Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Moja wędrówka jeszcze się nie skończyła

Nie ukrywam, że najnowszy album Maćka Szymczuka przypadł mi do gustu. "Ways" ma unikalną atmosferę, która potrafi ukoić ale i skołatać serce.  Przemierzyłem tą drogę poprzez zakamarki własnego umysłu, poszukując odpowiedzi na pytania o sens ludzkiego życia, a właściwie mojego życia. Postanowiłem zapytać Maćka Szymczuka o efekty jego wędrówki, a przy okazji padły pytania  o muzykę i plany na przyszłość. Zapraszam do lektury.

OnlyGoodMusic: Twój ostatni album zatytułowany "Ways" zbiera (zresztą zasłużenie) dobre opinie. Czy z perspektywy czasu dokonałbyś jakichś zmian w strukturach utworów?

Maciek Szymczuk: Dziękuję. Jestem z tej płyty zadowolony, choć oczywiście teraz dokonałbym pewnych zmian. Jest to zresztą chyba naturalne, bo teraz jestem już trochę inną osobą niż w momencie tworzenia "Ways", inaczej myślę i mam trochę inne zapatrywania dotyczące muzyki. Jak dotąd za każdym razem słuchając swojej muzyki po jakimś czasie miałem poczucie, że coś bym zmienił, poprawił, usunął, dodał. Zacząłbym się poważnie martwić, gdybym stwierdził, że po kilku miesiącach albo latach nie widzę nic do zmiany (śmiech). Nie chcę jednak wskazywać konkretnych fragmentów, bo każdemu podoba się coś innego. Wiele razy okazywało się, że coś, co uważałem za słabe i do poprawy, było odbierane jako najlepszy utwór na mojej płycie.

OGM: Jak duży wpływ na ostateczny kształt albumu miał gitarzysta Julian Coope? Czy ta współpraca należała do łatwych?

Maciek Szymczuk: Julian miał duży wpływ na kształt albumu – w końcu to jego gitara dosłownie i w przenośni nadaje ton muzyce. Współpraca należała do wręcz idealnych, bo Julian przysłał swoje ślady, dał mi całkowitą wolność przy ich wykorzystaniu i jeszcze był bardzo zadowolony z końcowego efektu (śmiech). Była to również bardzo inspirująca współpraca, bo jego sposób gry i nastrój budowany gitarą bardzo mi odpowiadają i często od razu miałem pomysł na to, w które muzyczne "rejony" podąży kompozycja. Ten zanurzony trochę we wczesnym 4AD klimat, raz bardziej hałaśliwy, raz bardziej rozmarzony, stanowił doskonałą pożywkę i uzupełnienie mojej muzyki.


OGM: Swoje jakże cenne trzy grosze wtrąciła również Twoja żona Joanna. Jak współpracowało się z małżonką?

Maciek Szymczuk: Ta współpraca była trochę trudniejsza niż w przypadku Juliana, choć nie przez jakieś nasze małżeńskie utarczki czy problemy typu ‘nie wyniosłeś śmieci’ (śmiech). Na poziomie koncepcji i pomysłów było bardzo dobrze – Joanna między innymi jest autorką tekstu do ostatniego, podsumowującego utworu na płycie. Problemem była duża trema Joanny i moja niewielka wprawa w nagrywaniu głosu. W przypadku utworów powstających obecnie – z myślą o mojej kolejnej płycie – moje trochę większe umiejętności i dużo lepsze opanowanie warsztatu wokalnego przez moją żonę przełożyły się na bezproblemową współpracę i w efekcie dużo lepsze nagrania.

OGM: Motywem przewodnim "Ways" jest wędrówka w głąb siebie i poszukiwanie odpowiedzi na ważne pytania. Znalazłeś odpowiedzi na nurtujące Cię sprawy?

Maciek Szymczuk: Trudne pytanie. Myślę, że moja wędrówka jeszcze się nie skończyła, a odpowiedzi, które już znalazłem niejednokrotnie bywały kwestionowane podczas dalszej drogi. Nie mam więc poczucia, że coś znalazłem i już mogę dać sobie spokój z pytaniami. Raczej doszedłem do pewnych konstatacji, które jednak mogą się zmienić. Choć na obecną chwilę mi odpowiadają, to nie wiem kim będę za kilka lat. I co będzie dla mnie ważne.

OGM: Jeszcze drążąc temat. Skąd pomysł na tematykę albumu? Jak myślisz jest zapotrzebowanie na muzykę "egzystencjalnego niepokoju"?

Maciek Szymczuk: Pomysł pojawił się naturalnie podczas pracy nad muzyką. Słuchałem dokąd zmierzają utwory, myśleliśmy z Joanną o tytułach i miałem wrażenie, że raczej odkrywamy, o czym jest muzyka i dajemy się jej prowadzić, niż kształtujemy ją podług naszej wymyślonej idei. Choć w pewien sposób ta idea kierunkuje odbiór muzyki, to jednak mam nadzieję, że muzyka broni się sama. Jak kiedyś stwierdził Frank Zappa nigdy nie wiesz, kto, kiedy i gdzie będzie słuchał twojej muzyki, staram się więc, by ona mogła mówić bez nadbudowy.

Myślę, że zawsze będzie na taką muzykę zapotrzebowanie. A przynajmniej mam taką nadzieję, że przynajmniej dla jakiejś części słuchaczy będzie to ważne. Oczywiście większość ludzi nie zauważy takiej muzyki, część ograniczy się do oceny fajna muza, ale może kilka osób przez chwilę pomyśli o tym, czemu takie a nie inne tytuły, czemu taka a nie inna oprawa graficzna, o co chodzi w tekstach. I nawet jeśli dojdą do innych wniosków niż autor, to i tak to będzie bardzo fajne. Takich osób zawsze będzie niewiele, ale zamiast narzekać, że ich tak mało cieszę się, że w ogóle są. Dziękuję, że jesteście i myślicie.


OGM: Jakiej muzyki słuchasz na co dzień? Podsłuchujesz "konkurencję"?

Maciek Szymczuk: Rozmaitej (śmiech). Od dawna uwagę przywiązuję głównie do muzyki, a nie szufladek, więc, jak to ktoś ostatnio celnie stwierdził, słucham artystów, a nie gatunków. Zresztą w muzyce poszukuję chwil i momentów oświecenia oraz jedności ze światem, takiego poczucia, że zrywam zasłonę rzeczywistości i sięgam głębiej. Muzyka jest dla mnie strumieniem energii, więc nie ma większego znaczenia, jak on jest realizowany. Choć oczywiście, że mam swoje osobiste preferencje, które sprawiają, że niektóre strumienie lubię bardziej, niż inne (śmiech). Przekładając to na konkrety – słucham dużo amerykańskiego noise-rocka, post-rocka, eksperymentalnej elektroniki (głównie niemieckiej), ambientu wszelkiego rodzaju, trip hopu, trochę tanecznych rzeczy, industrialu, odprysków awangardy i muzyki eksperymentalnej, kraut rocka, mam słabość do thrash i death metalu, ostrzejszej psychodelii, muzyki etnicznej – głównie z Azji i odrobiny współczesnej muzyki poważnej.

Na szczęście nie traktuję muzyki jako wyścigu, więc nie muszę gorączkowo pilnować, co jest na topie. Oczywiście dobrze wiedzieć, co się dzieje w muzyce i wiele nowych rzeczy jest ciekawych i inspirujących, choć równie ciekawe rozwiązania znajduję u współczesnych muzyków, jak i w starych nagraniach muzyki etnicznej.


OGM: Na koniec zapytam o plany na przyszłość. Czy na kolejnej płycie usłyszymy gitarę Slowtion?

Maciek Szymczuk: W tym roku planuję skończyć nagrywać i wydać następcę "Ways" i na tej płycie znów usłyszymy gitarę Juliana. Tym razem w 2 utworach. Niestety będą to chyba ostatnie kompozycje z jego udziałem, bo przestał już grać i sprzedał nawet cały sprzęt, na którym nagrywał. To mnie bardzo smuci, gdyż bardzo mi się podoba jego gra. Oprócz Slowtiona na płycie pojawi się wielu innych znakomitych gości, dzięki czemu można powiedzieć, że będzie to płyta Szymczuk i Przyjaciele. Będą to Joanna Kustwan-Szymczuk i Maciej Mehring jako wokaliści, Łukasz Ciszak zagra na gitarze, Olek Kałążny na basie i Michał Sosna na saksofonie. Masteringowo i miksersko nagraniami zajmie się „czarodziej konsolety” Kuba Łuka, co pozwala mi być spokojnym o ich brzmienie, a wydawcą będzie Zoharum, z czego się bardzo cieszę.

Oprócz tego w czerwcu, także nakładem Zoharum, ukaże się zapis koncertu AABZU, jaki zagraliśmy w 2010 roku na festiwalu AMBIENT w Gorlicach. Atmosfera była rewelacyjna, doskonale nam się grało z Zenialem (Łukaszem Szałankiewiczem), więc myślę, że warto podzielić się tym z osobami, których tam wtedy nie było. Poza tym, jest to niejako podsumowanie pierwszych dwóch płyt AABZU, przypomnienie ich najlepszych momentów w zmienionych wersjach.

Po skończeniu pracy nad moją nową płytą chcę intensywnie zająć się nagrywaniem 3 płyty AABZU. Zrobiliśmy z Łukaszem już jakieś wstępne założenia i przymiarki, więc mam nadzieję, że w tym roku zaczną się one konkretyzować. Dodatkowo planuję reedycję jednej z moich wcześniejszych płyt, niedostępnej już "Looking for Shooting Stars" – na nowo zmasterowanej, z dodanymi bonusami. Ale to już raczej plany na 2013 rok.


Oprócz tego chcę dokończyć mniejszy projekt muzyki do baletu, który chciałbym umieścić w sieci. A dodatkowo mam propozycje udziału w kilku składankach i zrobienia remisów paru utworów, więc mam wrażenie, że pracy mi nie braknie. Oby tylko nie brakło pomysłów! (śmiech)
.

OGM: Tego Ci życzymy, dzieki za rozmowę.

26.03.2012


foto:
Izabela Zielińska