Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Mieszanina klasyki i rock&rolla

Ubiegły rok to pasmo sukcesów projektu Queen Symfonicznie. Muzycy Alla Vienna, chór Vivid Singers oraz wcielający się w rolę Freddiego Mercury’ego Mariusz Ostrowski zagrali dla ponad 8000 widzów na 10 koncertach w całej Polsce. To jedyny w swoim rodzaju projekt z pogranicza gatunków, łączący symfoniczne pierwiastki muzyki zespołu Queen z rockowym potencjałem orkiestry salonowej i majestatycznego, 17-osobowego chóru. na kilka pytań odpowiedział nam pomysłodawca projektu Jan Niedźwiecki.

OnlyGoodMusic: Wielu muzykologów nazywa współczesną muzykę klasyczną "rozwodnioną” odmianą dawnej gry wirtuozów, krytykując jej butność określania się mianem muzyki "poważnej”, bądź nazywania „muzyką”, tak jakby innej muzyki po prostu nie było. Czy muzyka grana w filharmonii musi być "śmiertelnie poważna"?

Jan Niedźwiecki: Osobiście nie uważam muzyki klasycznej za śmiertelnie poważną. Wystarczy ją trochę lepiej poznać, zrozumieć kontekst, w skupieniu posłuchać, żeby docenić jej piękno. Oczywiście dużo trudniejsza jest klasyczna muzyka współczesna. Powstaje wiele utworów, ale nieliczne są naprawdę wartościowe. Z drugiej strony przecież nie wszystkie utwory baroku czy klasycyzmu przetrwały próbę czasu. 

OGM: Krytyczne głosy na temat rocka koncentrują się głównie na  cechach emocjonalnych i kontrkulturowych, pomijając związki z muzyką klasyczną. A przecież wielu znanych gitarzystów (choćby Eddy Van Halen, czy Randy Rhoads), przyznaje się do inspiracji muzyką barokową. Również w muzyce Queen można wyróżnić cechy pokrewne z klasyką (wielowarstwowe aranżacje, czy harmonie wokalne). Czy Queen Symfonicznie  ma pokazywać ściślejsze związki klasyki z rockiem?

Jan Niedźwiecki: Opracowując te piosenki nie miałem jakiś górnolotnych założeń. Chciałem pokazać niezwykłe bogactwo i różnorodność twórczości grupy. Opisałem to moim ulubionym językiem czyli mieszaniną klasyki i rock&rolla.

OGM: Jaka jest geneza powstania projektu? Jak wiele dystansu wymaga od wykształconego muzyka?

Jan Niedźwiecki: W 2011 roku zbliżała się 20 rocznica śmierci Freddiego Mercurego – mojego muzycznego idola. Chciałem oddać mu cześć przygotowując skromny koncert wypełniony piosenkami grupy Queen w klasycznych aranżacjach. W klasycznych ponieważ sam jestem zawodowym muzykiem, jak wszyscy koledzy z zespołu Alla Vienna, który "wmieszałem” w ten projekt. Ku mojej radości wszyscy bardzo szybko odnaleźli się w rockowej stylistyce ponieważ są świetnymi instrumentalistami i bardzo wrażliwymi artystami.

OGM: Trudno było znaleźć chętnych do tego przedsięwzięcia?

Jan Niedźwiecki: Raczej nie. Zwyczajnie przyniosłem nuty i powiedziałem, że teraz będziemy grać rocka (śmiech). Do tego namówiłem jeszcze wspaniały chór Vivid Singers prowadzony przez chórmistrza Filharmonii Łódzkiej - Dawida Bera. Najtrudniej było znaleźć Freddiego. Od początku myślałem o Mariuszu Ostrowskim, ale nie mógł wziąć udziału w naszej premierze ze względu na inne zobowiązania zawodowe. Na szczęście koncert nie okazał się jednorazowym wydarzeniem i możemy spotkać się na jednej scenie z Mariuszem podczas kolejnych koncertów w całej Polsce.

OGM: Dlaczego właśnie Queen? Czy wszyscy członkowie Queen Symfonicznie to fani tego zespołu?

Jan Niedźwiecki:
Nie, tylko ja jestem miłośnikiem twórczości kwartetu z Londynu. Pozostałych kolegów dopiero - z powodzeniem -  zarażam tą pasją.

OGM: Queen Symfonicznie wydaje się sporym logistycznym przedsięwzięciem. Jak długo gracie razem?

Jan Niedźwiecki: W cały projekt zaangażowane jest ponad 30 osób. Niełatwo zgrać wszystkie terminy ale jakoś dajemy radę. Premiera koncertu "Muzyka zespołu QUEEN symfonicznie” odbyła się 30 listopada 2011 w Wytwórni w Łodzi. Od tego czasu zagraliśmy z tym programem około 20 koncertów. Kolejnych 15 przed nami w sezonie 2013/2014. Oczywiście jako Alla Vienna działamy dłużej – od 2008 roku. Wcześniej graliśmy muzykę wiedeńską, musicalową i filmową.

OGM: Miałem przyjemność obserwować Wasz koncert w Rzeszowie z pierwszego rzędu, widziałem autentyczna radość grania. Po tylu koncertach nadal Was to kręci?

Jan Niedźwiecki: Tak, oczywiście. To dla nas, muzyków klasycznych takie weekendowe szaleństwo muzyczne. Możemy dołożyć wiele od siebie pomiędzy zapisanymi nutami co jest nie do pomyślenia podczas filharmonicznych piątkowych wieczorów. M.in. dlatego sprawia nam to tyle radości.


OGM: Powiem szczerze, swobody, kontaktu z publicznością i żywiołowości może pozazdrościć Wam nie jeden rockowy zespół. Lubicie koncerty?

Jan Niedźwiecki: Dużo daje nam energia publiczności. Jeśli ludziom podoba się nasze show i głośno to wyrażają wzajemnie się "nakręcamy" do dobrej zabawy. Poza tym bardzo dobrze czujemy się jak zespół na scenie (i poza nią) dlatego granie razem sprawia nam tyle radości.

OGM: Czy podczas koncertów byliście świadkami jakichś zaskakujących sytuacji?

Jan Niedźwiecki:  Doskonale pamiętamy drugi koncert w Krakowie. W pierwszych rzędach usiadł fanklub grupy Queen. Od początku głośno śpiewali, rytmicznie klaskali – stworzyli niezwykła atmosferę muzycznego święta która udzieliła się także nam. A w Warszawie Freddi (Mariusz Ostrowski) został trafiony … damskimi majtkami..

OGM: Dziekujemy za odpowiedzi.

07.06.2013


Zdjęcia z koncertów: Romana Makówka
Zdjęcie Jana Niedźwieckiego: allavienna.pl

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =