Wieża Ciśnień II

Dźwiękowa restytucja

Fuse / Holter

Split Echoes of Yul i Nowa Ziemia

Conspicuous Unobstructed Path

Macabre folk 23 Threads

Dionysus

Dytyramb Dead Can Dance

Light Of The Dreams

Sny Maćka Szymczuka

Ponure Widma...

Lubicie black metal w polskim, klasycznym wydaniu? Taki z całym dobrodziejstwem inwentarza: prymitywny, nieprzyjemny i zły? Jeśli tak ta płyta powinna trafić w Wasze gusta. Pomorski Wilkołak udowadnia, że w niektórych sprawach czas stanął w miejscu, że to co pozornie powinno odpychać może mieć w sobie przyciągające uwagę pierwiastki. Jakie? O tym postaram się napisać w tej recenzji.

 1. Intro        
 2. Sekrety Księgi Umarłych        
 3. Twarz Śmierci        
 4. Mogiły Przeklętych        
 5. Grodziszcze Demonów        
 6. Upiorne Wiedźmy z Czarnego Lasu        
 7. Płonące Ślepia Bestii        
 8. Outro

 Black Death Productions, A.D. 2010

 




"Ponure Widma Nieumarłej Grozy" to album przepełniony jadem i radykalnym podejściem do muzyki. Oczywiście wszystko co usłyszymy na tej kasecie mieści się w klasycznych ramach wyznaczonych lata temu. Dla jednych taka muzyczna stagnacja będzie wadą, dla drugich głównym atutem.

Jedyne co może poruszyć w black'u takiego muzycznego marudę jak ja to autentyzm. Nie mam na myśli scenicznego wizerunku, czy wyznawanej na potrzeby marketingu ideologii. Myślę raczej o pierwotnej sile, agresji i skrajnych emocjach, które powinny stać za taką muzyką. Są jeszcze elementy budowania klimatu i w tym temacie wymagam czegoś więcej niż wstawek z niskobudżetowych filmów grozy. Jak to wszystko ma się do tego wydawnictwa? Krótko mówiąc - różnie. Nie umiem odpowiedzieć jednoznacznie. Odbiór tego dźwiękowego przesłania utrudnia brzmienie. Nie wymagam technicznych fajerwerków, jedynie dbalszej produkcji. Nie potrafię przejść na porządku dziennym choćby w kwestii perkusji. Jak wiem, że automat perkusyjny jest jak członek zespołu, nie mniej jednak jego prostota na tym albumie nieco kłóci się się moim pojęciem minimalizmu.

Z innymi elementami jest już nieco lepiej, zespół operuje zmiennym tempem, gitary łapią przester i potrafią zaskoczyć iście mglistą gęstością i intensywnością. Wokal skrzeczy tak jak skrzeczeć powinien. Kompozycje oparte są na nieskomplikowanych aranżach, trochę to kłuje w uszy. Pojedyncze riffy stają się często głównym i jedynym motywem utworu. Częstokroć monotonną atmosferę ratuje zmiana tempa, czasem filmowa wstawka. Wspomniany mankament uwydatnia się zwłaszcza przy dłuższych kompozycjach. Oszczędne aranżacje lepiej pasują do krótszych i agresywniejszych form.

Co jeszcze zwróciło moją uwagę? Intro i outro. Nie są to jakieś wybitne twory - w atmosferę albumu wprowadza nasz żałobny marsz, natomiast całość wieńczy pełna opętańczych wrzasków filmowa sekwencja. Wiem, że to element konwencji, jednak odrobinę brak w tym spójności. Utwory "Sekrety Księgi Umarłych" oraz "Twarz Śmierci" łączy ideowy schemat. Wstawka filmowa, oszczędna sekcja utrzymana w średnich tempach oraz jednowymiarowy wokal.  Dopiero utwór "Mogiły Przeklętych" oferuje żywsze tempo i bardziej złożoną aranżację oraz ciekawostka - coś na kształt gitarowej solówki. Ta nowa wartość muzyczna rozwija się w kolejnej kompozycji "Grodziszcze Demonów". Wita nas ostrzejszy wokal i klarowniejsze dźwięki automatu perkusyjnego. Zwolnienia i przejścia dobrze wpływają na całość kompozycji. Z kolei "Upiorne Wiedźmy z Czarnego Lasu" zwraca naszą uwagę agresywnością. Mam wrażenie jakby zespół dopiero budził się i nabierał właściwego tempa. Z pewnością takie granie znajdzie większą akceptację odbiorców. Nieco zaskoczyła mnie posępna atmosfera w utworze "Płonące Ślepia Bestii". Zespół zwalnia, a generowane dźwięki nabierają pewnej ponurej dostojności.

Black metalowi muzycy postulują zmianę istniejącego od wieku porządku. Radykalny brak akceptacji współczesnego ładu społecznego, zwłaszcza barier niszczących indywidualizm objawiają w zniszczeniu i destrukcji.  Ich muzyka powinna być przesiąknięta pierwotną agresją, przepełniona nieokiełznaną energią. Poprzez swoje ekstremum ma zwracać uwagę na rzeczy ważne. Oczywiście, nie uciekniemy tu od antyspołecznego wydźwięku i wolnościowych (także w sferze religijnej) dążeń. Na tym albumie troszkę to się rozmywa. Biorę pod uwagę, że każdy muzyk operuje swoja twórczą wolnością. Jednak tu są tendencje przerostu formy nad treścią, elementy bezrefleksyjnej wtórności oraz ucieczka od autentyzmu o którym wspominałem wcześniej. 

Autor: BH                                                                  3 Pażdziernika 2011

Alfabetyczny spis wszystkich recenzji

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =