Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Mamy czcionkę gazetową plus muchę...

Newspaperflyhunting to pokręcona nazwa i równie skomplikowana przynależność gatunkowa. Grupa ma zamiłowanie do pięknych i intrygujących okładek, a zdjęcie promocyjne zdradza tendencję do tajemnic. Kilka z nich zdradzi nam dziś gitarzysta i wokalista zespołu Michał Pawłowski.

OnlyGoodMusic: Może to banalne otwarcie, ale nie sposób zapytać o nazwę Waszej formacji oraz o formę zapisu owej nazwy, która mnie osobiście irytuje.

Michał Pawłowski: Oficjalna historia nazwy jest następująca - jak łatwo się domyślić, to było pierwsze słowo, które przyszło nam na myśl. A tak na serio, nazwa pojawiła się wśród wielu innych propozycji i na pewno nie była najlepszą z nich. Szczerze mówiąc, chyba nikt z nas nie jest jej szczególnym fanem i nikt nie pamięta kto i kiedy ją wybrał. Ma jednak ten plus, że jest rozpoznawalna i przyjazna dla Google;) Co do zapisu, mi osobiście odpowiada on bardziej niż sama nazwa, można mieć wrażenie, że to raczej taka etykieta niż konkretne słowo. No i mamy czcionkę gazetową plus muchę, ma sens, prawda?

OGM: Masz rację ma. Wasz album "Iceberg Soul" wzbudził niemałe zainteresowanie. Mam nadzieję, że rozpiera Was duma? Czy jesteście zadowoleni z odzewu?

Michał Pawłows
ki: Nie wiem, czy zainteresowanie jest rzeczywiście duże, ale na pewno jest znacznie większe niż oczekiwaliśmy. Nie jesteśmy przecież zespołem 'zawodowym' i gramy głównie dla przyjemności wspólnego tworzenia muzyki. Płyta ma już sporo recenzji, a są wśród recenzentów tacy, którym nasze granie naprawdę bardzo się podoba. Szczególnie cieszy fakt, że zauważają nas za granicą. Właściwie to pierwsze pozytywne opinie usłyszeliśmy z USA (portal ProgArchy), zanim ktokolwiek napisał o "Iceberg Soul" w Polsce. Podsumowując, jesteśmy bardzo zadowoleni z odzewu, nawet z tych bardziej krytycznych opinii, cieszy nas, że w czasach tak wypełnionych muzyką komuś chce się sięgnąć po to, co robimy, napisać o nas, a przede wszystkim słuchać naszej płyty. Co chyba najważniejsze, całe zamieszanie nieco nas bawi i współgra z pewnym poczuciem absurdu w podejściu do rzeczywistości - coś sobie razem tworzymy, a w pewnym momencie zaczyna to żyć swoim życiem niejako poza nami.

OGM: Wiele osób ma problem z zaszufladkowaniem Waszej muzyki. Co gra newspaperflyhunting?

Michał Pawłowski: Muszę przyznać, że mnie osobiście bardzo cieszy ten problem z zaszufladkowaniem naszej muzyki. Jest pewna przewrotność w tym, że używając prostych środków można jeszcze stworzyć coś, czemu trudno jest przypiąć jedną z tysięcy łatek, jakie krytycy codziennie wymyślają, by skategoryzować wykonawców. Nawet w pewnym momencie chciałem wypisać gatunki, pod którymi nas do tej pory sklasyfikowano (śmiech). Do tej pory najbardziej zaskoczył mnie dream pop. A co gramy? Nie będziemy podpowiadać, choć pewnie każda odpowiedź będzie dobra. Dodam tylko, że w gronie zespołu nigdy nie było rozmów na temat, co gramy, lub co mamy zamiar grać. Gramy po prostu kawałki, które piszemy, muzykę, którą czujemy.

OGM: Na pewno docierają do Was mieszane reakcje dotyczące brzmienia krążka. Ja na ten przykład zastanawiałem się w recenzji, czy surowość produkcji i słyszalny anachronizm brzmienia jest działaniem celowym, czy budżetowym kompromisem? Zdradzicie jak było naprawdę?

Michał Pawłowski: Wchodząc do studia by nagrać "Iceberg Soul" mieliśmy na celu zarejestrować materiał w możliwie surowy i 'żywy' sposób. Przy poprzedniej płycie nieco przekombinowaliśmy i teraz zdecydowaliśmy, że musimy zostawić jak najwięcej kontrastów, które pojawiają się przy graniu naszej muzyki na próbach czy koncertach. Myślę, że właśnie te kontrasty, czyli cicho-głośno, emocjonalnie-surowo, nadają charakteru temu, co gramy. Osobiście uważam, że cały obszar produkcji muzyki osiągnął już jakiś czas temu perfekcjonistyczną anonimowość, która zabija  coś, co nazwałbym górnolotnie duszą. Może dlatego większość muzyki jakiej słucham jest pod kątem brzmieniowym niedoskonała. Oczywiście budżet mieliśmy ograniczony, nagrywaliśmy w dziwnych godzinach, bez komfortu czasowego dostępnego 'dużym' zespołom, i to na pewno wpłynęło na efekt końcowy, jednak nie chodzi o sam charakter brzmienia, a raczej o dopracowanie szczegółów. Myślę, że osoby, które nie trawią naszego obecnego brzmienia w dalszym ciągu by go nie trawiły, nawet gdybyśmy wydali na płytę nieporównywalnie więcej pieniędzy - sam charakter brzmienia pozostałby ten sam.

OGM: Album "Iceberg Soul" zdobi przepiękna okładka. Kto jest jej autorem i czy z jej wyborem wiąże się jakaś historia?

Autorem okładki jest Jacek, który (na zmianę z Krzyśkiem) popełnił większość naszych okładek, plakatów i innych projektów graficznych. Jest ona naszą własną artystyczną interpretacją szeroko znanej fotografii autorstwa Ralpha Clevengera. W naszej, nieco mroczniejszej, wersji tego znakomitego zdjęcia w górze lodowej uwięziony jest człowiek. Inspiracją do wyboru takiej a nie innej grafiki, jak i tytułu albumu, są utwory spinające klamrą cały krążek. Dusza człowieka zamieniona w górę lodową. Odtrącenie, brak zrozumienia, utracona miłość, depresja... Ludzie dookoła widzą tylko czubek tego, co naprawdę jest ukryte w odmętach mroku ludzkiego wnętrza. Dodatkowo, uwięziony w lodzie człowiek nie jest w stanie zakomunikować swoich potrzeb otaczającemu go światu, a tym samym, jak owa góra lodowa jest obarczany winą za otaczające go katastrofy. Takie depresyjne błędne koło.

OGM: Wypada zapytać, co dalej? Jakie są Wasze plany i muzyczne marzenia?

Michał Pawłowski: Obecnie piszemy nowy materiał, kompozycyjnie gotowa jest mniej więcej połowa płyty, kilka kolejnych pomysłów jest w fazie 'obrabiania'. Jeden z utworów z "Iceberg Soul" oraz jeden nowy utwór pojawią się na brytyjskiej i polskiej składance. Mamy dwie wstępne propozycje działań multimedialnych z naszą muzyką. Chcielibyśmy również nieco ruszyć z koncertami. Jednym słowem, w dalszym ciągu planujemy grać sobie naszą muzykę, a jeśli kolejni ludzie się nami zainteresują - będziemy bardzo zadowoleni.


Październik 2014

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =