Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Ludola - wehikuł czasu

Twórcy żołniersko-ludowych piosenek prosto z brzozowego lasu. Parają się muzyką specyficzną, z silnym naciskiem na anty-nowoczesne nastawienie. Ich muzyka jest dla "wszystkich rozgoryczonych nędzą współczesnego świata nonkomformistów do minionej, lepszej epoki... i podsycają tęsknotę za nią. To ckliwa podróż w przeszłość i zarazem bagnet wymierzony we współczesność, we wszystkich jej aspektach". Zapraszam do rozmowy z twórcami projektu Ludola. Dziś o rzeczach ważnych i tych bardziej ulotnych.

OGM: Czym jest dla Ciebie patriotyzm?

Ludola: Ciekaw
y początek, chociaż nie lubię takich pytań. Myślę, że słowami - kluczami będą tu tradycja, pamięć, szacunek. Tradycja – przekazywana z pokolenia na pokolenie, czyniąca kultury unikalnymi. Szacunek i pamięć o ludziach, którzy przez wieki tworzyli, a niejednokrotnie walczyli o dom, w którym teraz mieszkamy. Ale patriotyzm to także duma, piękno i radość. Uświadomienie sobie i zrozumienie ogromu i unikalności swojego dziedzictwa, jego piękna i chwały. Odnajdywanie piękna w tym co nasze, rodzime, swojskie. Poczucie więzów łączących ludzi oraz ich bogatą kulturę i historię z ziemią, którą zamieszkują. No i szukanie odpowiedzi na pytanie, czy my też będziemy mieli swój wkład, a jeśli tak – to jak go ocenią przyszłe pokolenia. To chyba najprostszy opis, chociaż dla wielu ludzi i tak za trudny.

OGM: Było kilku polityków, którzy zamarzyli sobie uczyć patriotyzmu na siłę. Nic z tego nie wyszło. Tymczasem rośnie nam pokolenie Polaków przypominających sobie o narodowej dumie w chwilach sportowych imprez lub katastrof. Jakie jest Wasze zdanie? Przecież patriotyzmu nie da się wyuczyć na pamięć. Ja widziałbym ratunek w dobrym programie nauczania historii.

Ludola: Racja, patriotyzmu nie da się nauczyć, ani wyuczyć. Nie wiem nawet, czy powinno się to robić. Można go co najwyżej zaszczepić, pokazać młodemu człowiekowi historię, uświadomić. Czy lekcje historii są receptą? W pewnym stopniu na pewno, ale trzeba by chyba zacząć od reformy całego szkolnictwa, bo jak na razie to szkoły momentami przypominają miejsce spotkań przy trzepaku, pokaz mody albo knajpę, żeby nie powiedzieć - burdel. Młodzi nie zastanawiają się nad tym, co było wczoraj, ani co będzie jutro, więc jak mogą interesować się tym co było sto lat temu? W większości znają tylko same prawa i żadnych obowiązków, liczy się dla nich zabawa i beztroska, nie czują więzi z historią, kulturą. Dlatego i nie dziwne, że wciskanie patriotyzmu na siłę przyniosło skutki odwrotne do zamiarów. Z kolei „patriotyzm” stadionowy tonie w piwie, a potem wala się po śmietnikach, więc szkoda gadać. A przecież można młodych ludzi zainteresować, jednocześnie nie atakując ich, co pokazuje na przykład popularność Muzeum Powstania Warszawskiego, tematycznych projektów muzycznych czy chociażby wszelkich rekonstrukcji. Tylko, że trzeba tego chcieć, a niektórym zależy na czymś dokładnie przeciwnym. Aczkolwiek przyznam, że niejednokrotnie po rozmowach z ludźmi dużo ode mnie młodszymi byłem miło zaskoczony, więc chyba nie jest tak źle. Poza tym, patriotyzm nie może umrzeć. Może co najwyżej chwilowo przycichnąć.

OGM: Jak to jest z muzyką Ludoli? Jest zapotrzebowanie na taką muzykę w Polsce? Trafiliście w niszę?

Ludola: Ostatnimi czasy pojawia się coraz więcej projektów o tematyce historycznej, patriotycznej, pojawiają się różne inicjatywy, nie tylko muzyczne, więc jak sądzę wzrasta zainteresowanie tematem, zresztą nic dziwnego. Ludola dodała do tego specyficzną oprawę, czego chyba wielu ludziom brakowało, sądząc po ich reakcji. Natomiast z pewnością nie było naszym celem trafianie w jakąkolwiek niszę czy gusta. Chcieliśmy przede wszystkim zrealizować swoje pomysły, i nie wiedzieliśmy nawet, czy uda się cokolwiek pod tym szyldem wydać, a co dopiero mówić o jakimkolwiek zainteresowaniu publiki. A jednak udało się i odzew przeszedł nasze oczekiwania, co jest oczywiście miłym uczuciem.

OGM: Album "Przedwiośnie" zachwycił wiele osób (także i mnie). Czy ten nostalgiczny powrót do lat minionych i „ anty-nowoczesne nastawienie” mają rację bytu w dzisiejszym świecie?

Ludola: Cieszę się, że album się podobał, chociaż dziś mam do niego dość krytyczny stosunek. Natomiast jestem rad, że przekaz trafił na podatny grunt. Dziś ludzie się gubią. Świat pędzi, a prędkość wzrasta wraz z upływem czasu. Wszystko staje się coraz bardziej ulotne i płytkie, a z wyglądu zwyczajnie obrzydliwe. Prawdopodobnie ludzie poprzednich epok mówili to samo o czasach w których żyli, natomiast na pewno nikt nie spodziewał się tego, do czego doszedł świat w ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat od zakończenia drugiej wojny światowej. Mówiąc dosadnie – stał się śmietnikiem. Cała ta nowoczesność to bardzo ulotny stan, w dodatku nie oferujący żadnej stałości, żadnego punktu odniesienia czy sensownego poczucia przynależności. Ludzi próbuje się wykorzenić, wtłoczyć w coraz to nowe formy, ale przecież człowiek jest tylko człowiekiem i pewne rzeczy ma zapisane tak głęboko, że można je tylko zagłuszyć, nigdy uciszyć. A dzisiejszy świat zdaje się momentami zagłuszać człowieczeństwo, nie wspomnę o próbach jego przenicowania. Tymczasem, w epoce wcale przecież nie tak odległej człowiek wydawał się być bardziej ludzki, niż dziś.

Ludola miała więc być w założeniu wehikułem czasu nastawionym na – owszem, wyidealizowaną, nieco naiwnie wspominaną i romantycznie sportretowaną – ale wciąż przeszłość. Czy takie wycieczki mają dziś rację bytu? Ludzie często zdają się podświadomie tęsknić do dawnych czasów, chociaż sami o tym nie wiedzą, a uzewnętrzniają to na przeróżne osoby, często  nieświadomie. Poza tym współczesność jest nudna. Jej bohaterami są ikony popkultury, a wielkimi wydarzeniami – próby szokowania, chociaż dziś nie ma już nawet za bardzo czym szokować. Nie dz
iwne więc, że tego, czego nie oferuje dzisiejszość, szuka się w przeszłości, chociażby poszukiwania te wynikały z najbardziej płytkich pobudek, albo były wręcz nieświadome. Nie jest to może zjawisko częste, ale nie jest też marginalne. Dlatego takie powroty i nastawienie jak nasze na pewno ma rację bytu, a wręcz jest wskazane – a jeśli nie dla innych, to już na pewno dla nas samych. Historia magistra vitae est.

OGM: Spotykam w większości same pozytywne opinie na temat Waszej muzyki, ale mam wrażenie, że większość słuchaczy traktuje projekt jako ciekawostkę. Czy macie grupę naprawdę wiernych fanów, którzy w pełni docenią te dźwięki?

Ludola: Chyba można tak powiedzieć, na pewno są tacy wśród bliższych lub dalszych znajomych, ale dostałem też dużą liczbę maili z zachwytami, prośbami o chwyty i tak dalej od nieznajomych osób, więc jak sądzę ktoś tego słucha i do kogoś to trafia. Ponadto, co ciekawe, z tego co zauważyłem, muzyka zainteresowała różne grupy wiekowe, od młodzieży po osoby raczej starsze, więc można powiedzieć, że jej przekaz nie jest ograniczony do konkretnej grupy wiekowej. Nawet, jeśli pozostali słuchacze traktują to jako ciekawostkę, to i tak gdzieś tam zostaje to w ich  świadomości, a przecież nie jest naszym zamiarem podbijanie rynku czy wywoływanie rewolucji – to ostatnie przynajmniej nie oficjalnie… (smiech)

OGM: Stylistyka, instrumentarium które wykorzystujecie jest dość ograniczone. Kierunki rozwoju również. Czego możemy spodziewać się po nowym albumie "Rogate Czapki, Rogate Serca"?

Ludola: To ograniczenie wynika z założenia i specyfiki projektu. Na nowej płycie spodziewać się można delikatnego rozszerzenia instrumentarium i żeńskich wokali w kilku utworach, także poprawy brzmienia i pewnego rozwoju stylistyki, aczkolwiek bez szaleństw. Na pewnym etapie tworzenia muzyki kusiło nas co prawda, żeby upchać jeszcze więcej instrumentów, ozdobników i tak dalej. Ale zrezygnowaliśmy z tego na rzecz bardziej kameralnej atmosfery. Zresztą - na jednym z zagranicznych serwisów poświęconych muzyce okołoneofolkowej, przy recenzji „Przedwiośnia” zauważono, że instrumentarium mogłoby być co prawda bardziej rozbudowane, ale z drugiej strony ten minimalizm przywołuje w wyobraźni samotnego żołnierza brzdąkającego sobie przy trunku pieśni o swojej doli – i to chyba idealnie podsumowuje temat.

OGM: Czy jest szansa ma kameralne występy Ludoli?

Ludola: Owszem. Od pewnego czasu gramy próby, mamy przynajmniej dwa plany koncertów, które widziałbym właśnie jako kameralne spotkanie z niedużą liczbą osób w jakimś nastrojowym miejscu. Ta muzyka chyba raczej nie nadaje się do zatłoczonego klubu pełnego pijanych ludzi. Po wydaniu "Przedwiośnia" posypały się oferty koncertów, ale – cóż poradzić – nie chciałem niczego robić na pół gwizdka ani na siłę, a i granie na politycznych wiecach też nie jest szczytem moich marzeń. Teraz jednak powoli szlifujemy materiał i być może jeszcze tego lata coś z tego wyniknie.   

OGM: Dziękujemy za rozmowę.

31 lipca 2012

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =