Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Każda odmiana muzyki wymaga wcześniejszego zrozumienia

Za wyjątkowymi dźwiękami muzyki ambientowej kryją się fascynujący ludzie. Wrażliwi na otaczający świat, który analizują poprzez swoją muzykę. Potrafią poruszyć najmniej wrażliwych słuchaczy. Ich muzyka zabiera w najmroczniejsze zakamarki ludzkich myśli, skłania do refleksji i zadumy. Zawsze zastanawiam mnie kim są dark ambientowi twórcy, co ich fascynuje, inspiruje, o czym marzą. O te i wiele innych spraw zapytamy dziś Przemka, który od wielu lat tworzy projekt Accomplice Affair.

OGM: Witaj, Zawsze zadaję sobie pytanie czy muzyczna wrażliwość potrafi znaleźć w pełni ujście w rządzącej się swoimi prawami stylistyce ambientowej? Innymi słowy, dlaczego właśnie dark ambient?

Przemek: Witam Cię serdecznie! Dlaczego dark ambient? Szczerze mówiąc myśl by tworzyć klimaty w owej stylistyce wyszła spontanicznie. Nie kalkulowałem, nie analizowałem też, w jakim klimacie mogę odnieść tzw. sukces. Wszystko potoczyło się impulsywnie. Przed powołaniem do życia Accomplice Affair obracałem się w klimatach metalowych. Dlatego wiele osób pyta mnie właśnie, dlaczego dark ambient? Moim zdaniem tworzenie muzyki ambientowej niesie ze sobą o wiele więcej możliwości, ta muzyka jest bardziej poznawcza, bardziej rozwija horyzonty myślowe i twórcze.

OGM: Skąd wzięła się Twoja fascynacja dark ambientem? Byłeś od początku Twórcą, czy najpierw muzycznym konsumentem?

Przemek: Może zabrzmi to śmiesznie, ale kiedyś wiele, wiele lat wstecz klimaty ambient nie podchodziły mi kompletnie. Miałem kolegów, którzy maltretowali mnie takim dźwiękami, a ja wymiękałem. Nieraz puszczali mi takie klimaty specjalnie, żeby mnie zdenerwować (śmiech). Gdyby ktoś wtedy powiedział mi, że za ładnych parę lat będę tworzył projekt dark ambientowy puknąłbym go w czoło. Mało tego, gdybym w tamtych czasach usłyszał muzykę Accomplice Affair pewnie bym zwymiotował (śmiech). Wiele lat musiało upłynąć by muzyka ambient na dobre zadomowiła się w moim umyśle. Musiałem się z nią osłuchać, dojrzeć do niej, zrozumieć ją by potem móc ją stworzyć. Myślę, że nie tylko ambient, ale każda odmiana muzyki wymaga wcześniejszego zrozumienia. Gdy coś zrozumiesz i tym samym stanie się to częścią ciebie, dopiero wtedy możesz robić to dobrze.

OGM: Czy źródeł Twoich inspiracji należy doszukiwać wyłącznie w muzyce, która Cię ukształtowała? Co z otaczającym światem?

Przemek: Powiem Ci, że większy wpływ na tworzenie mojej muzyki ma świat zewnętrzny niż np. inni artyści. Poprzez swoje dźwięki wyrażam niezadowolenie tym, co nas otacza i tym samym moja muzyka staje się jakby manifestem do świata zewnętrznego. Wyrażam w muzyce ludzkie cierpienie, brak zrozumienia do drugiego człowieka, nietolerancję, staram się podejść do swojej muzyki w sposób emocjonalny i uzewnętrznić całe zło, które żyje pośród nas, a którego niestety nie dostrzegamy.

OGM: Za Accomplice Affair jak i wieloma innymi projektami kryją się pojedynczy multiinstrumentaliści. Jak myślisz, dlaczego tak jest?

Przemek: Nie wiem dlaczego tak jest. Myślę, że ma to związek z minimalistycznym wydźwiękiem tego gatunku. Weź pod uwagę fakt, że w ambiencie mało kto używa perkusji, gitary basowej itd. Dla wielu muzyków z ambientowych klimatów żywe instrumenty są obce. Wystarczy keyboard, zestaw efektów czy przesamplowane ścieżki puszczone z laptopa poparte głosem z mikrofonu. Wszystko to może obsłużyć jedna osoba. Jest to wygodne, bo można samemu nagrać materiał i zagrać koncert. Widziałem koncerty wielu muzyków, którzy grali koncerty samotnie przy użyciu tylko laptopa lub zestawu efektów, gdzie kręcąc gałkami wydobywali dźwięki z efektów. Ale W tym miejscu trzeba by się zastanowić, czym jest w ogóle gatunek dark ambient? Czy muzyka ta obraca się tylko wokół jakiś żelaznych ram czy schematów? Czy może jej urozmaicenie i ingerencja dodatkowych instrumentów zepchnęłaby ją na inny tor i nie byłby to wtedy dark ambient? Nawiązuję do takich rzeczy, bo zastanawiam się czy można zaszufladkować dark ambient. Bo Czy przy użyciu np. żywej gitary, wiolonczeli i skrzypiec nadal byłby to ten sam gatunek?

OGM: Nie myślałeś o stałej współpracy z innymi muzykami pod szyldem Accomplice Affair?

Przemek: Ja jestem cały czas otwarty na propozycje i chęć tworzenia muzyki z różnymi ludźmi. Kilku muzyków przewinęło się już przez mój projekt. Z niektórymi zagrałem już koncerty, a z niektórymi pracowałem nad materiałem. Jednak mam chyba pecha z każdym, z którym kim zaczynam tworzyć po czasie okazuje się nieodpowiednim człowiekiem do współpracy. Mam wizję przyszłości co do Accomplice Affair. Wiem jakiego instrumentarium będę potrzebował, jest tylko problem z doborem odpowiednich i zaangażowanych osób. Wiesz, nie sztuka jest wejść do studia i nagrać instrumenty przy użyciu sampli lub jakiś sztucznych maszynek. Sztuką jest nagrać wszystko na żywo i potem odtworzyć to na koncercie. Tego właśnie będę wymagał od Accompice Affair. Chcę by ten twór nagrywał w przyszłości tylko za pomocą żywych instrumentów.

OGM: Słuchając albumu "Cienie" trudno nie zwrócić uwagi na intrygujące dźwięki gitary. Jak wygląda Twój proces komponowania? Czy wspomniana gitara jest jego istotnym elementem?

Przemek: Uważam, że udało mi się stworzyć swój styl właśnie dzięki gitarze. Gitara była jest i będzie nieodzownym instrumentem w procesie tworzenia muzyki Accomplice Affair. Wcześniejsze płyty nagrywałem tylko i wyłącznie za pomocą gitar. Posłuchaj „Jeziora Wspomnień” i „Samotnego Horyzontu” na tych płytach proces nagrywania opierał się tylko na gitarach. Wiele godzin zajęło mi przetwarzanie dźwięków gitarowych, a efekt jest taki, że nie jesteś w stanie wychwycić, że są to dźwięki gitar. Taki był cel i myślę, że został on zrealizowany. Płyta „Cienie” natomiast jest urozmaicona, bo jak zapewne się dosłuchałeś występuje tam wiele przeszkadzajek i cytra fidoli autorstwa Marka Styczyńskiego. Nie nagrywałem na niej już gitar w ten sam sposób jak na poprzednich wydawnictwach, nie przerabiałem dźwięków do granic ich słyszalności. Starałem się by gitary były bardziej czytelne. Wszystkie dźwięki z gitar naturalnie były nagrywane na żywo.

OGM: Powołałeś do życia wytwórnię My Hands Music, której sumptem wydajesz wyłącznie swoje albumy. Czy myślałeś o wydawaniu muzyki innych projektów?

Przemek: Nie. Nie mam na to czasu i sił. Całą energię pochłania mi promocja Accomplice Affair. Taki był też pierwotny zamysł by powołać wytwórnię, która będzie skupiać się tylko na promocji mojego projektu. Tak to już pewnie zostanie, chociaż jak sam dobrze wiesz… nigdy nie wiemy co nas czeka w przyszłości.

OGM: Porozmawiajmy o marzeniach. Chciałbyś żyć z muzyki? Czy dark ambient może być mainstreaomowy?

Przemek: To tak jakbyś zapytał się głodnego czy chce jeść ;) A tak na poważnie to ja osobiście uważam, że dark ambient nie jest w stanie przekroczyć pewnych granic, bo przez wiele środowisk nie będzie w stanie się przebić i tym samym nie będzie przyswajalny. Moim zdaniem ten gatunek zawsze zostanie gatunkiem niszowym, wielbionym tylko przez ludzi, którzy tak naprawdę wiedzą, o co w tej muzyce chodzi.

26 września 2011