Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Kobiecy ambient to brzmienie charakterystyczne

Na wspomnienie o Artefactum przychodzi mi na myśl eteryczny, delikatny klimat przesycony magią i nieziemskością. Ostatnia płyta projektu zatytułowana "Foxgloves & Bluebells" prócz pokładów delikatności kryje w sobie mroczne oblicze. O tą ciemną stronę Artefaktum, żeński pierwiastek w muzyce i kilka innych spraw zapytałem tworzącą projekt Merisse d'Erlette.

OnlyGoodMusic: W trakcie słuchania albumu "Foxgloves & Bluebells" zacząłem się zastanawiać czy muzyka ma płeć. Jak myślisz zasadnym jest różnicowanie muzyki na kobieca i męską?

Merissa d'Erlette: Zapewne istnieje muzyka tworzona z zamysłem odbioru przez kobietę lub mężczyznę, a poszczególne gatunki muzyczne kojarzone są ze standaryzowaną sylwetką słuchacza określoną przez wiek, płeć czy wykształcenie. Dlatego też często zarówno kompozycje jak i teksty ukierunkowane są na określonego odbiorcę i sukces wydawnictwa. Ja jednak nie zważam na płeć odbiorcy, lecz raczej na własne upodobania. Potencjalnie dominująca płeć słuchaczy pozostaje dla mnie zagadką w procesie powstawania muzyki. Jeśli przyjąć, że w postrzeganiu zmysłowym świata wzrok przypisany jest mężczyźnie, a słuch kobiecie to emocje i nastrój utworu są łatwiej wychwytywalne przez płeć piękną. Męskie ucho lepiej odczytuje sekwencje czy instrumentarium. Muzyka Artefactum nosi w sobie rozpoznawalny element kobiecy, co nie przeszkadza jej być odbieraną głównie przez słuchaczy przeciwnej płci. Ale może się mylę.

OGM: Wielu recenzentów (w tym także ja)  nazywa muzykę Artefactum "kobiecym ambientem". Nie burzysz się na to określenie?

Merissa d'Erlette: Nie burzę się, gdyż kobiecy ambient to brzmienie charakterystyczne. A lepiej być rozpoznawalnym niż tworzyć kolejne kopie muzyki, które można rozpoznać nie po odgłosach z głośników, ale po okładce odsłuchiwanej płyty. Biorąc pod uwagę męską dominację wśród twórców muzyki okołoindustrialnej, Artefactum znalazło skromną niszę dla swoich działań. Określenie to traktuję jak komplement gdyż uważam, że kobiecość jest niezaprzeczalną wartością w dzisiejszym świecie, gdzie różnice między płciami coraz bardziej się zacierają.

OGM: Skąd te pokłady ciepła, ulotności i zmysłowości w tej muzyce?

Merissa d'Erlette: Estetyka w jakiej tworzę daleka jest od postindustrialnych konwenansów, chociaż często u nas w domu taka muzyka pogrywa, a ja zajmuję się tworzeniem instalacji w stylu altered art. Inspiruję się cyklem natury i staram się żyć z nim w zgodzie oraz z poszanowaniem środowiska. Próbuję dostrzegać jak najwięcej z otaczającego świata i zatrzymywać w kadrze to co przemija. Każdy materiał traktuję jako koncept. Foxgloves&Bleubells jest poświecony tradycji wróżek i leśnego dziedzictwa, a więc temat niejako narzuca charakter muzyce, tekstom oraz grafice. Zapewne niebagatelny wpływ na moje działanie ma bycie mamą i strażniczką domowego ogniska oraz częste wędrówki po lesie.

OGM: Gdzie kryje się zatem ciemna strona Merissy d'Erlette?

Merissa d'Erlette: Kryje się głęboko, bo nie lubię epatować otoczenia swoją mroczną postawą, a w muzyce staram się aby bardziej niepokojąca warstwa nie była pierwszoplanową. Niebagatelny wpływ wywiera na mnie literatura, historia czy antropologia kulturowa. Podróżuję do celów związanych z moimi zainteresowaniami jak praskie piwnice (z uwagi na moje alchemiczne fascynacje), iberyjskie twierdze Templariuszy, wietrzne klify Moheru, pałac niewoli awiniońskiej, katarskie twierdze czy Montsegur gdzie spłonęło lub poddało się endurze wiele istnień. Bardzo interesuje mnie nie zawsze łatwe europejskie dziedzictwo kulturowe, ale gabinety osobliwości i steampunk też.

OGM: Zafascynowała mnie atmosfera utworu "Of Subterranean Inhabitants". Niebagatelny wpływ na aurę tej kompozycji ma Andrew King i jego dominujący głos. Czy taki był pierwotny zamysł tego utworu? Jak doszło do współpracy z posiadaczem tak znakomitego głosu?

Merissa d'Erlette: Cieszę się, że Andrew ze swoim zapadającym w pamięć głosem zaszczycił Foxgloves&Bleubells swoim udziałem w utworze, który powstał specjalnie z myślą o nim. Andrew poznałam przy okazji naszych wydawnictw we francuskiej Athanor Records, a muzykę którą tworzy podziwiam od długiego czasu i cenię jej nieszablonowość. W solowych dokonaniach, jak również razem z Sol Invictus lub The Triple Tree, jego twórczość nie pozostawia obojętnym. Poza niesamowitością głosu, muzyka Andrew Kinga wyróżnia się erudycją badań i rzetelnym podejściem do źródeł. Fascynując się kulturową tradycją wyspiarską nie mogłam trafić na lepszego mentora niż wykonującego zapomniane i odnalezione ballady staroangielskie barda. Tekst, który recytuje pochodzi z oryginalnego źródła – rozprawy zatytułowanej The Secret Commonwealth of Elves, Fauns and Fairies autorstwa Roberta Kirka z 1691r. Został on wybrany i wykonany z naukową starannością.

OGM: Na koniec chciałem zapytać o plany na przyszłość.

Merissa d'Erlette: Poza nadchodząca reedycją Rosarium Hermeticum z 2006 roku trudno mi cokolwiek powiedzieć na temat kolejnych wydawnictw. Mam też inne pola do działania, więc czasu nie zawsze zostaje na nagrywanie muzyki. Chciałabym jednak, aby Artefactum pozostało aktywnym projektem jeszcze przez wiele lat. Dziękuję za wsparcie i pozdrawiam.

OGM: Dziękujemy za wywiad i życzymy dalszych sukcesów.


7 maja 2012

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =