczej podany i skorygowany. Jednak posługując się kulinarną terminologią brakowałoby odpowiedniej przyprawy, która stanowi o jego świetnym smaku.

Burzowa atmosfera "The Last Bells" zdaje się być znakomitym preludium tego albumu. Złowieszczo brzmiący dzwon i intensywny wiatr nasuwa wiele myśli, odsłania pewien wycinek zawartości tego krążka. Jednak jest to obraz umiejętnie zawoalowany, pozostawia masę znaków zapytania.

Dopiero "Lust Ritual" pokazuje z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Zmysły słuchacza atakują intensywne i bardzo klaustrofobiczne dźwięki. Ważną rolę odgrywają tu elementy perkusyjne: miarowe rytualne bębny, czy potężne przypominające ciosy industrialne uderzenia. To jedyne stałe tej kompozycji, wokół których oscyluje szereg sugestywnych dźwięków. Począwszy od mrocznych pasaży, pulsacji i drgań, po dalekie kobiece (dziecięce) głosy.

Utrzymany w wolnym tempie "The Truth" przytłacza swoją walcowatą atmosferą. Kompozycja o bardzo gęstej fakturze, którą urozmaicają cykliczne uderzenia i pulsy. W strukturę utworu wpleciono 'wojskowe' przemówienie.

Warto zapoznać się z tym krążkiem choćby dla samej kompozycji "Back to Rome". Niesamowity, monumentalny i co najważniejsze pozbawiony zbędnego patosu utwór. Cóż za klimat! Kolejny raz pojawiają się nawiązania do muzyki rytualnej: wojenne bębny, szeptane w pośpiechu zaklęcia. Właśnie te głosy budzące respekt, ale i na swój sposób kuszące znakomicie uzupełniają warstwę instrumentalną. Bez wątpienia najlepsza kompozycja na tej płycie!

Po dawce emocji jakie dostarczył poprzedni utwór "Call of the First Aethyr" może zaskoczyć. Mroczne dronowe tło i głos o specyficznej barwie. Trochę szamański: intonujący, recytujący, pełen drgań i zawodzenia.

"Bellona" nawiązuje do burzowej atmosfery pierwszej kompozycji. Drgające dźwięki powodują gęsią skórkę. Przestrzeń pulsuje, brzmienie jest zimne i odpychające.

Sześciominutowy "Falling to Pieces" charakteryzuje ciężka rytmika. Struktura tej kompozycji jest wielowarstwowa. Bombastyczne bębny i intensywne muzyczne tło mogą przyprawić o zawroty głowy. Ciśnienie tego kawałka podnosi się z minuty na minutę. Jednak w finale nie ma wielkiego wybuchu i fajerwerków. Jest oczyszczające, niezwykle stonowane wyciszenie.

Album zamyka "Silenced", który jawi się niczym filmowe outro rodem z horroru.

Słuchanie tego albumu przypomina bardziej odkrywczą obserwację. Jeśli nie ma się jasno sprecyzowanych oczekiwań wobec konkretnego albumu pozostają indywidualne preferencje. Każdy szuka czegoś innego w muzyce. Ja szukam emocji, pod każdą postacią. Staram się wycisnąć esencję z danej produkcji, doceniam pasję i zaangażowanie twórcy. Zaintrygował mnie ten album od samego początku. Nie wiem czy to kwestia oszczędnych informacji, które zamierzenie bądź nie zbudowały wokół tej produkcji otoczkę tajemniczości.

"Triumph of The Past" to spora dawka klimatycznych dźwięków. Muzyka chwilami przytłaczająca, kreująca świat zimny, ponury i niebezpieczny. Brak mi tu swoistego katalizatora, elementu równoważącego tą odpychającą wizję.


Autor: BH                                                                    26 Września 2011

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =